Felietony Wiadomości

Nie róbmy z Olszańskiego bohatera prawicy!

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Nie róbmy z Olszańskiego bohatera prawicy!

Wokół Wojciecha Olszańskiego vel Aleksandra Jabłonowskiego rozpętała się kolejna awantura, tym razem związana z prawomocnym wyrokiem i decyzją o wykonaniu wobec niego kary bezwzględnego pozbawienia wolności, a Tomasz Sommer i Grzegorz Braun przedstawiają tę sprawę jako kolejny przykład ograniczania wolności słowa i „nawrotu totalitaryzmu”.

Oczywiście, wolności słowa należy bronić, a państwo powinno z najwyższą ostrożnością posługiwać się prawem karnym wobec wypowiedzi politycznych, ponieważ historia pokazuje, że przepisy stworzone rzekomo przeciwko „niebezpiecznym ekstremistom” bardzo łatwo mogą zostać wykorzystane przeciwko ludziom o zupełnie innych poglądach. Nie oznacza to jednak w najmniejszym stopniu, że prawica ma obowiązek robić z Wojciecha Olszańskiego bohatera, męczennika albo reprezentanta polskiego patriotyzmu.

Problem z Olszańskim nie polega bowiem na tym, że jest „zbyt radykalny”, lecz na tym, że jego działalność od dawna jest mieszaniną politycznego awanturnictwa, manipulacji, prowokacji, agresji i ideologicznego chaosu, która przynosi polskiej prawicy więcej szkody niż pożytku, ponieważ każdy jego kolejny skandal, każda groteskowa groźba czy wulgarna wypowiedź dostarcza lewicy, oko.press, OMZRiK i Gazecie Wyborczej gotowego materiału do przedstawiania całego obozu patriotycznego jako zbiorowiska ludzi prymitywnych, agresywnych i niebezpiecznych.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o wypowiedzi, za które Olszański został skazany, ponieważ można jednocześnie uważać, że określone przepisy dotyczące „mowy nienawiści” są zbyt szerokie albo że kara więzienia za wypowiedź powinna być stosowana niezwykle rzadko, a zarazem bardzo krytycznie oceniać całokształt działalności człowieka, który uczynił z przekraczania kolejnych granic dobrego smaku i odpowiedzialności politycznej właściwie swój znak rozpoznawczy.

Co więcej, jeżeli już dyskutujemy o patriotyzmie Olszańskiego, warto zapytać nie tylko, za co został skazany, ale przede wszystkim, jakie właściwie poglądy i wartości reprezentuje. Trudno bowiem uznać za wzór polskiego patriotyzmu człowieka, który reprezentuje w Polsce cywilizację turańską, wychwala Targowicę, carycę Katarzynę, Józefa Stalina, Władysława Gomułkę, Kim Jong Una czy Władimira Putina, a więc postacie i symbole, których pozytywna rehabilitacja pozostaje w oczywistym konflikcie z polską tradycją niepodległościową i elementarnym poczuciem polskiej racji stanu.

Jeszcze bardziej kuriozalne jest to, że Olszański potrafił prezentować poglądy skrajnie liberalne w sprawie aborcji, podczas gdy ochrona życia nienarodzonych pozostaje jednym z podstawowych elementów programu konserwatywnego. Jednocześnie jego publiczna działalność obejmowała również brutalne ataki na Biblię, chrześcijaństwo i ludzi, którzy przez całe swoje życie budowali polski obóz patriotyczny. Swego czasu okazał się też kapusiem, który sprzedał policji swojego kolegę, Tomasza Krasuckiego.

I właśnie tutaj ujawnia się zasadniczy paradoks całej sprawy: człowiek, który przedstawia siebie jako radykalnego patriotę i obrońcę Polski, w praktyce działa na rzecz jej politycznych przeciwników. Nic tak skutecznie nie kompromituje idei narodowej jak jej najbardziej prymitywna, agresywna i groteskowa wersja, którą następnie można pokazywać milionom ludzi jako rzekomo typowy przykład polskiego nacjonalizmu.

Świetnym przykładem jest słynna hucpa w Kaliszu, podczas której niesiono przed Olszańskim, niczym przed Mussolinim, pochodnie i rózgi liktorskie, a potem spalono kopię Statutu Kaliskiego, przy okrzykach „śmierć Żydom!”. Pseudopatrioci uważają to za wielkie i sprawcze wydarzenie. W praktyce niczego w Polsce nie zmieniło, natomiast pomogło lewicy i Żydom pokazywać na cały świat, jak to rzekomo w naszym kraju narasta problem neonazizmu i neofaszyzmu. Przedstawiono kamracką bandę pozorowaną jako reprezentację całej polskiej prawicy, kręgów narodowych, katolickich i monarchistycznych.

Prawica powinna umieć powiedzieć dwie rzeczy jednocześnie, bez żadnej sprzeczności: nie należy karać człowieka więzieniem tylko dlatego, że wypowiada poglądy, które większość społeczeństwa uważa za obrzydliwe, ale również nie należy robić z każdego skazanego za kontrowersyjną wypowiedź bohatera wolności i symbolu prawicy.

Jeżeli bowiem chcemy naprawdę bronić wolności słowa, brońmy zasady, a nie konkretnego politycznego awanturnika; jeżeli chcemy naprawdę bronić polskiego patriotyzmu, brońmy jego istoty, a nie każdego człowieka, który przypina sobie biało-czerwoną kokardę i krzyczy o ojczyźnie. Takich przebierańców z band pozorowanych mieliśmy już w Polsce dostatecznie wielu i to nie tylko w latach 40. XX wieku.

Olszański nie jest żadnym patriotą, który mówi rzeczy niewygodne dla systemu. Jest przede wszystkim człowiekiem, którego działalność w ogromnym stopniu kompromituje prawicę, miesza autentyczne problemy z polityczną farsą i dostarcza przeciwnikom Polski argumentów przeciwko środowiskom narodowym i konserwatywnym. On dosłownie dostarcza amunicji Żurkom i Tuskom tego świata.

Co więcej, jako redakcja uważamy, że Olszański powinien ponosić odpowiedzialność karną, ale nie za wykrzykiwanie bzdurnych haseł o Żydach, które niczego nie zmieniają, lecz za konkretne czyny, w tym fałszowanie polskiej historii oraz jawne zachowania antypolskie i antykatolickie. Nie zamyka się ludzi w więzieniu za to, że są idiotami. Z kolei idiotyczna i szkodliwa działalność nie staje się patriotyczna tylko dlatego, że jej autor owija się w biało-czerwoną flagę.

Polecamy również: AfD wygrywa w Saksonii. Co to oznacza?

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!