Polska Wiadomości

Kraków finansuje pseudonaukę

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Czy publiczna instytucja kultury powinna wydawać 170 tys. zł na przedsięwzięcie promowane hasłami o „wpływie na DNA”, „regeneracji kości po złamaniach” i „porządkowaniu płynów ustrojowych”? Takie pytania nasuwają się po analizie umowy zawartej pomiędzy krakowskim Dworkiem Białoprądnickim a Fundacją Natuvi. Sprawę jako pierwszy nagłośnił Konrad Krajewski z Konfederacji.

Kraków finansuje lewicową pseudonaukę. Już sama historia fundacji Natuvi budzi zainteresowanie. Została ona zarejestrowana zaledwie 48 dni przed podpisaniem umowy z miejską instytucją. Wcześniej identyczne koncerty organizowało prywatne Studio Natuvi prowadzone przez Joannę Dziurzyńską. Działalność pozostała ta sama, zmienił się jedynie podmiot, który zawiera umowę z miastem.

Nie mniej ciekawa jest wartość kontraktu. Umowa opiewa na dokładnie 170 000 zł. Trudno nie zauważyć, że jest to kwota znajdująca się na poziomie, który w praktyce często pozwala uniknąć bardziej rozbudowanych procedur wynikających z przepisów o zamówieniach publicznych. Sama wysokość umowy oczywiście nie świadczy o naruszeniu prawa, jednak rodzi pytanie, według jakich kryteriów została wyliczona właśnie na taką kwotę.

Jeszcze większe wątpliwości pojawiają się po zestawieniu tej sumy z planowaną skalą przedsięwzięcia. Według dostępnych informacji fundacja planuje około 24 koncertów rocznie. Tymczasem, aby osiągnąć wartość odpowiadającą limitowi umowy wyłącznie z wpływów ze sprzedaży biletów, należałoby zorganizować około 190 koncertów. To skłania do pytania, z czego wynika tak wysoka wartość kontraktu i czy rzeczywiście odpowiada ona realnemu zakresowi świadczeń.

Zastanawiająca jest również chronologia wydarzeń. Umowę podpisano 14 lipca, jednak koncerty, które mają być nią objęte, odbywały się już w czerwcu. Warto więc wyjaśnić, na jakiej podstawie rozliczane są wydarzenia zorganizowane jeszcze przed zawarciem umowy.

Największe kontrowersje budzi jednak treść materiałów promocyjnych. Na stronach Dworku Białoprądnickiego można znaleźć opisy przypisujące dźwiękom mis tybetańskich właściwości takie jak wpływ na DNA, regenerację kości czy mechaniczne porządkowanie płynów ustrojowych. Są to twierdzenia, które nie znajdują potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej i naukowej.

Nie istnieją wiarygodne badania potwierdzające, że misy tybetańskie leczą złamania, oddziałują na materiał genetyczny człowieka czy wpływają na organizm w sposób opisywany w materiałach promocyjnych. Mimo to właśnie takie treści promuje miejska instytucja finansowana z pieniędzy podatników.

Sprawę uzupełniają informacje dotyczące powiązanej działalności gospodarczej. Z danych rejestrowych wynika, że od 2020 roku wspólnikiem spółki powiązanej z marką Natuvi jest tzw. „uchodźca wojenny” z Ukrainy, Mychajło Tserkunyk. Sam fakt udziału zagranicznego wspólnika nie stanowi oczywiście żadnej nieprawidłowości, jednak pokazuje, że działalność prowadzona jest równolegle w różnych formach organizacyjnych.

Powstaje więc pytanie, dlaczego przedsięwzięcie, które przez lata funkcjonowało jako działalność prywatna, tuż przed podpisaniem umowy z miastem zostało przeniesione do nowo utworzonej fundacji. Nie można przesądzać, że na pewno miało to na celu ułatwienie pozyskania środków publicznych, ale okoliczności tej zmiany z pewnością wymagają wyjaśnienia.

Cała sprawa wykracza daleko poza same koncerty relaksacyjne. Dotyczy sposobu wydawania publicznych pieniędzy, transparentności zawieranych umów oraz odpowiedzialności instytucji samorządowych za promowanie treści niezgodnych z aktualną wiedzą naukową.

NASZ KOMENTARZ: Mieszkańcy Krakowa mają prawo wiedzieć, dlaczego nowo powstała fundacja otrzymała umowę na 170 tys. zł, w jaki sposób ustalono jej wartość, dlaczego obejmuje ona wydarzenia organizowane jeszcze przed podpisaniem kontraktu oraz z jakiego powodu miejska instytucja promuje twierdzenia, które są po prostu „szuryzmem”. Z drugiej strony, skoro główny nurt lewicy neguje wpływ genów na płeć człowieka (genderyzm), dlaczego koncert mis kryształowych nie miałby zmieniać DNA? To ten sam poziom „zaufania nauce”.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!