Uwaga! Prezentowany tekst zawiera opisy brutalnych czynów. Decydujemy się jednak opublikować go w całości jako przestrogę dla naszego społeczeństwa. Polska bowiem coraz wyraźniej podąża drogą, którą wcześniej poszła Wielka Brytania. Już teraz widzimy ogromną dysproporcję w ściganiu i ujmowaniu przestępców należących do różnych narodowości.
Simon Levy został przedterminowo zwolniony z więzienia, wielokrotnie wypuszczano go za kaucją i pozwalano mu nie stawiać się przed sądem. Dzięki temu mógł bezkarnie polować na kobiety w londyńskim metrze i dopuszczać się napaści seksualnych, zanim zamordował dwie z nich.
Mark Collett (https://markacollett.substack.com/)
7 sierpnia 2026 roku Simon Levy stanął na ławie oskarżonych w londyńskim Old Bailey. Ława przysięgłych wróciła z narady, a Recorder of London, sędzia Mark Lucraft KC, polecił jej przewodniczącemu wstać i ogłosić werdykt. Levy został uznany za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Jego proces rozpoczął się w poniedziałek 22 czerwca 2026 roku i trwał sześć tygodni i cztery dni. Przysięgli potrzebowali trzynastu godzin, aby rozważyć przedstawione dowody. Po 46 dniach rozpraw Levy został uznany za winnego zamordowania 53-letniej Carmenzy Valencii-Trujillo w marcu 2025 roku oraz 39-letniej Sheryl Wilkins w sierpniu tego samego roku. Uznano go również za winnego zgwałcenia trzeciej kobiety, która przeżyła atak. Jej danych nie wolno ujawniać publicznie, dlatego w sądzie określano ją po prostu jako „ofiarę, która przeżyła”. Levy brutalnie ją zaatakował, dusił, złamał jej obojczyk i pozostawił na pewną śmierć. Został więc również uznany za winnego umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Na tym sprawa powinna się zakończyć: brutalny morderca i gwałciciel został uznany za winnego przez sąd. Po ogłoszeniu wyroku zaczęły jednak wychodzić na jaw kolejne informacje pokazujące, że władze w praktyce dały Levy’emu wolną rękę do popełniania tych potwornych przestępstw. Szybko okazało się, że nie był to pierwszy przypadek, gdy Simon Levy został skazany za poważne przestępstwa seksualne wobec kobiet. Był seryjnym i brutalnym przestępcą seksualnym, po raz pierwszy skazanym 30 września 2021 roku przez Southwark Crown Court za dwa poważne przestępstwa seksualne. Oba miały miejsce w 2018 roku. W lipcu Levy zaatakował seksualnie kobietę podczas przyjęcia w Camden Market, wkładając rękę do jej spodni. Miesiąc później dopuścił się napaści seksualnej na drugiej kobiecie, którą spotkał, gdy szła na Notting Hill Carnival. Sędzia — którego nazwiska nie ujawniono opinii publicznej — skazał Levy’ego na zaledwie trzy lata więzienia i nakazał wpisać go do rejestru przestępców seksualnych.
Pomimo powagi wyroku Simon Levy odsiedział początkowo zaledwie rok i pięć miesięcy, po czym został warunkowo zwolniony. Zamiast jednak odstraszyć go od dalszej działalności przestępczej, przedterminowe wyjście z więzienia najwyraźniej tylko go ośmieliło. W kolejnych latach dopuścił się dziesiątek przestępstw seksualnych, zanim ostatecznie posunął się do morderstwa. Zawiodły nie tylko sądy i służby kuratorskie, nie zadziałały również Metropolitan Police, British Transport Police oraz Crown Prosecution Service. Z czasem ujawniono, że Levy popełniał przestępstwa seksualne w Londynie już od 2017 roku. Mimo to, w wyniku serii zdarzeń określonych przez prasę jako „liczne błędy systemowe i odrębne zmarnowane okazje”, pozostawał praktycznie bez nadzoru. Policja obniżyła nawet jego kategorię ryzyka z wysokiej do średniej. Pozwalano mu opuszczać terminy rozpraw, a gdy się na nich nie stawiał, policja nie wydawała nakazów jego aresztowania.
Oto historia seryjnego przestępcy seksualnego, któremu establishment pozwolił chodzić wolno.
Kim był ten potwór grasujący po londyńskich ulicach i polujący na pasażerki metra? Simon Levy ma 40 lat i jest pochodzenia afrykańskiego. Urodził się w Wielkiej Brytanii i dorastał w północnym Londynie. Mieszkał z matką przy Beaufoy Road w Tottenhamie. Prasa opisywała go jako bezrobotnego samotnika, a sąsiedzi jako człowieka zamkniętego w sobie i trzymającego innych na dystans. Za zamkniętymi drzwiami kryła się jednak mroczna obsesja. W szafie i szafkach w sypialni Levy przechowywał liczne plastikowe torby wypchane starymi wycinkami prasowymi o gwałtach, przemocy seksualnej i morderstwach. Analiza jego komputera wykazała ponadto, że przez lata obsesyjnie wyszukiwał informacje o znanych seryjnych przestępcach seksualnych, między innymi Johnie Worboysie, nazywanym „gwałcicielem z czarnej taksówki”, oraz Christopherze Halliwellu. Na komputerze znajdowały się również niezwykle szczegółowe zapiski dotyczące jego własnych działań, obsesji i fantazji. Policja odkryła między innymi foldery zatytułowane w sosób jednoznacznie seksualny.
Policja odzyskała z osobistego komputera Levy’ego niemal 165 tysięcy plików, a szczególnie wiele informacji dostarczył śledczym folder „my sex record”. Zawierał rozbudowany zestaw arkuszy kalkulacyjnych, dzienników tekstowych i materiałów multimedialnych. W uporządkowanych tabelach Levy skrupulatnie zapisywał dane dotyczące między innymi własnych preferencji seksualnych, jasno pokazując śledczym, że jego życie koncentrowało się wokół tych zdeprawowanych obsesji. W osobnych plikach notował informacje o znanych przestępcach seksualnych, których śledził, zestawiając je z dokładnymi zapisami własnych przemieszczeń. Wyglądało to tak, jakby otaczał znanych gwałcicieli niemal kultem i próbował ich naśladować, a własne działania zapisywał po to, by później móc do nich wracać i na nowo przeżywać swoje doświadczenia. Na komputerze znajdował się również ogromny zbiór zrzutów ekranu, skopiowanych artykułów prasowych, linków i plików dotyczących gwałtów, napaści seksualnych i morderstw. Materiały te dały policji wyjątkowy wgląd w psychikę Levy’ego.
Levy był bez wątpienia człowiekiem bardzo niebezpiecznym — zafascynowanym gwałtem i kierowanym chorymi fantazjami oraz obsesjami. Jednocześnie policja i sądy zachowywały się tak, jakby za wszelką cenę chciały dawać mu kolejne szanse. Władze raz za razem przyznawały mu dobrodziejstwo wątpliwości. Za dwie poważne napaści seksualne skazano go na zaledwie trzy lata więzienia, a na wolność wyszedł już po roku i pięciu miesiącach. Później okazało się, że jego wcześniejsze zwolnienie było jeszcze bardziej bulwersujące, ponieważ podczas pobytu w więzieniu Levy dopuścił się napaści seksualnej na funkcjonariuszkę więzienną. W kwietniu 2022 roku, gdy przebywał w HMP Brixton w południowym Londynie, złapał przechodzącą obok niego na schodach funkcjonariuszkę za pośladki. Kobieta zgłosiła napaść jeszcze tego samego dnia, a całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring. Mimo to Metropolitan Police przez niemal rok nie przesłuchała Levy’ego w tej sprawie. Zrobiono to dopiero pięć miesięcy po jego warunkowym zwolnieniu w lutym 2023 roku.
Po tym spóźnionym przesłuchaniu dochodzenie praktycznie utknęło w martwym punkcie. Crown Prosecution Service formalnie postawiła Levy’emu zarzut napaści na funkcjonariuszkę dopiero w październiku 2025 roku — długo po tym, jak zdążył zamordować dwie kobiety i zgwałcić trzecią. Później CPS musiała przyznać, że już na początku 2025 roku dysponowała wszystkimi dowodami potrzebnymi do postawienia zarzutów. Gdyby wówczas podjęto działania, Levy mógłby znaleźć się za kratkami jeszcze przed popełnieniem pierwszego morderstwa. Była to jednak tylko jedna z wielu zmarnowanych okazji.
Po pierwszym zwolnieniu z więzienia Levy został oficjalnie zakwalifikowany jako przestępca seksualny „wysokiego ryzyka”. Oznaczało to, że powinien podlegać ścisłemu, aktywnemu nadzorowi kilku służb, między innymi Metropolitan Police i Probation Service. W maju 2024 roku, gdy nadal pozostawał na warunkowym zwolnieniu, Metropolitan Police otrzymała kolejne zgłoszenie — tym razem kobieta z południowego Londynu oskarżyła Levy’ego o gwałt. Właśnie w tym okresie stał się on celem brutalnego odwetowego ataku samozwańczych mścicieli, w wyniku którego na stałe stracił wzrok w prawym oku.
Po pojawieniu się nowego zarzutu gwałtu jego warunkowe zwolnienie natychmiast cofnięto i Levy wrócił do więzienia. Dochodzenie dotyczące gwałtu z maja 2024 roku utknęło jednak w martwym punkcie. Policja ostatecznie zamknęła sprawę, uznając, że nie ma wystarczających dowodów, aby formalnie go oskarżyć. W sierpniu 2024 roku kończył się jego pierwotny trzyletni wyrok. Ponieważ odbył całą karę, a w nowej sprawie nie postawiono mu formalnych zarzutów, nie było podstaw prawnych do dalszego przetrzymywania go w więzieniu. Levy ponownie wyszedł na wolność.
Po jego zwolnieniu wyłączną odpowiedzialność za ocenę stwarzanego przez niego zagrożenia przejęła Metropolitan Police. Niemal natychmiast obniżono jego kategorię z „wysokiego ryzyka” do „średniego ryzyka”. Powodem była częściowa utrata wzroku. Funkcjonariusze uznali, że fizyczna niepełnosprawność sprawia, iż Levy stanowi mniejsze zagrożenie i ma mniejsze możliwości skutecznego popełniania kolejnych przestępstw. Obniżenie kategorii ryzyka oznaczało ograniczenie nadzoru policyjnego. Dało mu to możliwość rozpoczęcia kolejnej serii przestępstw: co najmniej jedenastu napaści seksualnych w londyńskim metrze oraz dwóch morderstw.
Ośmielony sposobem, w jaki traktował go system wymiaru sprawiedliwości, Simon Levy zaczął ponownie popełniać przestępstwa niemal natychmiast po zwolnieniu w sierpniu 2024 roku. 21 października 2024 roku w pociągu Central Line zaczął obłapiać kobietę. Oburzona ofiara zaczęła nagrywać go telefonem, aby utrwalić jego twarz. Levy zupełnie się tym jednak nie przejął. Chwilę później zaatakował kolejną, niezidentyfikowaną kobietę, po czym zniknął w tłumie pasażerów. Zaledwie tydzień później, 28 października, na tej samej linii zaatakował ponownie.
4 listopada Levy został zatrzymany przez British Transport Police po tym, jak zauważyli go funkcjonariusze specjalnej jednostki patrolującej transport publiczny. Udało się go zidentyfikować dzięki nagraniu wykonanemu przez ofiarę napaści z 21 października. Niestety była to kolejna okazja, której nie wykorzystano, aby go powstrzymać. Po zatrzymaniu Levy został przewieziony do policyjnego aresztu i formalnie przesłuchany przez detektywów British Transport Police. Funkcjonariusze przedstawili mu zarzuty dotyczące trzech przypadków obmacywania kobiet w metrze w październiku. Levy wszystkiemu zaprzeczył. Twierdził, że z powodu częściowej ślepoty ma problemy z utrzymaniem równowagi, a wszelki kontakt fizyczny z kobietami w zatłoczonych pociągach w godzinach szczytu był przypadkowy. Według jego wersji wpadał na ludzi wyłącznie dlatego, że próbował odzyskać równowagę.
Mimo że był już skazanym przestępcą seksualnym i figurował w odpowiednim rejestrze, British Transport Police uznała, że nie dysponuje dostateczną ilością bezpośrednich dowodów, by uzyskać zgodę Crown Prosecution Service na formalne oskarżenie. Levy został więc wypuszczony za kaucją i mógł dalej działać. Co gorsza, ponieważ Metropolitan Police zaledwie dwa miesiące wcześniej obniżyła jego kategorię zagrożenia z wysokiej do średniej, funkcjonariusze British Transport Police potraktowali go jak stosunkowo niegroźnego, uciążliwego sprawcę. Wskutek tej katastrofalnie błędnej oceny przez kolejnych sześć miesięcy nawet formalnie nie zwrócili się do CPS o postawienie mu zarzutów.
Na tym błędy się nie skończyły. Podczas zatrzymania policjanci zabezpieczyli należące do Levy’ego przedmioty. Wśród nich znajdowała się skradziona karta Oyster należąca do pracownika Transport for London, wyraźnie oznaczona słowem „staff”. Karta umożliwiała bezpłatne i nieograniczone korzystanie z całej londyńskiej sieci transportowej. Policjanci wpisali jej dane do systemu, lecz nie zauważyli, że była to karta ze zdjęciem, nazwiskiem i twarzą zupełnie innego mężczyzny. Kiedy Levy został wypuszczony za kaucją, policja oddała mu skradzioną kartę. Dzięki temu nadal mógł bezpłatnie i bez ograniczeń korzystać z londyńskiego metra.
21 stycznia 2025 roku Simon Levy gwałtownie zwiększył poziom stosowanej przemocy. Jego ofiarą padła znajdująca się w szczególnie trudnej sytuacji uliczna prostytutka, która wcześniej została przemycona do Wielkiej Brytanii. Kobieta rozpoznała Levy’ego z krótkiego spotkania sprzed kilku lat, zwracając uwagę na jego charakterystyczne ciemne okulary korekcyjne. Zaproponowała, by udali się na zaplecze supermarketu B&M przy Tottenham High Road — miejsce znane lokalnie z narkotyków i prostytucji.
Kiedy znaleźli się na parkingu, Levy brutalnie i bez żadnej prowokacji ją zaatakował.
Całość tekstu można przeczytać tutaj:
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





