Msza Święta nie jest ucztą!
Czy Msza Święta jest Ofiarą przebłagalną, czy też – jak często twierdzi współczesna teologia – „Ofiarą i ucztą”? Dyskusja na ten temat rozgorzała pod niedawnym wpisem na facebookowym profilu wydawnictwa Magna Polonia, gdzie zacytowano wybitnego teologa i kanonistę, jakim był ks. dr Gregorius Hesse. Jego wypowiedź, z której wynika, że Msza Święta jest Ofiarą, nie zaś „Ofiarą i ucztą”, wzbudziła silny opór części komentujących.
Nie ma się co dziwić, jako że takie właśnie przekonanie wielu wiernych wynosi ze współczesnej katechezy. O ile posoborowa teologia zasadniczo nie zaprzecza wprost ofiarniczemu charakterowi Mszy Świętej, bardzo często przedstawia ją jako „Ofiarę i ucztę”, odwołując się do przyjmowania Komunii Świętej przez wiernych. W praktyce taki sposób przedstawiania Mszy prowadzi do przesunięcia akcentu z jej aspektu ofiarnego na wymiar „wspólnotowy”, jak gdyby był on co najmniej równorzędny Ofierze. Konsekwencją definiowania Mszy Świętej jako „Ofiary i uczty” jest zatarcie zasadniczej różnicy między samą Ofiarą a Komunią Świętą jako dopełnieniem i uczestnictwem w tej Ofierze.
W samym posoborowym Katechizmie Kościoła Katolickiego odnajdujemy takie oto stwierdzenie – „Msza Święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana. Sprawowanie Ofiary eucharystycznej jest nastawione na wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Chrystusem przez Komunię” (KKK 1382). W przytoczonej definicji czytamy, jakoby Msza Święta była równocześnie „pamiątką ofiarną”, jak i „świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana”. Co więcej, oba te aspekty przedstawiono jako „nierozdzielne”, co może sugerować, że Komunia wiernych należy do istoty Mszy Świętej. Z kolei w drugim zdaniu stwierdza się, że odprawienie Mszy Świętej „jest nastawione”, czyli mówiąc inaczej, skoncentrowane na przyjęcie Komunii przez wiernych. Takie sformułowanie może więc prowadzić do wniosku, że przyjęcie Komunii Świętej przez lud stanowi szczyt i właściwy cel celebracji eucharystycznej.
W świetle tradycyjnej nauki Kościoła takie zdefiniowanie Mszy Świętej jest jednak w sposób oczywisty błędne. Niemniej ten pogląd przylgnął tak silnie do posoborowej narracji, że znalazł swoje miejsce nawet w Katechizmie firmowanym przez Stolicę Apostolską. Powtarzają go współcześnie katecheci, teolodzy i liturgiści. Sprzyja mu permanentne używanie słowa „Eucharystia” zamiennie ze zwrotem „Msza Święta”, bez rozróżnienia między Najświętszą Ofiarą Mszy a samą Komunią Świętą. W odniesieniu do Novus Ordo Missae regularnie słyszymy, że kapłan „przewodniczy Eucharystii”. Powyższe sugeruje nie tylko, jak w przypadku nieszczęsnego zapisu z Katechizmu, że szczytem i istotą Mszy Świętej jest przyjęcie Komunii przez wiernych, ale również jakoby rola kapłana była zredukowana zasadniczo do roli „przewodniczącego zgromadzenia”.
Sprzyja temu również niemal całkowity zanik tzw. prywatnych Mszy Świętych. Nie twierdzę, że w Kościele soborowym się ich w ogóle nie odprawia, należą one jednak do rzadkości. O ile dawniej zasadniczo codziennie każdy kapłan odprawiał własną Mszę Świętą, dzisiaj do standardu należy jej wspólne koncelebrowanie z innymi księżmi w obecności ludu. Boczne ołtarze w starych kościołach, na których to niegdyś codziennie odprawiano Msze Święte, w zasadzie przestały być użytkowane. Z kolei w nowych kościołach przeważnie buduje się już tylko jeden ołtarz w formie posoborowego stołu.
Omawiany błąd wywodzi się z zatrutego źródła zwyrodniałej części Ruchu Liturgicznego. Mowa o liturgistach, którzy jeszcze przed Soborem dążyli do „zreformowania” Mszy Świętej poprzez jej „dostosowanie do współczesnego człowieka” a zarazem archeologiczny powrót do mitycznej starożytności. Wspomniana grupa była siłą prekursorską względem fałszywych idei stojących za zniszczeniem Mszy Świętej w okresie pontyfikatu Pawła VI. To wypaczenie zdrowej doktryny, uznające Mszę za „Ofiarę i ucztę”, zostało odrzucone przez papieża Piusa XII w encyklice Mediator Dei (1947 r.), którą przywołamy w dalszej części naszych rozważań.
Aż do II Soboru Watykańskiego, skutkiem którego była protestantyzacja kultu katolickiego, Kościół nie definiował Mszy Świętej jako „Ofiary i uczty”. Zamiast tego, ściśle rozróżniał między Mszą Świętą, która jest Najświętszą Ofiarą, a Komunią Świętą wiernych, będącą uczestnictwem w Ofierze, sakramentem oraz owocem tej Ofiary. Powyższe odnajdziemy, m. in. w Katechizmie Pietro kard. Gasparriego, który wyraźnie oddziela Mszę Świętą (będącą Ofiarą) od Eucharystii pojmowanej jako sakrament. We wskazanym Katechizmie napotkamy pytanie „Czym się różni sakrament Eucharystii od Ofiary?”, na które Autor odpowiada m.in. w ten sposób – „sakrament dokonuje się przez konsekrację i trwa, Ofiara zaś wyczerpuje się i kończy z chwilą dokonania aktu ofiarowania”[1]. Wskazany przez Kardynała „akt ofiarowania” odnosi się do Ofiary Mszy Świętej, której dokonanie nie jest uzależnione od przyjęcia Komunii przez wiernych. Podobnie wybitny polski dogmatyk ks. prof. Maciej Sieniatycki w swoim „Zarysie dogmatyki katolickiej” wyraźnie odróżnia Mszę Świętą, czyli „Eucharystię jako Ofiarę” od Komunii Świętej, tj. „Eucharystii jako sakrament”. Stwierdza, że różnią się one od siebie zarówno przez wzgląd cel, jak i przez wzgląd na sposób działania. Jak stwierdza, „Eucharystja jako Ofiara jest przeznaczona ku czci Boga, jako Sakrament dla uświęcenia człowieka”[2]. Aby Ofiara doszła do skutku, nie jest niezbędne, aby wierni przyjęli Komunię Świętą. Co więcej, niekonieczna jest nawet ich obecność.
Stąd też Sobór Trydencki w nauce o Najświętszej Ofierze Mszy Świętej przedstawia ją konsekwentnie jako Ofiarę, nie zaś jako „ucztę”. Piętnuje jednocześnie pogląd, jakoby Msze Święte bez ludu miały być w jakikolwiek sposób mniej wartościowe (sesja XXII, Nauka o Najświętszej Ofierze Mszy Świętej). Jako, że do sedna Mszy Świętej nie należy obecność ludu ani przyjmowanie przezeń Komunii Świętej, Sobór „nie potępia jako prywatnych i niedozwolonych takich Mszy, w których sam tylko kapłan komunikuje sakramentalnie, lecz je zatwierdza a nawet zaleca”. O ile więc do przyjmowania Komunii przez wiernych wolno używać określenia „uczta”, to nie wolno w ten sposób definiować samej Mszy Świętej, jako że komunikowanie przez lud nie należy do jej istoty. Można powiedzieć, że Komunia Święta wiernych jest dopełnieniem Najświętszej Ofiary Mszy, jednak niedopuszczalne jest uznawanie jej za coś Mszę konstytuującego.
Z tego powodu w tradycyjnych katechizmach i podręcznikach Msza Święta zawsze jest definiowana jako Najświętsza Ofiara, a nigdy jako „Ofiara i uczta”. Dla przykładu, księża W. Kalinowski i J. Rychlicki w swojej „Dogmatyce katolickiej” podają następującą definicję Mszy Świętej: „Msza Św. jest nieustającą bezkrwawą Ofiarą Nowego Zakonu, w której Jezus Chrystus ofiaruje się Ojcu Swemu Niebieskiemu przez ręce kapłana na ołtarzu pod postaciami chleba i wina”[3]. Pierwszy z wymienionych Autorów w innym dziele („Dogmatyka w oświetleniu apologetycznem”) objaśnia – „Msza Św. jest nieustającą ofiarą bezkrwawą Nowego Zakonu, w której Jezus Chrystus ofiaruje się Ojcu Swemu niebieskiemu przez ręce kapłana na ołtarzu pod postaciami chleba i wina”[4]. Analogicznie w znanej XIX-wiecznej „Dogmatyce katolickiej” autorstwa ks. J. Tylki – „Ofiarą Mszy Świętej jest bezkrwawe ofiarowanie ciała i krwi Zbawiciela, ustanowione od samego Chrystusa Pana, a sprawowane przez ręce kapłanów na pamiątkę przedstawienia ofiary krzyżowej”[5]. Z kolei ks. W. Jachimowski w swoim podręczniku pisze – „Msza Św. jest to nieustanna, bezkrwawa ofiara nowego zakonu, w której Jezus Chrystus ofiaruje Ojcu niebieskiemu Samego siebie przez ręce kapłana pod postaciami chleba i wina”[6]. Podobnie Katechizm św. Piusa X stwierdza, że „Msza Święta jest ofiarą Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa sprawowaną na naszych ołtarzach pod postaciami chleba i wina dla upamiętnienia ofiary krzyżowej”[7].
Przykładów z dawnych katechizmów lub podręczników można byłoby przytaczać bez końca. W tradycyjnej dogmatyce katolickiej nie definiowano Mszy Świętej w taki sposób, jak czyni to współczesna teologia wraz z Katechizmem Kościoła Katolickiego. Nie pisano o „Ofierze i uczcie”, jak gdyby o równoważnych aspektach Mszy Świętej, a jedynie o samej Ofierze, podkreślając jej charakter przebłagalny. Co więcej, Autorzy przeważnie omawiają Komunię Świętą jako przyjmowany przez wiernych sakrament w odrębnym rozdziale, niż samą Mszę Świętą. Wynika to z faktu, że Komunia Święta ludu (a więc uczta eucharystyczna) nie należy do istoty Mszy Świętej. O ile jest ona wiernym silnie zalecana, to nie jest niezbędna dla odprawienia Najświętszej Ofiary. Stąd nie może być elementem ją definiującym. Gdyby Msza Święta była, jak twierdzi posoborowy Katechizm Kościoła Katolickiego, „równocześnie i nierozdzielnie” Ofiarą oraz ucztą, żadna z przytoczonych przeze mnie definicji sprzed II Soboru Watykańskiego nie mogłaby się ostać. Wszystkie byłyby co najmniej niekompletne, o ile nie błędne, skoro pomijają konstytutywny element Mszy Świętej, zaś ów „nierozłączny” aspekt omawiają w odrębnych częściach podręczników.
Jednoznacznie tę kwestię opisuje ks. prof. Maciej Sieniatycki, wskazując wprost, że Komunia wiernych w uczcie Pańskiej nie należy do istoty Mszy Świętej. Jak pisze – „Wprawdzie Chrystus ustanowił eucharystję wobec uczniów swoich i podał im do spożycia, lecz z tego nie wynika, że ta okoliczność jest istotną i przez Chrystusa przepisaną. Eucharystja nie jest pamiątką ostatniej wieczerzy, lecz pamiątką śmierci krzyżowej Chrystusa”[8]. Dalej stwierdza – „tylko sama konsekracja istotę Mszy Św. stanowi”[9]. Zdaniem księdza Sieniatyckiego, Komunia kapłana, choć jest obowiązkowa, to również nie należy do istoty Mszy Świętej[10].
Po zobrazowaniu, że tradycyjna teologia katolicka definiowała Mszę Świętą jednoznacznie jako bezkrwawą Ofiarę przebłagalną, nie zaś „Ofiarę i ucztę”, należy odnieść się do twierdzeń niektórych komentujących, którzy w swojej argumentacji powoływali się na Ojców Kościoła. Część z przywoływanych fragmentów odnosi się jednoznacznie, tylko i wyłącznie do przyjmowania przez wiernych Komunii Świętej, stąd niezrozumiałym jest argumentowanie przy ich pomocy, że Msza Święta miałaby być „ucztą”. Z kolei w innych fragmentach Ojcowie mówili łącznie o Mszy Świętej, czyli Ofierze, jak i jej owocu, czyli komunikowaniu przez wiernych i to do niego odnosili aspekt uczty. Jest to jasne, jeśli czyta się Ojców prawidłowo, czyli również w kontekście późniejszych ścisłych zapisów Soboru Trydenckiego oraz definicji zakorzenionych w teologii scholastycznej.
Należy przypomnieć, że jakkolwiek Objawienie Boże zamknęło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła, używany przez teologów język – broniąc stale tej samej wiary katolickiej – ulegał coraz większemu doprecyzowaniu, m.in. w odpowiedzi na pojawiające się herezje. U pisarzy wczesnochrześcijańskich nie znajdziemy tak precyzyjnych definicji niektórych zagadnień, jak w późniejszych podręcznikach ugruntowanych w teologii scholastycznej. Wyjaśnia to Louis kard. Billot SI w pracy „Tradycja kontra modernizm”, gdzie stwierdza, że Ojcowie „posługiwali się niekiedy sformułowaniami, które same w sobie są wieloznaczne, nieostrożne czy nazbyt śmiałe”[11], patrząc na ich pisma z naszej perspektywy. Wynika to z faktu, że Ojcowie mierzyli się z innymi herezjami, niż Kościół w późniejszych wiekach. Stąd też kard. Billot zauważa, że nie czyniąc niekiedy tak szczegółowych i precyzyjnych rozróżnień, Ojcowie „byli jednak przy tym przekonani, że ich słuchacze będą je pojmować zgodnie z ich katolickim rozumieniem”[12].
W tym kontekście należy przypomnieć, m.in. że w czasach Ojców Kościoła nie istniał jeszcze protestantyzm, który podważał ofiarniczy charakter Mszy Świętej, usiłując uczynić z niej „ucztę”. Ojcowie nie mieli zatem potrzeby dokonywania tak ścisłych dystynkcji w teologii Mszy Świętej, jak to miało miejsce w epoce potrydenckiej. Nie zmienia to jednak faktu, że czytanie ich w sposób uczciwy i uważny nie prowadzi do definiowania Mszy Świętej w inny sposób, niż przedstawiają to cytowane wyżej podręczniki. Z kolei wyrywanie z kontekstu fragmentów pism wczesnochrześcijańskich, tak aby fałszywie przeciwstawić je późniejszej praktyce i nauczaniu, było zwodniczym zwyczajem protestantów i modernistów. Prawdziwy rozwój teologii polega na doprecyzowaniu pojęć, co czyni się również (choć nie tylko) w odpowiedzi na pojawiające się błędy doktrynalne. Z kolei to, z czym mamy do czynienia po II Soborze Watykańskim, także w kontekście Mszy Świętej, stanowi co najmniej ich rozmywanie i poddanie wieloznaczności, co sprzyja szerzeniu się herezji. Jest to więc regres teologiczny, a niekiedy wprost głoszenie już napiętnowanych błędów. Za przykład może służyć wspomniane na wstępie permanentne używanie słowa „Eucharystia” bez precyzowania, czy mówimy o Mszy Świętej czy Komunii Świętej.
Na zakończenie, wróćmy do wspomnianej na wstępie encykliki Piusa XII – Mediator Dei, poświęconej katolickiej liturgii. Jak zauważa papież, zgubny błąd określania Mszy Świętej jako „Ofiary i uczty” prowadzi do uznania, że szczytem Mszy jest przyjęcie przez wiernych Komunii. We wspomnianym dokumencie czytamy:
„(…) jeszcze więcej błądzą ci, którzy dla udowodnienia bezwzględnej konieczności uczestnictwa wiernych wraz z kapłanem w biesiadzie eucharystycznej, twierdzą zwodniczo, że idzie tu nie o samą Ofiarę tylko, ale o Ofiarę i ucztę braterskiej wspólnoty, i ze wspólnie przyjętej Komunii świętej czynią punkt szczytowy całej celebry.”
Jak widzimy, Pius XII odrzuca nazywanie Mszy Świętej mianem „Ofiary i uczty”, uznając takie twierdzenie za zwodnicze. Potępia również płynącą z takiego rozumowania konkluzję, że wspólnie przyjęta Komunia Święta jest punktem szczytowym całej celebracji liturgicznej. Jeśli jednak Msza Święta miałaby być „ucztą”, to nie mogłoby być inaczej. Wspólnie przyjęta Komunia Święta musiałaby stanowić samą istotę Mszy, a jak wiemy, tak nie jest. Aby nie pozostawić żadnych wątpliwości, papież stwierdza dalej:
„Otóż raz jeszcze z naciskiem trzeba zwrócić uwagę, że Ofiara Eucharystyczna z natury swojej jest bezkrwawym ofiarowaniem Bożej żertwy, widocznym w sposób mistyczny w rozdzieleniu świętych postaci i w złożeniu ich w daninie Ojcu Przedwiecznemu. Natomiast Komunia św. należy do dopełnienia Ofiary i do uczestnictwa w niej przez wspólnotę Najświętszego Sakramentu. Podczas gdy jest wprost nieodzowna dla celebrującego kapłana, to wiernym tylko usilnie ją się zaleca.”
Zatem, jak uczy Pius XII, podkreślając to dobitnie poprzez zwrot „z naciskiem”, Msza Święta „jest bezkrwawym ofiarowaniem Bożej żertwy”. Z kolei Komunia Święta „należy do dopełnienia Ofiary”. Stanowi jej owoc, który to „wiernym tylko usilnie (…) się zaleca”, należy do uczestnictwa w Ofierze. W dalszej części papież stwierdza, że jeśli są ku temu powody (a występują one, jak pisze Pius XII, „i to nie rzadko”), Komunii Świętej można udzielić wiernym także przed lub po Mszy Świętej.
Podsumowując, stwierdzenie że Msza Święta miałaby być „Ofiarą i ucztą” jest błędne na gruncie katolickiej dogmatyki. Takie przekonanie w sposób oczywisty implikuje, jakoby istotą Mszy Świętej na równi z Ofiarą przebłagalną było przyjęcie Komunii przez wiernych w uczcie Pańskiej. Tymczasem Msza Święta jest Ofiarą, zaś przyjęcie przez zgromadzony lud Komunii Świętej jej owocem. Nie należy ono do istoty Mszy Świętej, stanowiąc aspekt uczestnictwa wiernego w Ofierze. Mimo, że wiernym zawsze usilnie zalecano korzystać z tego owocu Ofiary, przyjęcie Komunii przez lud nie jest obowiązkowym elementem samej Mszy. Jej istotę, a więc to, poprzez co dane zjawisko definiujemy, stanowi Ofiara, dokonująca się poprzez rozdzielenie prawdziwego Ciała i Krwi Pana Jezusa pod postaciami chleba i wina.
[1] Pietro kard. Gasparri, Katechizm katolicki, Te Deum, Warszawa 2024, na podstawie wydania: Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1934
[2] Ks. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki katolickiej, Tom IV – O sakramentach i rzeczach ostatecznych, wydaniem Autora, Kraków 1936, s. 229
[3] Ks. W. Kalinowski, ks. J. Rychlicki, Dogmatyka katolicka, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Lublin 1957, s. 132
[4] Ks. W. Kalinowski, Dogmatyka w oświetleniu apologetycznem, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Lublin-Wilno 1925, s. 177
[5] Ks. J. Tylka, Dogmatyka katolicka – część szczegółowa, nakładem Autora, Tarnów 1898, s. 430
[6] Ks. W. Jachimowski, Dogmatyka, tom II, Lwów 1889, s. 165
[7] Katechizm katolicki św. Piusa X, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2020, s. 146
[8] Ks. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki…, dz. cyt., s. 247
[9] Tamże, s. 247
[10] Tamże, s. 247
[11] L. kard. Billot, Tradycja kontra modernizm, DeReggio, Warszawa 2023, s. 76
[12] Tamże, s. 76
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




