Felietony Wiadomości Żydzi

Rabini będą uczyć przyszłych księży i katechetów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Rabini będą uczyć przyszłych księży i katechetów

„Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!” – aż chciałoby się zaśpiewać, widząc obecny stan Kościoła. Rzecz jasna, wiosnę w naszym regionie zwiastują jaskółki, które jako jedne z pierwszych ptaków wędrownych wracają w te strony po zimie. Rzućmy zatem okiem na owych zwiastunów nadziei.

Grono kadry akademickiej na katolickim uniwersytecie w Trewirze (Niemcy) zasilił w tym roku rabin Jehoschua Ahrens. Czego od niego mogą się dowiedzieć studenci? Ahrens konsekwentnie w swoich książkach przedstawia stanowisko, że Jezus nie był Synem Bożym, nie zmartwychwstał i nie był oczekiwanym przez żydów Mesjaszem. Podważa zatem fundamenty katolicyzmu. Oczywiście to wszystko w ramach prowadzenia dialogu i badań naukowych, nie żeby tam od razu był V kolumną.

Jako ortodoksyjny rabin odrzuca w sposób kategoryczny Bóstwo Jezusa Chrystusa oraz katolickie dogmaty (w tym ten o Trójcy Świętej). Czym jest dla niego chrześcijaństwo? To część planu Bożego. Jak to część?! Przecież zbawić się można tylko będąc w Kościele, a zatem cały plan Boży sprowadza się do wiary katolickiej i jej dogmatów. Według niego to jednak tylko pewna część, która skierowana jest jedynie do pogan. Tym samym Żydzi muszą pozostać na swoim stanowisku i konsekwentnie trwać przy tym, co udaje dzisiaj kontynuację starotestamentalnego judaizmu.

Pan rabin żywi nadzieję, że jego wykłady będą mieć „wpływ na ich późniejsze życie zawodowe, aby mogli przekazywać dalej zdobytą wiedzę”. Nie chodzi tu jednak o wiedzę, ale o szerzenie perspektywy talmudycznych żydów wśród nieświadomych zagrożenia katolików. Kto należy do grona jego studentów? Kształtuje on sumienia, wiarę i przekonania przyszłych księży oraz katechetów, a ci z pewnością poniosą w świat rabinackie brednie. Władze uczelni nie są tym jednak zaniepokojone, a nawet widzą w tym pewną szansę. Ciekawe, na co?

Ahrens w rozmowie z katolickim tygodnikiem „Paulinus” wyznał, że „w każdej religii, niezależnie od wyznania, korzystne jest, abyśmy angażowali się w wymianę, dialog, traktowali się z szacunkiem i pomagali kształtować społeczeństwo”. Jak tu jednak prowadzić dialog z żydami, gdy ci traktują naszą wiarę jako totalne bujdy i ruch polityczny służący do stworzenia opozycji wobec judaizmu, a samego Jezusa uznają za szarlatana. Chodzi raczej wyłącznie o „kształtowanie społeczeństwa”, aby było nastawione bardziej filosemicko.

Oczywiście rabin tryska ogromnymi pokładami optymizmu, czemu daje wyraz, mówiąc, że „między judaizmem a chrześcijaństwem istnieją głębokie różnice teologiczne, których nie da się przezwyciężyć: chrystologia, Trójca Święta – nie będziemy się co do nich zgadzać. Ale też i nie musimy”. Gdzie przebiega zatem granica podziału? Rabinowi wolno podważać katolickie dogmaty, a nam co wolno wobec pana rabina? On sam twierdzi, że „nie ma problemu, jeśli chrześcijanin świadczy o swojej religii […] dopóki nie ma zamiaru przekonać kogoś, żeby przyjął tę wiarę”.

Zabronione jest nam więc prostowanie błędów rozpowszechnianych przez żydów, co nazwane przez niego zostało „misjonowaniem wśród Żydów” i nakłanianiem ich do konwersji. Możemy zatem jedynie grzecznie słuchać pana rabina, kiedy przemawia z uniwersyteckiej katedry i opluwa naszą świętą wiarę.

Dla Polaków to wciąż niezwykle abstrakcyjny temat – no bo przecież u nas nic „takiego się jeszcze nie dzieje” albo „w mojej parafii jest wszystko OK”. Czy aby na pewno?

Na naszym polskim podwórku wcale nie jest pod tym względem lepiej. Mamy przecież tzw. Dni Judaizmu, propagowane z ogromnym oddaniem przez rabina Rysia. W ramach tego skandalicznego festynu kłamstwa, który odbył się w tym roku już po raz 29 (!), rabini wielokrotnie mogli przemawiać na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a nawet w niektórych seminariach. Wiadomo, co kładli wówczas ludziom do głowy – wystarczy przejrzeć plakaty i tematy wystąpień z ubiegłych lat. Ba! Sam rabin Abraham Skórka został – za swój wkład w pranie mózgu katolikom – uhonorowany przez KUL tytułem doktora honoris causa.

Tradycja zapraszania rabinów do polskich wyższych seminariów duchownych (WSD) oraz na katolickie uczelnie teologiczne – bo KUL nie jest jedyną tak „otwartą” uczelnią w Polsce – trwa już od wielu lat. Rabin Byron Sherwin w ramach swojej kreciej roboty urabiał kleryków, wykładowców i katechetów z WSD w Białymstoku. Rabin Boaz Pash został wpuszczony do WSD w Siedlcach. W swoich wystąpieniach podważał m.in. Bóstwo Jezusa Chrystusa.

Rabin Symcha Keller uczył przełamywania stereotypów na temat żydów w WSD w Lublinie, a sam naczelny rabin Polski, Michael Schudrich, przemawiał w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu, gdzie sprowadzał na manowce przyszłych duchownych, i to pod okiem samego abpa Stanisława Gądeckiego. Podobnie było w WSD oo. Franciszkanów w Katowicach-Panewnikach, gdzie Jezusa przedstawiono jako ówczesnego rabina, choć sam instytucjonalny rabinat to dopiero koniec I wieku, a zatem nawet biorąc pod uwagę samą chronologię… to pospolita brednia.

To samo dzieje się na bardziej prestiżowych uczelniach, m.in. na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, Papieskim Uniwersytecie Angelicum czy Papieskim Uniwersytecie Krzyża Świętego, gdzie pozwolono swobodnie działać rabinowi Davidowi Meyerowi, rabinowi Davidowi Foxowi Sandmelowi, rabinowi Burtonowi Visotzky’emu, rabinowi Benedettowi Carucciemu Viterbiemu, rabinowi Jackowi Bemporadowi czy rabinowi Arielowi Stofenmacherowi.

To zresztą nie wszystko. W Polsce dochodzi już do tego, że nawet muzułmanom pozwala się głosić rekolekcje w szkołach. Ksiądz z Giewartowa wpadł na iście diaboliczny plan, aby zaprosić miejscowego imama, aby ten przemawiał w Szkole Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego. Placówka nie dopełniła przy tym wszystkich formalności i dziwnym trafem zapomniała powiedzieć rodzicom o tym, kto będzie jednym z rekolekcjonistów.

Gośćmi byli muzułmanie i to z samej stolicy: Mahmoud Samih (imam), Khaled Hagras – wiceprezes Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie oraz Mohamed Elgendy – wiceprezes stowarzyszenia Dom Egipski w Polsce.

„Ubogacenie kulturowe” w Giewartowie

Mamy więc do czynienia nie z jaskółkami, które miałyby rzekomo przynieść nadzieję i zapowiadać wiosnę Kościoła, ale z głęboką mroźną zimą, podczas której trup ściele się gęsto, bo dusze zatraca się w pułapkach przeciwnych wierze.

Autor: Michał Murgrabia.

NASZ KOMENTARZ: Przedstawione powyżej informacje świetnie wpisuja się w tezy raportu z fonferencji w Wiedniu Europejskiego Kongresu Żydów z 2018 roku. Jednym z postulatów zawartych w dokumencie jest obowiązek zatrudniania Żydów w faktycznej roli „oficerów politycznych” na uczeniach wyższych. Mają oni działać w kierunku zwalczania „antysemityzmu”, czyli oceniać programy nauczania, kadrę oraz studentów a także inicjować „dialog” chrześcijańsko-talmudyczny, czyli dialog d…y z batem.

Polecamy również: Zabójca wpuszczony do Polski. Zgwałcił kobietę w Lubinie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!