Spór kliki POPiS o Trybunał Konstytucyjny wszedł w nową, niebezpieczną fazę. 30 października doszło do próby przejęcia kierownictwa nad instytucją przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, która uzurpatorsko zarządziła odsunięcie od obowiązków prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Wokół budynku pojawiła się policja, prezydent Karol Nawrocki przerwał zagraniczną podróż i wrócił do kraju, a dwóch polskich ambasadorów złożyło rezygnacje. Konflikt, którego korzenie sięgają 2015 roku, przerodził się w jeden z najpoważniejszych kryzysów instytucjonalnych dyzmokratycznej III RP.
Trwa kolejna bitwa POPiS o Trybunał. Aby zrozumieć przyczyny konfliktu, trzeba cofnąć się do jesieni 2015 roku. Wówczas, jeszcze przed oddaniem władzy przez Platformę Obywatelską, Sejm wybrał pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł następnie, że trzy nominacje były zgodne z konstytucją, natomiast dwie pozostałe przeprowadzono z naruszeniem ustawy zasadniczej. Po przejęciu władzy Prawo i Sprawiedliwość zakwestionowało jednak wszystkie nominacje i wybrało własnych sędziów, również na stanowiska już prawidłowo obsadzone.
W ten sposób rozpoczął się wieloletni konflikt o skład Trybunału, który pogłębiły odmowy publikowania części jego orzeczeń oraz zmiany ustawowe wprowadzone przez rząd PiS. Kontrowersje wzbudziło również powołanie Julii Przyłębskiej na stanowisko prezesa TK. W kolejnych latach europejskie instytucje i sądy zgłaszały poważne zastrzeżenia dotyczące niezależności polskiego Trybunału. Szczególne znaczenie miał wyrok TSUE z 18 grudnia 2025 roku, w którym zakwestionowano spełnianie przez TK wymogów niezależnego sądu ustanowionego na mocy prawa.
Zmiana władzy w 2023 roku nie zakończyła konfliktu. Rząd Donalda Tuska zapowiedział przywrócenie praworządności, zakwestionował legalność części składu Trybunału i odmówił publikacji niektórych jego orzeczeń. Kolejnym punktem zapalnym był wybór sześciu nowych sędziów przez Sejm w marcu 2026 roku. Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga z nich, natomiast pozostała czwórka złożyła je w Sejmie, pod nieobecność głowy państwa. Prezydent i dotychczasowe kierownictwo TK zakwestionowali tę procedurę, podczas gdy większość parlamentarna uznała wybór wszystkich sześciu osób za skuteczny.
W piątek konflikt osiągnął kolejny poziom. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska z okbozu Tuska powołała się na uprawnienia związane z zastępowaniem prezesa Trybunału i zarządziła odsunięcie Święczkowskiego oraz Sochańskiego od obowiązków. Zarzuciła dotychczasowemu kierownictwu blokowanie pracy nowych sędziów i uniemożliwianie prawidłowego funkcjonowania instytucji. Podniosła również zastrzeżenia dotyczące budżetu TK na 2027 rok. Kierownictwo Trybunału odrzuciło te działania, uznając je za pozbawione podstaw prawnych. Poinformowano również o bezprawnym przejęciu strony internetowej instytucji.
Wokół siedziby TK pojawili się wysłani przez ekipę Tuska policjanci. Warto podkreślić, że funkcjonariusze nie weszli do budynku, lecz zabezpieczali teren wokół niego. Podczas demonstracji doszło do incydentów i zatrzymania kilku osób. Obecność policji wywołała ostrą reakcję przedstawicieli obozu prezydenckiego i kierownictwa Trybunału. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński wyraził sprzeciw wobec wykorzystywania policji w sporze dotyczącym organu konstytucyjnego, ostrzegając, że aparat państwowy nie może służyć do ograniczania działalności instytucji sądowych.
Prezydent Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy. Zapowiedział spotkanie z pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, a w Pałacu Prezydenckim pojawił się również Bogdan Święczkowski. W nocy prezydent wraz z Kapińskim udał się do siedziby Trybunału, gdzie doszło do napiętej konfrontacji z osobami przebywającymi w budynku.
Kryzys odbił się również na polskiej dyplomacji. Ambasador w Chinach Jakub Kumoch złożył rezygnację, wiążąc swoją decyzję z wydarzeniami w kraju. Podobnie postąpił ambasador w Rumunii Paweł Soloch. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ostro skomentował decyzję Kumocha, natomiast przedstawiciele prezydenta przedstawili rezygnacje jako wyraz sprzeciwu wobec działań rządu.
Obecna sytuacja pokazuje również ograniczenia polskiego systemu ustrojowego. Prezydent nie może samodzielnie wydawać poleceń policji ani użyć wojska do rozstrzygnięcia konfliktu między organami państwa. Z kolei pociągnięcie członka rządu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu wymaga w określonym trybie większości 3/5 ustawowej liczby posłów. Opozycja nie dysponuje obecnie taką większością. Oznacza to faktyczną bezkarność premiera i ministrów, ponieważ nie istnieją inne mechanizmy odpowiedzialności prawnej. Dopóki Tusk ma większość sejmową, może robić co mu się podoba.
Co wydarzy się dalej? Możliwe jest utrzymywanie się dwóch konkurencyjnych ośrodków kierownictwa TK, wzajemne kwestionowanie decyzji i dalsze spory o dostęp do budynku, dokumentacji oraz możliwość wykonywania obowiązków przez poszczególnych sędziów, aż do kolejnych wyborów. Nie można również wykluczyć eskalacji konfliktu między rządem a prezydentem. Rozwiązaniem byłoby wypracowanie porozumienia i ustalenie legalnych zasad funkcjonowania Trybunału, ale przy obecnej skali wzajemnej nieufności nie będzie to łatwe.
Odpowiedzialność za trwający od ponad dekady kryzys spoczywa na kolejnych ekipach rządzących, które zamiast wypracować trwałe rozwiązanie, traktowały Trybunał jako element walki politycznej, który pompuje poparcie obu partiom: PiS i PO (KO). To oczywiście leży w ich interesie, gdyż celem obu ugrupowań jest marginalizowanie znaczenia pozostałych partii politycznych i dążenie do stworzenia systemu dwupartyjnego, jak w USA.
Niestety, na ich wojence traci Polska. Jeżeli legalność działania organów konstytucyjnych nadal będzie zależeć od tego, kto aktualnie sprawuje władzę i dysponuje aparatem administracyjnym, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza obecny spór. Kryzys Trybunału może wówczas okazać się jedynie zapowiedzią znacznie poważniejszego kryzysu całego państwa i staczania się przez nie w odmęty totalniactwa.
Polecamy również: Tusk oddaje szpitale zagranicznym funduszom





