Polska Wiadomości

Rząd Tuska zamknął najlepszą porodówkę w Polsce

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W Polsce rozwija się kryzys w opiece okołoporodowej. Jak informuje telewizja wPolsce24, najwyżej oceniana porodówka w kraju – w Myszkowie, została nagle zawieszona, o czym ciężarne kobiety dowiadywały się dopiero w ostatniej chwili, bez żadnej systemowej informacji od władz. Oddział położniczy, blok porodowy i neonatologia – wcześniej uznawane za wzorcowe – przestały przyjmować pacjentki. Oficjalny powód to remont i inwestycja kardiologiczna finansowana z KPO, ale brak przejrzystości i brak planu zastępczego budzą ogromne obawy o bezpieczeństwo matek i noworodków.

Rząd Tuska zamknął najlepszą porodówkę w Polsce. Sprawa z Myszkowa to nie jest odosobniony przypadek. Okazuje się, że aż 18 porodówek zostało zamkniętych w pierwszych czterech tygodniach 2026 roku z powodu decyzji dyrekcji szpitali wynikających z niskiej rentowności i malejącej liczby porodów. W efekcie liczba funkcjonujących oddziałów położniczych spada w całej Polsce, co dla kobiet z mniejszych miejscowości oznacza konieczność podróży nawet do odległych o dziesiątki kilometrów placówek.

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że zamykanie porodówek to skutek demograficznych trendów oraz decyzji lokalnych samorządów i szpitali, a nie centralnej polityki rządowej, i wskazuje na wprowadzanie tzw. „pokoi narodzin” z położnymi, w których porody planowane nie mają się odbywać, tylko służyć obsłudze wyjątkowych przypadków. Jednak krytycy zwracają uwagę, że mimo zapewnień resortu NFZ i tak nie istnieje skuteczny system informowania kobiet o tym, gdzie mogą bezpiecznie rodzić, a brak koordynacji oznacza chaos i ryzyko sytuacji kryzysowych, w których ciężarna traci dostęp do opieki na jakimś etapie ciąży albo porodu.

Znikanie porodówek ma realne konsekwencje. W mediach społecznościowych i nagraniach opowiada się o sytuacjach, w których kobiety mogą znaleźć się bez właściwej opieki, a nawet przyjmowane są porody w warunkach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR), często bez obecności specjalistycznego personelu, co wcześniej uznawano za standard niedopuszczalny w polskiej służbie zdrowia.

Tę degradację opieki okołoporodowej trzeba postrzegać jako skutek zaniedbań i braku strategii ze strony obecnego rządu, który – choć deklaruje walkę z kryzysem demograficznym – nie zapewnia systemowych rozwiązań dostępu do podstawowych usług zdrowotnych. Kryzys demograficzny wymaga m.in. skutecznej polityki zdrowotnej, a nie doraźnych decyzji finansowych i przerzucania odpowiedzialności na lokalne placówki.

Brak centralnej mapy porodówek, pełnej informacji i wsparcia finansowego dla utrzymania tych oddziałów to nie tylko problem organizacyjny, ale realne zagrożenie bezpieczeństwa matek i dzieci w całym kraju.

Polityka rządu Donald Tuska wpisuje się w szerszy wzorzec decyzji, które osłabiają podstawowe funkcje państwa w imię technokratycznych wskaźników i doraźnych oszczędności. Zamykanie porodówek – nawet tych dobrze ocenianych i realnie potrzebnych – pokazuje, że władza centralna nie traktuje bezpieczeństwa demograficznego jako priorytetu strategicznego.

Państwo, które nie gwarantuje kobietom pewności, gdzie i w jakich warunkach będą rodzić, traci wiarygodność jako opiekun obywateli. Wbrew deklaracjom o „nowoczesnym zarządzaniu” skutkiem jest chaos, przerzucanie odpowiedzialności na samorządy i realne pogorszenie jakości życia Polek, szczególnie poza największymi miastami. To z kolei jeszcze przyspieszy spadek liczby ludności.

Polecamy również: Polska traci kapitał ludzki. Władze stawiają na imigrantów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!