Postawa mieszkańców gminy Suszec przykładem dla całej Polski!
Postawa mieszkańców gminy Suszec, w której mieści się magazyn naszej Fundacji, może być przykładem dla całej Polski. Byliśmy na miejscu i serce rośnie, gdy widzi się postawę ludzi walczących o swój dom, tradycję i przyszłość swoich dzieci.
Sprawa rozpoczęła się 9 lipca 2026 roku, kiedy komendant Śląskiego Oddziału Straży Granicznej zwrócił się do wójta gminy Suszec w sprawie pozyskania terenu pod budowę nowej Placówki Straży Granicznej. W piśmie wskazano konkretne działki w Suszcu i Rudziczce, a w przypadku ich niedostępności poproszono o wskazanie innego, najlepiej niezabudowanego terenu o powierzchni od 2 do 3 hektarów lub większej. Oficjalnie mowa jest o budynku administracyjnym i garażowo-magazynowym, jednak w tym samym dokumencie Straż Graniczna stwierdza, że inwestycja ma służyć między innymi „regulacji procesu migracji cudzoziemców”. Komendant poinformował również o wstępnym zapewnieniu finansowania inwestycji.
Kiedy informacje te dotarły do mieszkańców, sprawa wywołała zdecydowany sprzeciw. Wójt gminy Suszec Marian Pawlas oświadczył, że gmina nie poprze inwestycji, jeżeli miałaby ona oznaczać lokowanie cudzoziemców na jej terenie. Straż Graniczna z kolei zapewniła, że w Rudziczce nie planuje „ośrodka dla uchodźców” ani „mieszkań socjalnych dla uchodźców”.
Wczoraj na spotkaniu mieszkańców Rudziczki, która wchodzi w skład gminy Suszec, z udziałem władz samorządowych było gorąco. Ludzie zadawali pytania, nie dowierzali zapewnieniom Straży Granicznej i domagali się lokalnego referendum w tej sprawie.
Kontrowersje budzi przede wszystkim fakt, że rzekome budynki administracyjne Straży Granicznej miałyby powstać na terenie liczącym 2–3 hektary lub więcej. Tym bardziej że ten sam Śląski Oddział Straży Granicznej jeszcze w 2025 roku prowadził rozmowy dotyczące utworzenia w Ciągowicach koło Zawiercia strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców. Tamten projekt również spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem mieszkańców.
Trzeba przy tym podkreślić, że zaprzeczenie budowie „ośrodka dla uchodźców” wcale nie musi oznaczać tego, co przeciętny odbiorca rozumie pod takim komunikatem. Uchodźca to osoba posiadająca określony status prawny. Większość nielegalnych imigrantów takiego statusu nie posiada. Zapewnienie, że nie powstanie „ośrodek dla uchodźców”, nie odpowiada więc automatycznie na pytanie, czy na tym terenie mogliby być w przyszłości umieszczani lub obsługiwani cudzoziemcy znajdujący się w innych procedurach.
Nie można dać się również zwieść twierdzeniom, jakoby problem stanowiła wyłącznie nielegalna imigracja. Spójrzmy zresztą na oficjalne statystyki z Niemiec.
Niemiecki Federalny Urząd Kryminalny — BKA — prowadzi statystyki dotyczące grupy określanej jako „Zuwanderer”. Obejmuje ona przede wszystkim osoby związane z migracją azylową, osoby objęte ochroną, osoby z pobytem tolerowanym oraz osoby przebywające w Niemczech nielegalnie.
W 2015 roku odnotowano 1683 przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, w których występował co najmniej jeden podejrzany zaliczany do tej grupy.
W 2016 roku było ich już 3404.
Oznacza to wzrost o 102 procent w ciągu jednego roku.
W przypadku seksualnego wykorzystywania dzieci wzrost wyniósł aż 129 procent.
Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące gwałtu, przymusu seksualnego i szczególnie ciężkiej napaści seksualnej z udziałem co najmniej jednego podejrzanego z grupy „Zuwanderer”:
2015 — 456 przypadków
2016 — 925
2017 — 1482
2018 — 1233
2019 — 1188
2020 — 1114
2021 — 1106
2022 — 1133
2023 — 1173
2024 — 1288
W 2024 roku takich przypadków było więc niemal trzy razy więcej niż w 2015 roku.
Spójrzmy także na to, jak zmieniło się życie mieszkańców rejonu Ingolstadt i Manching po powstaniu tam dużego centrum migracyjnego.
Bawarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało, że liczba przestępstw przypisywanych grupie „Zuwanderer” wzrosła tam z 602 w 2015 roku do 955 w roku 2016.
To wzrost o 58,6 procent w ciągu jednego roku.
Władze musiały następnie zwiększyć liczbę etatów w komisariacie Ingolstadt z 201 do 221, zwiększyć liczebność miejscowej służby bezpieczeństwa, a w okolice centrum kierowano dodatkowych policjantów.
Oczywiście lokalne ŁŻEmedia, zamiast stanąć na wysokości zadania i solidaryzować się z mieszkańcami, opublikowały artykuł pod pełnym pogardy tytułem, w którym zakpiono z ludzi mających rzekomo ulec „plotce”.
A znacie Państwo „plotki” o przejściowej stawce VAT 23 procent? O podatku, który miał być rozwiązaniem tymczasowym, a został z nami na stałe? Jeśli tak, to wiecie Państwo, gdzie można ulokować zapewnienia polityków rządu warszawskiego.
Mieszkańcy mają prawo nie wierzyć na słowo ludziom, którzy dziś zapewniają, że coś nie powstanie. Tym bardziej że nawet jeżeli obecnie rzeczywiście planowany jest jedynie budynek administracyjny Straży Granicznej, po jego wybudowaniu zawsze można zmienić jego przeznaczenie, rozszerzyć zakres działalności placówki albo dobudować kolejne obiekty. Dlatego problemem nie jest wyłącznie to, co ktoś obiecuje dzisiaj. Problemem jest stworzenie na miejscu infrastruktury, której mieszkańcy po prostu nie chcą.
Masowa imigracja to nie żadne „ubogacenie”. To realne ryzyko wzrostu ciężkiej przestępczości i często nieodwracalnej zmiany struktury rdzennych społeczeństw. Państwa Europy Zachodniej przeszły już tę drogę i dziś mamy nie tylko relacje mieszkańców, ale także twarde statystyki pokazujące konsekwencje prowadzonej tam polityki migracyjnej.
Dlatego z postawy mieszkańców Suszca należy być dumnym.
Nie chcą oni żadnego takiego obiektu na swoim terenie i domagają się prawa do zdecydowania o przyszłości własnej miejscowości.
Ta postawa powinna inspirować całą Polskę do obrony tego, co dla nas najdroższe.





