K2 miały być cudem. Zaczynają być „skarbonką”

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

Koreańskie czołgi K2 Black Panther miały być symbolem modernizacji Wojska Polskiego i odejścia od postsowieckiego sprzętu. Nowoczesne, zaawansowane technologicznie i dostępne znacznie szybciej niż wiele zachodnich konstrukcji – tak przedstawiano ich zakup. Miały wzmocnić polskie wojska pancerne i stać się istotnym elementem odstraszania Rosji. Tymczasem pojawiają się informacje, które każą spojrzeć na ten zakup z większym dystansem.

Około 30 polskich czołgów K2 ma notorycznie zmagać się z różnego rodzaju usterkami. Część problemów dotyczy jednostek napędowych, a pojazdy mają przebywać w warsztatach, między innymi w Braniewie. Agencja Uzbrojenia uspokaja, że nie są to usterki krytyczne, a producent realizuje naprawy gwarancyjne.

Zapewnienia o naprawach gwarancyjnych nie odpowiadają na wszystkie pytania. K2 przedstawiano jako nowoczesną konstrukcję, która pozwoli Polsce szybko zwiększyć potencjał wojsk pancernych. Tempo dostaw rzeczywiście miało znaczenie, szczególnie w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku uzbrojenia liczy się nie tylko liczba dostarczonych egzemplarzy, ale również ich sprawność, trwałość i możliwość szybkiego usuwania awarii. Fakt, że sprzęt ciągle się psuje, choć jest nowy, nie napawa optymizmem.

Czołg K2 stojący w warsztacie nie wykonuje zadań bojowych. Jeżeli jednak problemy dotyczą znacznej liczby maszyn, a wśród nich pojawiają się usterki silników, wojsko i opinia publiczna mają prawo oczekiwać konkretnych wyjaśnień, a przede wszystkim odpowiedzi na pytanie na ile ten sprzęt sprawdzi się w czasie realnych działań bojowych.

Najważniejsze pytania dotyczą odsetka sprawnych czołgów, czasu napraw oraz tego, czy awarie powtarzają się w tych samych podzespołach. W wojsku liczy się bowiem nie tylko to, czy awaria została formalnie zakwalifikowana jako krytyczna. Ważne jest również, jak szybko można ją usunąć i przywrócić pojazd do służby. Nawet niewielka usterka może ograniczać gotowość jednostki, jeżeli naprawa się przeciąga, a odpowiednie części lub specjaliści nie są dostępni na miejscu. Dodajmy do tego, że dziś sprzęt serwisowany jest w idealnych warunkach, w warsztatach. W czasie wojny to nie jest już tak oczywiste.

Wątpliwości dotyczą także serwisowania koreańskiego sprzętu. Polska rozwija krajowe zdolności remontowe, między innymi z udziałem Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy, ale budowa zaplecza technicznego wymaga czasu. Zakup nowoczesnego uzbrojenia nie powinien oznaczać, że zdolność do jego naprawiania zależy przede wszystkim od dostępności zagranicznych specjalistów. W czasie pokoju można czekać na części i organizować serwis. W warunkach wojennych każda doba przestoju może mieć znacznie większe konsekwencje.

Właśnie dlatego pojawia się pytanie, czy K2 nie okazały się właśnie kosztowną „skarbonką”. Czołg nie jest jednorazowym zakupem, za który płaci się przy odbiorze i o którym można później zapomnieć. To wieloletnie zobowiązanie finansowe obejmujące części zamienne, serwis, remonty, szkolenia, modernizacje i utrzymanie infrastruktury technicznej. Jeśli dochodzą do tego powtarzające się awarie oraz długie przestoje, rzeczywisty rachunek ekonomiczny może wyglądać inaczej, niż zakładano przy podpisywaniu kontraktu.

Nie można ignorować ryzyka, że sprzęt reklamowany jako przełomowy będzie generował dodatkowe wydatki, a jego dostępność bojowa okaże się niższa od oczekiwanej. To jasne, że nie ma sensu ogłaszać już dziś całkowitej porażki koreańskiego programu. Nie ma też powodu, by bezkrytycznie przyjmować uspokajające komunikaty. Skoro pojawiają się doniesienia o usterkach kilkudziesięciu maszyn, odpowiedzialne instytucje powinny przedstawić konkretne informacje o ich przyczynach, czasie napraw i wpływie na gotowość operacyjną wojska.

NASZ KOMENTARZ: Aby mieć sprawną armię nie wystarczy kupić dużo i szybko. Trzeba jeszcze utrzymać sprzęt w sprawności, zapewnić mu zaplecze techniczne i wiedzieć, ile ostatecznie będzie kosztowało jego użytkowanie. Czołg K2 powinien imponować nie tylko na defiladzie i pokazie, na którym politycy robią sobie z nim zdjęcia, lecz przede wszystkim powinien być gotowy do walki wtedy, gdy będzie naprawdę potrzebny.

Polecamy również: Kraków i Przemyśl przeciwko banderowcom z Lwowa

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

8 003 zł44%
Cel: 18 200 zł · brakuje 10 197 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →