Świat Wiadomości

Kardynał oczyszczony z zarzutów molestowania. Kłamczucha zapłaci mu odszkodowanie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kanadyjski kardynał Marc Ouellet został prawomocnie oczyszczony z zarzutów napaści seksualnej. Sąd Najwyższy Quebecu uznał, że oskarżenia wysunięte przeciwko duchownemu były bezpodstawne, a ich autorka dopuściła się zniesławienia. Kardynał otrzyma 100 tys. dolarów kanadyjskich odszkodowania.

Sprawa rozpoczęła się w 2022 roku. Pamela Groleau, była świecka asystentka duszpasterska, zarzuciła Ouelletowi, że w latach 2008–2010 miał dopuścić się wobec niej niechcianego kontaktu fizycznego, który określiła jako napaść seksualną. Duchowny od początku zaprzeczał oskarżeniom.

Sprawa była wcześniej analizowana również na polecenie papieża Franciszka. Wstępne dochodzenie prowadzone przez jezuitę Jacques’a Servaisa nie wykazało uzasadnionych podstaw do wszczęcia postępowania kanonicznego. Ostatecznie papież nie zezwolił na jego rozpoczęcie z powodu braku wystarczających dowodów.

Teraz sprawę rozstrzygnął sąd cywilny. Sędzia Martin Castonguay wskazał na liczne nieścisłości w relacji Groleau i zakwestionował jej wiarygodność. Uznał zarzuty za bezpodstawne i nakazał kobiecie wypłatę kardynałowi 100 tys. dolarów odszkodowania za zniesławienie. Ouellet zapowiedział, że całą otrzymaną kwotę przekaże organizacjom pomagającym ofiarom wykorzystywania seksualnego wśród rdzennych mieszkańców Kanady.

Przypadek Ouelleta nie jest przy tym odosobniony. W Irlandii ksiądz Tim Hazelwood przez sześć lat zmagał się z oskarżeniem o wykorzystanie seksualne. W 2016 roku oskarżyciel wycofał zarzuty, podpisał szczegółowe oświadczenie przyznające, że kłamał, oraz przeprosił duchownego. Pokryto również koszty prawne księdza. W Stanach Zjednoczonych podobny przypadek dotyczył ks. Josepha Jianga. Po postawieniu mu zarzutów dotyczących wykorzystania seksualnego przeprowadzono kolejne postępowania, które ostatecznie nie potwierdziły oskarżeń. Duchowny został oczyszczony z zarzutów i wrócił do posługi.

Jeszcze głośniejsza była sprawa australijskiego kardynała George’a Pella. W 2018 roku został skazany za przestępstwa seksualne wobec małoletnich i spędził w więzieniu ponad rok. W 2020 roku Sąd Najwyższy Australii jednogłośnie uchylił wyrok i uniewinnił duchownego, uznając, że przy przedstawionym materiale dowodowym ława przysięgłych powinna mieć uzasadnione wątpliwości co do jego winy.

W przypadku duchownych skutki niepotwierdzonych lub fałszywych zarzutów mogą być szczególnie dotkliwe. Sam fakt publicznego oskarżenia często wystarcza, aby zniszczyć reputację człowieka, doprowadzić do zawieszenia go w obowiązkach, utraty pracy, zerwania relacji społecznych i wieloletnich procesów.

Problem polega na tym, że społeczne potępienie często następuje natychmiast, podczas gdy oczyszczenie z zarzutów – jeżeli w ogóle nastąpi – może przyjść po latach. Lewackie i żydowskie media głównego nurtu, jako programowo antykatolickie, wręcz lubują się w kolportowaniu tego typu informacji. Z kolei wieści o uniewinnieniu jakiegoś kapłana, czy tym bardziej problemach z prawem jego fałszywego oskarżyciela, zazwyczaj nie docierają już do opinii publicznej z taką siłą jak pierwotne oskarżenie.

Sprawa kardynała Ouelleta pokazuje więc, że walka z wykorzystywaniem seksualnym wymaga dwóch rzeczy jednocześnie: bezwzględnego ścigania rzeczywistych sprawców oraz konsekwentnego reagowania na świadome, fałszywe oskarżenia. Ochrona prawdziwych ofiar nie może oznaczać rezygnacji z podstawowej zasady wymiaru sprawiedliwości – człowiek jest niewinny, dopóki jego wina nie zostanie udowodniona.

Niestety, lewicowe szczujnie pseudomedialne tego nie rozumieją.

Polecamy również: Zabójca wpuszczony do Polski. Zgwałcił kobietę w Lubinie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!