Świat Wiadomości

Naukowcy znów odwołali koniec świata

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Przez lata europejskie społeczeństwa karmiono wizją nieuchronnej katastrofy klimatycznej, przedstawiając najbardziej skrajne scenariusze emisyjne jako niemal pewną przyszłość cywilizacji. Media produkowały nagłówki o zatopionych państwach, końcu rolnictwa, setkach milionów uchodźców klimatycznych i planecie, która rzekomo miała stać się miejscem niezdatnym do życia już za kilka dekad. Na tej atmosferze permanentnego alarmu zbudowano ogromną część współczesnej polityki klimatycznej UE — od systemu ETS, przez zakazy kotłów gazowych, aż po ETS2 i dyrektywę budynkową.

Naukowcy znów odwołali koniec świata. Środowisko eksperckie odpowiedzialne za modele wykorzystywane przez IPCC zaczęło oficjalnie odchodzić od scenariuszy takich jak RCP8.5 czy SSP5-8.5, uznając je za mało realistyczne lub wręcz niewiarygodne w świetle obecnych trendów technologicznych, energetycznych i demograficznych. To właśnie te scenariusze przez lata zdominowały raporty, medialną histerię i działania polityczne zielonych komunistów z Brukseli. Innymi słowy — politykę i narrację propagandową wartą biliony euro budowano na projekcjach, które dziś sami autorzy modeli odsuwają na margines.

To rodzi pytanie fundamentalne: skoro najbardziej katastroficzne wizje przyszłości przestały być traktowane poważnie nawet przez część klimatologów, to dlaczego europejskie społeczeństwa nadal mają ponosić koszty polityki tworzonej pod wpływem właśnie tych wizji? Przecież ETS nie był obywatelom sprzedawany jako zwykły mechanizm fiskalny. Miał być narzędziem „ratowania planety”. Tak samo ETS2, który sprowadza się do objęcia dodatkową opłatą ogrzewania domów i transportu prywatnego.

Europejczykom tłumaczono, że muszą płacić więcej za energię, paliwo i ciepło, ponieważ alternatywą jest klimatyczna apokalipsa. Teraz okazuje się, że scenariusze uzasadniające tę retorykę były oderwane od rzeczywistych trajektorii rozwoju świata. Końca świata nie będzie, przynajmniej z powodu klimatu.

Cała sytuacja obnaża głębszy problem współczesnej polityki eurokomunistów: od dawna przestała ona przypominać racjonalne zarządzanie państwami i środowiskiem, a coraz bardziej przypomina ideologiczny projekt oparty na strachu, moralnym szantażu i ekonomicznej presji wywieranej na klasę średnią. W praktyce bowiem transformacja klimatyczna nie uderza w globalne korporacje ani największych emitentów CO2 (którzy działają poza Europą), lecz w zwykłych obywateli — właścicieli domów, kierowców, małe firmy i przemysł energochłonny.

Absurd tej sytuacji polega na tym, że Europa jednocześnie niszczy własną konkurencyjność gospodarczą, podczas gdy globalne emisje coraz bardziej przesuwają się poza kontynent europejski. Produkcja przemysłowa przenosi się do Azji, ceny energii w Europie rosną do poziomów grożących deindustrializacją, a unijni urzędnicy nadal zachowują się tak, jakby kolejne regulacje dotyczące pieców, samochodów i budynków miały zatrzymać procesy zachodzące w skali całego świata.

Najbardziej ironiczne jest jednak to, że każda kolejna „konieczna” regulacja klimatyczna prowadzi dokładnie do tego samego rezultatu: większych podatków, większej kontroli administracyjnej, większych kosztów życia i większych kompetencji Brukseli. Nigdy odwrotnie. Nigdy nie okazuje się, że rozwiązaniem problemu jest mniej biurokracji, niższe ceny energii albo większa autonomia państw członkowskich.

Teraz, gdy najbardziej skrajne scenariusze klimatyczne są po cichu wycofywane z centrum debaty, europejska polityka klimatyczna staje przed problemem, którego nie da się łatwo zagłuszyć propagandowymi hasłami.  Skoro fundament narracji okazał się znacznie mniej pewny, niż przez lata twierdzono, to społeczeństwa mają pełne prawo pytać, czy gigantyczne koszty transformacji rzeczywiście były proporcjonalne do realnego zagrożenia. I właśnie tego pytania unijne elity boją się dziś najbardziej, bo dysonans poznawczy ma tę brutalną cechę, że rośnie wraz z upływem czasu.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!