Felietony

Gdy słowa zmieniają znaczenie, czyli totalitarna rzeczywistość „postępowego świata”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Mamy do czynienia z absolutnym odwróceniem pojęć. Oto okazuje się, że aktem dyskryminacji nie jest zmuszanie kogoś do wykonywania czynności, które są sprzeczne z jego światopoglądem, ale odmowa ich wykonania. Aktem dyskryminacji w orwellowskiej rzeczywistości, do jakiej coraz bardziej zbliża się świat „postępowego” zachodu, nie jest zakazywanie komuś trwania w swych przekonaniach, ale właśnie trwanie w nich.

Oto przed Sądem Najwyższym USA, którego decyzje mają charakter ostateczny, stanęli we wtorek adwokaci reprezentujący mistrza cukierniczego Jacka Phillipsa, w przeszłości właściciela cukierni Masterpiece Cakeshop na przedmieściach Denver, a z drugiej strony – prawnicy Komisji Praw Obywatelskich Stanu Kolorado.

Sprawa, która zdaniem ekspertów prawnych jest jedną z najważniejszych, jakie podjął Sąd Najwyższy od czasu legalizacji w roku 2015 małżeństw homoseksualistów i lesbijek, zaczęła się pięć lat temu. W 2012 roku dwóch mężczyzn przyszło do cukierni Phillipsa w Denver w stanie Kolorado i chciało zamówić tort na swoje wesele. Cukiernik jednak odmówił wykonania tortu, ponieważ jako chrześcijanin jest przeciwny ślubom jednopłciowym.

Dwójka gejów w konsekwencji oskarżyła Phillipsa przed Komisją Praw Obywatelskich Stanu Kolorado o dyskryminację na podstawie ich orientacji seksualnej.

Prawo federalne nie gwarantuje praw mniejszości seksualnych, jednak prawodawstwo 20 stanów amerykańskiej federacji (w tym stanu Kolorado, gdzie sprawa ma swój początek) i setek lokalnych jurysdykcji zabrania dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej, tak samo jak zabrania dyskryminacji z powodu rasy, płci, religii i dyskryminowania osób niepełnosprawnych.

Sędzia administracyjny Komisji Praw Obywatelskich Stanu Kolorado i siedmiu członków tej komisji zdecydowało, że cukiernia musi przyjmować zamówienia od par jednopłciowych na tych samych warunkach jak od innych klientów. Phillips odwołał się od decyzji Komisji do stanowego sądu apelacyjnego, który ją podtrzymał.

W rezultacie Phillips, mając do wyboru robienie tortów dla wszystkich klientów niezależnie od ich orientacji seksualnej albo nierobienie tortów w ogóle, postanowił zrezygnować z ich wypiekania. Po pięciu latach, po wędrówce przez sądy różnych instancji, sprawa trafiła w końcu do Sądu Najwyższego. Sprawa „Masterpiece Cakeshop kontra Colorado Civil Rights Division” postawiła dziewięcioro sędziów Sądu Najwyższego przed szeregiem różnej wagi problemów, poczynając od zagadnienia czy mistrz piekarniczy jest artystą?

Reprezentująca Phillipsa adwokatka z konserwatywnego Stowarzyszenia w Obronie Wolności (Alliance Defending Freedom) podczas wtorkowego posiedzenia SN próbowała przedstawić swojego klienta jako artystę, któremu przysługują takie same gwarancje swobody ekspresji i słowa, jak rzeźbiarzowi czy malarzowi.

Jack Phillips – przekonywała mecenas Kristen Waggoner – nie miałby wyboru, gdyby sprzedawał torty prosto z półki swojej cukierni, jednak w przypadku tortu na zamówienie może odmówić, jeśli zamówienie np. od pary gejów jest sprzeczne z jego przekonaniami religijnymi.

Taka argumentacja obrończyni Phillipsa, spowodowała, że członkowie 9-osobowego zespołu sędziowskiego zaczęli się zastanawiać, czy innym zawodom przysługują podobne gwarancje swobody ekspresji.

– Co z właścicielką kwiaciarni, układającej kompozycje kwiatowe, albo osobą projektującą zaproszenia weselne? Czy ich pracę można uznać za akty ekspresji podlegające gwarancjom 1. poprawki do konstytucji? – zapytała, mająca opinię lewicowej, 84-letnia sędzia Ruth Bader Ginsburg.

– Prawdopodobnie tak, szczególnie, jeśli są to prace na zamówienie – odparła obrończyni Phillipsa.

Wątek ten podjęła 57-letnia sędzia Elena Kagan, jedna z czterech kobiet w dziewięcioosobowym zespole SN. „A jubiler? – spytała. „Prawdopodobnie tak” – odparła mecenas Waggoner. „A fryzjerka albo kosmetyczka?” – dopytywała sędzia Kagan. „Nie i zdecydowanie nie” – odparła prawniczka, wzbudzając powszechną wesołość na sali.

Inni sędziowie podczas wtorkowego posiedzenia robili wszystko, aby nie zdradzić swojego stanowiska. Dlatego sędzia konserwatysta Neil Gorsuch, mianowany na stanowisko sędziego SN przez prezydenta Donalda Trumpa, obawiał się, że poparcie obecnej administracji dla stanowiska mistrza cukierniczego z Kolorado może prowadzić do większej dyskryminacji mniejszości seksualnych, a lewicowy sędzia Stephen Breyer wyraził zaniepokojenie bagatelizowaniem uczuć religijnych Jacka Phillipsa przez władze stanu Kolorado.

Ogłoszenie wyroku Sądu Najwyższego w tej sprawie spodziewane jest dopiero w czerwcu 2018 roku, przed wakacyjną przerwą w pracy najwyższego organu amerykańskiej władzy sądowniczej.

Jeśli ktokolwiek padł tu ofiarą nietolerancji i dyskryminacji, to wyłącznie ów cukiernik, którego próbowano zmusić do postępowania wbrew własnym przekonaniom i któremu z tego powodu, iż zdecydował się w nich trwać, zniszczono życie. Owa para gejów, która kreowana jest tu na prześladowaną, tak naprawdę występuje w roli prześladowców.

/wk, wpolityce.pl/

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Komentarze