Polska Wiadomości

Podpalono sprzęt przy przyszłej polskiej elektrowni jądrowej. Czy to nowa forma protestu zielonych komunistów?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W nocy z 12 na 13 kwietnia w miejscowości Słajszewo na Pomorzu spłonęło pięć maszyn budowlanych pracujących przy przebudowie drogi prowadzącej do terenu przyszłej elektrowni jądrowej. Ogień objął m.in. koparkę, ładowarkę oraz walce drogowe, a straty mogą sięgać kilku milionów złotych.

Podpalono sprzęt na budowie polskiej elektrowni jądrowej. Na tym etapie śledztwa policja z Wejherowa potwierdziła, że doszło do celowego zaprószenia ognia. Do sprawy zaangażowano biegłego z zakresu pożarnictwa, a funkcjonariusze prowadzą intensywne działania mające ustalić sprawcę lub sprawców zdarzenia.

Co istotne, pożar nie był jedynym niepokojącym incydentem w okolicy. W dniach poprzedzających zdarzenie doszło m.in. do ataku na budkę ochroniarza, podpalenia przenośnej toalety (tzw. „TOI TOI”) oraz zniszczenia infrastruktury technicznej. Sugeruje to, że możemy mieć do czynienia z ciągiem działań, a nie pojedynczym przypadkiem.

Zdarzenie nabiera szczególnego znaczenia w kontekście strategicznej inwestycji, jaką jest budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Infrastruktura drogowa, przy której pracowały zniszczone maszyny, ma kluczowe znaczenie dla realizacji całego projektu.

Pojawia się więc pytanie o możliwe motywy. Czy mamy do czynienia z aktem wandalizmu, lokalnym konfliktem, czy może działaniem obcych tajnych służb? A może chodzi o coś jeszcze innego 0 działania o charakterze ideologicznym? W ostatnich miesiącach coraz głośniej jest o radykalizujących się formach protestu klimatycznego. Dość przypomnieć, że część skrajnie lewicowych aktywistów zawiesiła swoją dotychczasową działalność, zapowiadając przejście od symbolicznych blokad do bardziej bezpośrednich działań wymierzonych w infrastrukturę.

W tym kontekście trudno nie postawić pytania: czy tajemniczy pożar w Słajszewie to przypadek, czy może zapowiedź nowego modelu działalności, o którym mówili aktywiści związani z ruchem „Ostatnie Pokolenie”?

Na razie brak dowodów łączących to zdarzenie z konkretną organizacją. Jednak skala strat, powtarzalność incydentów oraz ich lokalizacja – w bezpośrednim sąsiedztwie strategicznej inwestycji – sprawiają, że sprawa wykracza poza zwykły kryminalny epizod. Odpowiedzi przyniesie dopiero śledztwo. Na razie jedno jest jednak pewne: wokół polskiego programu jądrowego zaczynają pojawiać się napięcia, które mogą w przyszłości przybrać coraz bardziej nieprzewidywalne formy.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!