Polska Wiadomości

Chaos na SORach po tuskowych „reformach” porodówek

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Rząd Tuska zamyka kolejne oddziały położniczo-ginekologiczne, a porody zaleca przyjmować na SOR-ach. Samorządy i dyrekcje szpitali wskazują jednak na niejasne zasady finansowania, problemy organizacyjne i narastające straty. Likwidacja oddziałów bowiem nie przyniosła oszczędności.

Po tuskowych „reformach” porodówekn a SOR-ach zapanował chaos. Ciekawym przykładem jest Leżajsk, gdzie na początku roku zakończył działalność oddział położniczo-ginekologiczny. Placówka wyposażona była w komfortowe sale porodowe, w tym do porodu w wodzie, jednak w ich miejsce, porody mają od teraz być przyjmowane na lokalnym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w znacznie gorszych warunkach.

Co więcej, dyrekcja Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Leżajsku przyznała, że zasady funkcjonowania porodów na SOR nie zostały jasno określone. – Nie wiemy nic. Nie ma rozporządzenia, ani zasad finansowaniapowiedział w rozmowie z żydowską gazetą dla Polaków, zastępca dyrektora SP ZOZ w Leżajsku Bogusław Piersiak. Dodał, że dyrekcja placówki zdecydowała się samodzielnie na wprowadzenie całodobowych dyżurów 5 położnych na oddziale ratunkowym, co ma kosztować około 1 mln zł. W ten sposób, jakość usług spadła, ale nie przyniosło to spodziewanych oszczędności.

Leżajsk nie jest odosobnionym przypadkiem na Podkarpaciu. Wcześniej w regionie zamknięto oddziały położniczo-ginekologiczne w Nisku, Przeworsku oraz Lesku, co stopniowo ogranicza dostępność lokalnych porodówek dla mieszkańców mniejszych powiatów. Niepewność dotyczy również szpitali w innych częściach kraju, które przejmują zadania zamykanych oddziałów położniczo-ginekologicznych. Placówki te nie mają jasności, kto powinien finansować transport medyczny kobiet w ciąży ani czy konieczne jest tworzenie specjalnej floty karetek porodowych.

Proces likwidacji oddziałów położniczych związany jest z długofalowym spadkiem liczby urodzeń w Polsce. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 roku zarejestrowano 252 tys. urodzeń, co oznaczało spadek o około 21 tys. w porównaniu z 2023 roku. 2025 rok zamknął się liczbą około 240 tys. urodzeń, co stanowi kolejny negatywny rekord. Dla porównania, w 2000 r. na świat przyszło 378 348 dzieci. W ujęciu długoterminowym oznacza to, że w ciągu około 25 lat liczba urodzeń w Polsce zmniejszyła się o około 140–150 tys. rocznie.

NASZ KOMENTARZ: Czy likwidacja porodówek i spadek jakości usług okołoporodowych pomoże zatrzymać polski kryzys demograficzny? Czy tak powinna wyglądać polityka w „20-tej gospodarce świata”? A może to jednak przejaw regresu cywilizacyjnego, nie rozwoju? Niech każdy z Państwa sam odpowie sobie na te pytania.

Polecamy również: Umowa z Mercosur podpisana. Rolnicy ruszyli z protestami

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!