Polska ma potężne złoża. Niemcy protestują

II Powojenna Konferencja Żydoznawcza GŁÓWNE WYDARZENIE MAGNA POLONIA II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Program i szczegóły →

Odkrycie złoża Wolin East na Morzu Bałtyckim może okazać się jednym z najważniejszych wydarzeń dla polskiego sektora energetycznego od czasów Ignacego Łukasiewicza. Mowa o gigantycznych zasobach ropy naftowej i gazu ziemnego, które w przypadku potwierdzenia szacunków i uruchomienia wydobycia mogłyby w istotny sposób zmienić bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Zamiast jednak cieszyć się z perspektywy wykorzystania własnych bogactw naturalnych, Polska musi mierzyć się ze zdecydowanym sprzeciwem zza zachodniej granicy. Niemcy wpadli w panikę i chcą zablokować nasze wydobycie.

Polska ma nowe, ogromne złoża paliw kopalnych. Firma Central European Petroleum poinformowała o odkryciu, którego potencjał szacowany jest na około 22 mln ton ropy naftowej oraz 5 mld m3 gazu ziemnego. W szerszych szacunkach dotyczących całego obszaru Wolin East pojawiają się nawet wartości 33 mln ton węglowodorów ciekłych i 27 mld m3 gazu. Skala odkrycia uzasadnia poważną debatę o przyszłości polskiej energetyki.

Znaczenie inwestycji podkreśliła polska administracja geologiczna. Główny Geolog Kraju Krzysztof Galos wskazał, że eksploatacja tak dużych zasobów zasadniczo przyczyni się do zwiększenia naszej niezależności energetycznej. Dziś Polska nadal musi zabezpieczać dostawy surowców i ponosić ogromne koszty ich importu z obcych krajów. Dlatego perspektywa wykorzystania własnych złóż jest trudna do przecenienia. Każda dodatkowa tona krajowej ropy i każdy metr sześcienny wydobytego gazu mogą mieć znaczenie gospodarcze, choć rzeczywiste korzyści będą zależeć od kosztów inwestycji, skali produkcji i warunków rynkowych.

Problem polega na tym, że perspektywa uruchomienia wydobycia wywołała paniczny sprzeciw po stronie niemieckiej. Przeciwko inwestycji wypowiadają się przedstawiciele władz Meklemburgii-Pomorza Przedniego, a zaniepokojenie wyrażają również lokalni politycy i organizacje pseudoekologiczne. Krytyczne głosy pojawiają się także w niemieckich mediach. Argumentem przeciwników przedsięwzięcia jest przede wszystkim ryzyko dla środowiska naturalnego, w tym dla ekosystemu Bałtyku oraz turystycznego charakteru niemieckiego wybrzeża.

To oczywiste, że nie można lekceważyć kwestii ochrony środowiska. Nie oznacza to jednak, że sam sprzeciw wobec inwestycji powinien przesądzać o jej losie. Właściwą drogą jest rzetelna ocena oddziaływania na środowisko, zachowanie standardów bezpieczeństwa przy wydobyciu i egzekwowanie odpowiedzialności za ewentualne szkody, a nie polityczna presja mająca z góry przekreślić możliwość wykorzystania polskich zasobów.

Szczególnie istotne jest to, że chodzi o przedsięwzięcie realizowane na obszarze objętym polską jurysdykcją. Niemcy mają prawo przedstawiać swoje obawy i domagać się przestrzegania obowiązujących przepisów dotyczących ochrony środowiska. Nie mają jednak żadnego prawa do rozstrzygania za Polskę, czy powinna ona rozwijać, czy też nie, wydobycie surowców na swoim terenie.

Niepokojący jest zwłaszcza wymiar polityczny całej sprawy. Niemieckie organizacje ekoterrorystyczne, w sporej mierze finansowane zresztą przez Berlin, w tym Deutsche Umwelthilfe i BUND, domagają się zatrzymania projektu. We wrześniu 2026 roku przekazały niemieckiemu ministerstwu środowiska petycję zawierającą ponad 89 tysięcy podpisów przeciwko wydobyciu. Nie jest to zatem wyłącznie spór o techniczne warunki prowadzenia odwiertów, lecz rzeczywista kampania polityczna zmierzająca do uniemożliwienia realizacji przez Polaków ważnego przedsięwzięcia.

Trudno nie dostrzec tu typowej niemieckiej hipokryzji, zwłaszcza w konfrontacji z ich własną polityką energetyczną. Przez lata Niemcy stawiały na gaz ziemny i rozbudowę infrastruktury przesyłowej, a projekt Nord Stream stał się symbolem ich współpracy energetycznej z Rosją. Teraz, gdy Polska rozważa wykorzystanie własnych zasobów, z niemieckiej strony płyną zdecydowane żądania rezygnacji z kolejnego projektu opartego na paliwach kopalnych.

Niedopuszczalne byłoby automatyczne podporządkowanie polskiej polityki gospodarczej oczekiwaniom niemieckich polityków czy organizacji społecznych. Współpraca transgraniczna nie oznacza prawa weta wobec legalnych przedsięwzięć sąsiada.

Najważniejsze zadanie spoczywa teraz na rządzie warszawskim. Powinien on dopilnować, aby procedury środowiskowe zostały przeprowadzone rzetelnie, a następnie podejmować decyzje na podstawie wyników analiz, a nie presji politycznej. Jeżeli eksploatacja okaże się bezpieczna i ekonomicznie uzasadniona, Polska powinna mieć możliwość wykorzystania tego bogactwa.

Wolin East to szansa, której nie wolno zmarnować przez brak determinacji, błędy administracyjne czy uległość wobec zagranicznych nacisków. Nasze bezpieczeństwo energetyczne, rozwój gospodarczy i korzystanie z krajowych zasobów powinny być przedmiotem suwerennej decyzji Warszawy, a nie dyktatu z Berlina. Rząd powinien jasno pokazać, że będzie bronił polskich interesów. W tej sprawie potrzebne są tylko i aż kompetencje, odpowiedzialność i stanowczość, a nie kolejne polityczne kajanie się pod dyktando Berlina. Wkrótce zobaczymy, czy to wciąż zbyt duże wymagania wobec stale wymieniających się rządów POPiS.

Polecamy również: Euro 7 czyli absurd, który zniszczy spalinówki

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

8 003 zł44%
Cel: 18 200 zł · brakuje 10 197 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →