Zamach terrorystyczny w Krakowie. Co wiemy?
W dniu 7 listopada doszło do zamachu terrorystycznego w Krakowie. Na ten moment wiemy, że sprawca działał w pojedynkę, a swój atak rozpoczął w rejonie ul. Sławkowskiej przy Rynku Głównym. To tam padły strzały w kierunku tramwaju na placu Wszystkich Świętych. Zarówno pasażerowie, jak i motorniczy linii nr 1 nie odnieśli żadnych obrażeń – taki komunikat publicznie podało MPK Kraków.
Zamachowiec przemieszczał się ciemnym Subaru. Ujęty został na skrzyżowaniu ul. Dietla z ul. Stradomską po tym, jak zderzył się z białym samochodem. W bagażniku jego auta policjanci znaleźli m.in. wiele sztuk broni palnej, amunicję, plecak wojskowy, zasobniki i bagnet. Co więcej miał na sobie kamizelkę kuloodporną. W trakcie ataku posługiwał się bronią długą typu wojskowego, przypuszczalnie był to AR-15. To, w co wyposażony był zamachowiec, sugeruje skrupulatne przygotowanie się do przeprowadzenia zamachu. Według nieoficjalnych ustaleń zamachowiec miał pracować jako tokarz.
Aktualny bilans zamachu to 6 ofiar śmiertelnych i 15 rannych. W zamachu ucierpiało również dwóch policjantów. Stan jednego z nich uznano za bardzo ciężki – został postrzelony trzykrotnie. Drugi z policjantów ma jedną ranę postrzałową, a jego stan jest stabilny.
Zarówno od polskich parlamentarzystów, jak i od zagranicznych polityków napłynęły liczne kondolencje oraz wyrazy wsparcia dla rodzin ofiar, a także ogółu Polaków.
Rzecznik małopolskiej policji, podinsp. Katarzyna Cisło, przekazała mediom, że sprawca strzelaniny posiada polskie obywatelstwo. Poinformowano również, że inni sprawcy zamachu nie są poszukiwani. Obecnie napastnik jest operowany w jednym z krakowskich szpitali.
Pomimo wielkiej tragedii w związku z zamachem rodzi się jednak wiele pytań: Dlaczego zamachowca ścigał tylko jeden radiowóz policyjny? Dlaczego nie taranowano samochodu napastnika? Dlaczego służby nie wykryły wcześniej przygotowań do zamachu? W jaki sposób sprawca wszedł w posiadanie takiego arsenału broni? Dlaczego był ubrany w pełny strój militarny?
Oczywiście nie można również wykluczyć prowokacji, polegającej na przykład na stymulowaniu człowieka z zaburzeniami psychicznymi w kierunku wykonania zamachu. Z Podobną – aczkolwiek nie tak dramatyczną w skutkach – sytuacją mieliśmy do czynienia przy okazji sprawy Brunona Kwietnia. Jaki mógłby być faktyczny motyw jego działania? Mogłoby to mieć na przykład związek z przegłosowaniem druku 3003, mającym m.in. „nakładać sankcje na osoby i podmioty uznane za zagrażające bezpieczeństwu państwa”, który czeka już tylko na podpis prezydenta. To rzecz jasna jedynie spekulacja nieprzesądzająca o niczym w sposób jednoznaczny, jednakże na tym etapie nie można odrzucić żadnej z możliwych hipotez.
Należy zbadać także powiązania zamachowca z subkulturą true crime community – sprawdzając jego media społecznościowe, mail i telefon, a także przesłuchać najbliższe otoczenie.
Sprawa tylko pozornie wydaje się prosta. Wiadomo, że zamach zostanie politycznie wykorzystany i skonsumowany, ale w jaki sposób to się stanie, przekonamy się o tym zapewne w ciągu kilku najbliższych dni.
Ponieważ w Polsce obowiązują tzw. prawa człowieka, które w praktyce nader często zdają się chronić przede wszystkim zwyrodnialców, publikujemy zanonimizowane zrzuty ekranu z profilu Michała O., który z dużym prawdopodobieństwem może być sprawcą dzisiejszego zamachu.







