Felietony

O osobnikach nikczemnych i współwinie za holocaust

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W Polsce może brakuje anestezjologów, sprawczy, kierowców ciężarówek, ale na pewno nie brakuje ludzi gotowych do każdej niegodziwości. Taki na przykład Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, który zwykle dowiaduje się z telewizora o tym, co dzieje się w Polsce i dopiero gdy jakiś dziennikarz przygotuje reportaż o tym, że komuś, na przykład, jakaś państwowa instytucja bezpodstawnie zabrała dziecko, to wówczas podejmuje te swoje pozorowane działania, czyli wysyła jakiś świstek papieru i robiąc zatroskaną minę udziela wywiadu w telewizji i który wydaje się nic więcej nie wiedzieć i nie chcieć wiedzieć, powiedział ni z tego ni z owego że „musimy pamiętać, że wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu holokaustu. W tym, o czym mówię z ubolewaniem, także naród polski”. I dalej: „Przecież ile było wyroków wydanych przez AK na osoby, które ujawniały kryjówki dla Żydów. Te wyroki śmierci nie wzięły się znikąd”.

Tak na marginesie, pan Adam Bodnar pewnie dostał takiego samego SMS-a co Tomasz Lis, z instrukcją, co ma aktualnie myśleć i robić. Bo oto znany propagandysta, który czasem przebiera się za dziennikarza, albo i redaktora, napisał: „Dręczy mnie pytanie jak Niemcy dowiadywali się gdzie, w którym domu j mieszkaniu, ukrywały się w czasie wojny tysiące Żydów. Ktoś wie?” Nie pozwólmy Tomaszowi Lisowi tak się zadręczać, wyjaśnijmy, że i teraz w Polsce przyłączonej do Unii Europejskiej, która jest niczym innym jak realizacją pomysłu na podporządkowanie sobie Europy przez Niemcy, tym razem, jak na razie, bez użycia czołgów, tak jak przedtem i w Polsce okupowanej przez Niemcy w czasie II wojny światowej, ludzie nikczemni woleli służyć Niemcom, niż być wierni państwu polskiemu. Wtedy byli to np. szmalcownicy, a teraz np. Stronnictwo Pruskie. I teraz nich sobie Tomasz Lis odpowie, komu służyłby podczas II światowej. Zgadujemy, że Berlinowi, tak jak i teraz. I niech sobie odpowie, jakie przyświecałyby mu motywacje. Pewnie tak, jak i teraz, chęć zdobycia forsy. Różnica jest taka, że kiedyś tacy osobnicy dostawali kulkę w łeb w imieniu Rzeczypospolitej, a teraz mają stołki opłacane przez podatników. Zresztą, srał go pies.

Wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest niczym nowym. Najzwyczajniej chciał przypomnieć swoim mocodawcom, że mimo pewnego zamieszania w Polsce, należy duszą i ciałem do Stronnictwa Pruskiego. Można się zastanawiać, dlaczego akurat teraz. Bo wygląda to tak, jakby miała paść salwa, a on krzyknąłby, nie strzelajcie do mnie, jestem folksdojczem! Mój ulubiony publicysta, Stanisław Michalkiewicz, dawno zauważył, że nasi „przyjaciele” zza Odry i Nysy prowadzą metodyczną kampanię medialną, mającą zdjąć z Niemców winę za holocaust i obarczyć ową winą inne narody. W 2011 r. pan prezydent Bronisław Komorowski, mimo, że przysięgał, iż będzie „strzegł niezłomnie godności Narodu”, postanowił nasrać na naród polski i „napisał” list, który w Jedwabnem, w imieniu prezydenta, przeczytał Tadeusz Mazowiecki, a w którym to czytamy, że „naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. I, chyba od tego czasu, twierdzenie o współodpowiedzialności Polaków za holocaust, obowiązuje wszystkich, którzy chcą się załapać na forsę z Berlina, którą rozprowadzają rozmaite fundacje, stowarzyszenia, „organizacje pozarządowe” itd. Zauważmy jeszcze tylko, że Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i prezydent Bronisław Komorowski, użyli słowa „musieć”. Widać Polacy mogą umierać w kolejach do lekarza, mogą być ograbiani podatkami na każdym kroku, mogą być zdradzani przez tzw. elity i tu nie ma problemu. Ale koniecznie muszą uznać, że ponoszą współwinę za holocaust.

Czasem z tego powodu dochodzi do zabawnych sytuacji. Oto, w swoim czasie, prezes telewizji publicznej pan Juliusz Braun, napsioczył na film „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym to przedstawiono żołnierzy Armii Krajowej jako antysemitów, którzy w najlepszym razie nic nie mieli przeciwko holocaustowi. A zaraz później, gdy pewnie mu wytłumaczono, jaka na tym etapie obowiązuje postawa, kupił ten film od Niemców i kazał go wyświetlać w telewizji publicznej, co dało pretekst „naszym przyjaciołom” zza Odry i Nysy do twierdzenia, że w filmie jest pokazana prawda o Polakach, bo ten film w Polsce pokazują.

Tak jakoś w tej biednej Polsce jest, że ci, którzy służą Polsce mają „ran na skórze hojnie, pustki z powrotem w komorze”, ci którzy służą sobie, mają się różnie, jedni lepiej, drudzy gorzej, a ci, którzy służą obcym państwom, mają się jak pączki w maśle, zamiast dyndać na szubienicach.

Michał Pluta

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!