Wczorajszy protest w centrum Kijowa był pod względem logistycznym znakomicie przygotowany, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że organizatorzy spodziewali się większej liczby osób – co najmniej kilkudziesięciu tysięcy, a tyle na pewno nie było.
Przeciwnicy władz przygotowywali się doń starannie. Jeszcze się więc nie skończył wiec, gdy zaczęto stawiać polowe namioty w liczbie kilkudziesięciu. Pojawiła się też kuchnia polowa i całe wyposażenie.
Wokół „miasteczka namiotowego”, które w ten sposób powstało w centrum miasta, wzniesiono barykady, a za jego zabezpieczenie odpowiadają osobnicy wyposażeni w policyjne tarcze i inny sprzęt. Trzon oddziałów samoobrony tworzą zaprawieni w bojach bojcy batalionu „Donbas”.
Trudno powiedzieć, ile osób bierze udział obecnie w proteście, ale z pewnością jest to liczba niemała, przy tym są to ludzie dobrze zorganizowani, częściowo na wzór wojskowy. Na jutro Saakaszwili wezwał przeciwników obecnych władz do masowego udziału w akcji protestacyjnej.






Z drugiej strony władze zmobilizowały około 3,5 tys. policjantów i nacgwrdzistów, którzy kontrolują dokumenty osób, rewidują podręczne bagaże oraz samochody. Ruch w centrum miasta jest częściowo sparaliżowany, bowiem wiele ulic jest zamkniętych.




Jest to czas wyczekiwania na to, co zdarzy się jutro…
Wojciech Kempa





