Polacy finansowali katownię Azowa?

Zobacz, jak było na konferencji — zapis live ZAPIS LIVE — ZOBACZ, JAK BYŁO II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Obejrzyj nagrania →

Ponad 12 milionów złotych zebrano w ramach akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”, której współorganizatorką była Natalia Panczenko. W przedsięwzięcie zaangażował się również Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog. Za zgromadzone pieniądze kupowano m.in. agregaty prądotwórcze i stacje zasilające, mające pomóc mieszkańcom ukraińskiej stolicy w czasie rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną. W styczniu 2026 roku ukrofil Mateusz Lachowski poinformował, że trzy generatory zakupione w ramach zbiórki przekazano 13. Brygadzie Gwardii Narodowej Ukrainy „Chartija”.

Polacy finansowali brygadę odpowiadającą za skandal w ośrodku, gdzie znęcano się nad żołnierzami i dzieckiem? „Chartija” – to właśnie ta nazwa powinna zwrócić szczególną uwagę polskich darczyńców. Jest to bowiem nie tylko nazwą ukraińskiej jednostki wojskowej, ale również fundacji powołanej w czerwcu 2022 roku przez Wsiewołoda Kożemiakę do zbierania i transferowania datków na ukraińskie wojsko. Według ukraińskich publikacji jej głównym beneficjentem jest brygada nosząca tę samą nazwę. Mamy więc do czynienia ze strukturą, w której działalność fundacyjna i wojskowa są ze sobą ściśle powiązane.

Kim jest człowiek stojący za tym przedsięwzięciem? Wsiewołod Kożemiako to jeden z najzamożniejszych ukraińskich przedsiębiorców, założyciel i właściciel grupy Agrotrade. W 2020 roku „Forbes” szacował jego majątek na około 100 milionów dolarów. Jego holding rolniczy dysponuje ogromnym bankiem ziemi – obecnie około 65 tysięcy hektarów, choć wcześniejsze dane mówiły o ponad 70 tysiącach. Nie jest to zatem człowiek, któremu grozi ubóstwo ani przedsiębiorca pozbawiony własnego zaplecza finansowego.

Dlaczego Polacy, którzy wpłacali pieniądze na pomoc mieszkańcom Kijowa, mieliby finansować sprzęt dla formacji związanej z fundacją ukraińskiego oligarchy? Wiemy, że sprzęt zakupiony z polskich pieniędzy trafił do brygady, której głównym zapleczem fundacyjnym jest organizacja założona przez tego biznesmena. To wystarczający powód, by domagać się szczegółowych informacji o kryteriach wyboru odbiorców i sposobie dysponowania pieniędzmi.

Na tym jednak kontrowersje się nie kończą. W mediach społecznościowych pojawiły się oskarżenia dotyczące miejsca przetrzymywania i maltretowania ukraińskich żołnierzy, którzy opuścili swoje jednostki. Część wpisów przypisywała takie praktyki nie tylko żołnierzom Azowa ale też „Chartiji”. Co więcej, same ukraińskie media przypisują Chartiji współodpowiedzialność za prowadzenie katowni dla dezerterów. Ofiarami katów z Azowa byli wszak jej żołnierze, służący w strukturach ukraińskiej Gwardii Narodowej.

Trudno przypuszczać, by dowództwo jednostki nie wiedziało, co robią z jej dezerterami ukronaziści z Azowa. Dlatego też kluczowy jest polityczny wymiar tej historii. Natalia Panczenko jest w Polsce postacią doskonale znaną w środowiskach proukraińskich. Organizuje akcje, występuje publicznie, buduje kontakty i korzysta z ogromnego kapitału społecznego, jaki przez ostatnie lata zgromadziły inicjatywy pomocowe dla Ukrainy. Dlaczego tak rzadko rozmawiamy o przejrzystości tych przedsięwzięć, ich ukraińskich beneficjentach i politycznych powiązaniach?

Aż strach pomyśleć, jakie wygibasy intelektualne zobaczymy, kiedy w nadchodzących wyborach któraś z polskich partii postanowi przytulić Natalię Panczenko na swoje listy. Nagle okaże się zapewne, że pytania o pieniądze, ukraińskie struktury i odpowiedzialność organizatorów zbiórek są przejawem ksenofobii, a dociekliwość dziennikarska stanowi „ruski onucyzm” i zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy.

Nie zabraknie oczywiście wykładów o „prawach człowieka”, „transparentności” i „standardach demokratycznych”. Wygłoszą je bez wątpienia ci sami ludzie, którzy potrafią uznać, że pytanie o los pieniędzy, które wpłacali Polacy jest czystym aktem wrogości wobec Ukrainy i działalnością na rzecz Kremla.

No cóż, ciepełko dla Kijowa musi płynąć. Jeśli ktoś pyta, dokąd rzeczywiście płynie, ten najwyraźniej nie rozumie europejskiej „solidarności”.

Polecamy również: Niemcy w ogniu! Protesty przejęli imigranci

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

1,400 zł8%
Cel: 18,000 zł · brakuje 16,600 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →