Gospodarka Polska Wiadomości

Orlen zwiększa eksport paliwa na Ukrainę. Za chwilę litr będzie w Polsce po 10 zł

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

ORLEN rozszerza współpracę energetyczną z Ukrainą. Polski koncern ma dostarczyć ukraińskiemu Naftohazowi trzy ładunki skroplonego gazu ziemnego LNG w pierwszym kwartale 2027 roku. Równolegle Ukrnafta, należąca do państwowej grupy Naftohaz, ma otrzymać produkty naftowe o wartości sięgającej 500 mln dolarów. Informację o zawarciu porozumień podały z dumą zarówno strony ukraińska i polska, jak i Reuters.

Orlen zwiększa eksport paliwa na Ukrainę. Dokładna wielkość planowanych dostaw LNG nie została ujawniona. Wiadomo natomiast, że chodzi o okres pierwszego kwartału 2027 roku, czyli miesiące przypadające na szczyt sezonu grzewczego. Według Naftohazu dodatkowe dostawy mają pomóc Ukrainie zabezpieczyć potrzeby energetyczne w związku z uszkodzeniami jej infrastruktury energetycznej. Jeszcze większą uwagę zwraca jednak wartość planowanych dostaw. Ukrnafta ma otrzymać produkty naftowe o wartości 500 mln dolarów. Według Ukraińców ma to zapewnić stabilność dostaw paliw w czasie kryzysu na światowym rynku ropy.

Niestety, podległa rządowi Tuska spółka nie dba już tak bardzo o stabilność cen paliw w Polsce, jak na Ukrainie. Co więcej, sąsiedni kraj może liczyć na bardzo tanie dostawy z Polski, podczas gdy Polacy płacą za litr Pb i ON grubo ponad 8 zł za litr. W 2025 roku ORLEN sprzedał na Ukrainę ponad 2,43 mld litrów oleju napędowego o łącznej wartości 7,16 mld zł. Proste podzielenie tych wartości dawało około 2,94 zł za litr, co stało się podstawą słusznych twierdzeń, że paliwo dla Ukrainy jest sprzedawane znacznie taniej niż polskim kierowcom.

ORLEN odrzuca jednak taką interpretację. Koncern wskazuje, że cena eksportowa jest ceną netto, podczas gdy cena na polskiej stacji zawiera VAT, akcyzę i inne krajowe obciążenia. Według przedstawionych przez spółkę danych porównywalna cena hurtowa w Polsce, po uwzględnieniu tej różnicy, wynosiła około 2,84 zł za litr, a więc byłaby niższa od ceny eksportowej.

Abstrahując od kwestii wypłacalności Ukrainy i biorąc te dane za wiarygodne, dochodzimy do sedna problemu, jakim są państwowe narzuty na cenę paliwa. Są one olbrzymie i to właśnie w nich należy szukać ukrytej ceny, jaką płacą Polacy za pomoc Ukrainie. Owszem – polscy kierowcy nie finansują ukraińskich dostaw bezpośrednio, ale pośrednio, poprzez zawyżone ceny na stacjach. Trudno też mówić o opłacalności eksportu w sytuacji, gdy jednocześnie Polska co rusz wysyła na Ukrainę ogromne transze pieniędzy za darmo.

Z punktu widzenia polskiego odbiorcy istotne jest więc, na jakich dokładnie zasadach zawierane są wielomilionowe kontrakty, jaka jest marża koncernu oraz jakie są rzeczywiste warunki płatności. Wciąż otwarte pozostaje pytanie o łączny ekonomiczny bilans takiej „współpracy” z Ukrainą dla Polski. Zwłaszcza że obecne porozumienie przewiduje możliwość dostaw paliw na Ukrainę o wartości nawet 500 mln dolarów, trzy kolejne ładunki LNG, a także rozmowy dotyczące przerobu ukraińskiej ropy w rafineriach Europy Środkowej.

To, o czym nikt nie chce mówić w tej kwestii, to konflikt interesów. Obecnym prezesem Orlenu jest Ireneusz Fąfara – człowiek powiązany z ukraińskimi służbami. Podpisał on strategiczną umowę polskiego koncernu ze swoim… byłym pracodawcą (był w radzie nadzorczej Ukrnafty na chwilę przed objęciem prezesury w Orlenie). Co więcej, wszystkie nowe umowy i porozumienia musiały dostać kontrasygnatę od ministra aktywów państwowych rządu Tuska. Tym z kolei jest Ukrainiec Wojciech Balczun.

NASZ KOMENTARZ: Jeszcze w 2022 roku pseudopatriota Rafał Ziemkiewicz grzmiał, że paliwo w Polsce może być nawet po 20 złotych, byleby uratowano Ukrainę. Dla niego taka cena oczywiście nie jest problemem, gdyż zarabia dużo. Stąd tak łatwo spadają mu z pyska tego typu frazesy. Dla zwykłego Polaka jest to jednak poważny problem, zwłaszcza, gdy pomijając inne czynniki, widzi niebywałą niewdzięczność i zakłamanie czczącej banderowców Ukrainy.

Dlatego też dyskusja o kolejnych setkach milionów dolarów przeznaczanych na dostawy paliw dla Ukrainy nie powinna być sprowadzana wyłącznie do hasła „pomagamy sąsiadowi”. Powinna obejmować również pytanie o rachunek wystawiany polskim obywatelom.

Polecamy również: Powiedzieli, że są dwie płcie. Wyrzucili ich dzieci ze szkoły

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!