Skąd wzięła się narracja, że „biologiczne rasy nie istnieją”?
Przekonanie, że „rasa jest wyłącznie konstruktem społecznym”, jest dziś w debacie publicznej przedstawiane przez lewicowych aktywistów niemal jak oczywista konkluzja współczesnej biologii, choć historia tego poglądu jest znacznie bardziej skomplikowana i sięga okresu bezpośrednio po II Wojnie Światowej, kiedy zachodnie elity intelektualne stanęły przed problemem skompromitowania rasowych teorii wykorzystywanych wcześniej przez hitlerowców.
W lipcu 1950 roku UNESCO opublikowało „Statement on Race”, dokument, którego zasadniczym celem było przeciwstawienie się rasizmowi i przekonaniu, że między grupami ludzkimi istnieją takie różnice biologiczne, które mogłyby uzasadniać ich hierarchizowanie.
Była to inicjatywa zrozumiała w kontekście doświadczeń wojennych, jednak warto pamiętać, że pierwsze oświadczenie nie było rezultatem współczesnego konsensusu genetyków, ponieważ w jego przygotowaniu uczestniczyli przede wszystkim przedstawiciele antropologii i nauk społecznych; wśród ośmiu autorów znaleźli się m.in. Claude Lévi-Strauss, Franklin Frazier, Juan Comas i Ashley Montagu.
Co istotne, popularna wersja tej historii często upraszcza również treść samego dokumentu, ponieważ „Statement on Race” wcale nie głosiło po prostu, że biologiczne różnice pomiędzy ludzkimi populacjami nie istnieją. Autorzy stwierdzali, że wszyscy ludzie należą do jednego gatunku – Homo sapiens – ale jednocześnie opisywali populacje jako grupy różniące się między innymi częstością występowania określonych genów i cech fizycznych, wskazując tym samym, że istnienie zmienności biologicznej pomiędzy populacjami nie było przez UNESCO negowane.
Sednem oświadczenia było więc coś innego: próba zerwania związku pomiędzy biologicznym zróżnicowaniem człowieka a ideą hierarchii rasowej, czyli przekonaniem, że różnice w wyglądzie, pochodzeniu czy częstości określonych cech mogą świadczyć o wyższości jednych grup nad innymi. Problem pojawił się później, kiedy w dyskursie publicznym zaczęto mieszać dwa zupełnie różne twierdzenia: pierwsze, że tradycyjne kategorie rasowe nie opisują dokładnie struktury ludzkiej zmienności biologicznej, oraz drugie, że pomiędzy populacjami ludzkimi nie występują dziedziczne różnice biologiczne.
Tymczasem współczesna genetyka populacyjna pokazuje obraz znacznie bardziej złożony, ponieważ ludzie są oczywiście niezwykle podobni genetycznie, ale równocześnie populacje o różnym pochodzeniu geograficznym mogą różnić się częstością występowania konkretnych wariantów genetycznych, a analiza całego genomu pozwala z dużą dokładnością badać pochodzenie przodków, migracje, pokrewieństwo i historię mieszania się populacji.
Nie oznacza to jednak, że genetyka potwierdza istnienie kilku prostych, ostrych i biologicznie odrębnych „ras”, które można bez problemu przyporządkować do współczesnych kategorii takich jak „biała”, „czarna” czy „azjatycka”, ponieważ zmienność człowieka ma w dużej mierze charakter ciągły, populacje nakładają się na siebie, a ogromna część zróżnicowania genetycznego występuje również wewnątrz poszczególnych populacji.
Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden często pomijany fakt: UNESCO samo uznało, że pierwsze oświadczenie wymaga uzupełnienia, dlatego już w 1951 roku przygotowano kolejne stanowisko, tym razem z udziałem specjalistów zajmujących się genetyką, biologią człowieka i antropologią fizyczną, wśród których znaleźli się między innymi J. B. S. Haldane i Theodosius Dobzhansky. Drugie oświadczenie zachowało podstawową zasadę równości ludzi, ale jednocześnie znacznie precyzyjniej omawiało biologiczne różnice między populacjami.
I właśnie tutaj znajduje się najważniejsze rozróżnienie, o którym często zapomina się we współczesnej dyskusji: czym innym jest stwierdzenie, że „rasa” jako historyczna kategoria społeczna nie odpowiada prostym, rozłącznym jednostkom biologicznym, a czym innym twierdzenie, że pomiędzy populacjami ludzkimi nie istnieją żadne dziedziczne różnice. Pierwsze twierdzenie jest zgodne z dominującym stanowiskiem współczesnej genetyki populacyjnej, drugie jest natomiast znacznie dalej idącym uproszczeniem.
Innymi słowy istnieje jeden gatunek człowieka, istnieje ogromna wspólna pula genetyczna, istnieje ciągła zmienność i nakładanie się populacji, ale istnieją również mierzalne różnice w częstości wariantów genetycznych związane z pochodzeniem populacyjnym.
Największym błędem jest zastępowanie złożonej wiedzy naukowej politycznym, lewackim sloganem, że „biologiczne różnice między populacjami w ogóle nie istnieją”. Historia dokumentów UNESCO pokazuje, że nawet w pierwszych latach powojennej walki z rasizmem sprawa była znacznie bardziej skomplikowana, a późniejszy rozwój genetyki tylko tę złożoność jeszcze bardziej uwidocznił.
Niestety, w dzisiejszym świecie coraz częściej zauważamy tendencje, że jeśli nauka przeczy ideologii, tym gorzej dla naukiki. Lewica odrzuca fakty nie po raz pierwszy. Wystarczy wspomnieć sprawę ideologii dewiacyjnej gender, w ramach której aktywiści odrzucają prawdę naukową o płciowości człowieka. Płeć warunkowana jest przez chromosomy X i Y a nie jak twierdzą, przez „samoidentyfikację” jednostki i jej chwilową zachciankę. Płci, podobnie jak rasy nie można zmienić, można się jedynie okaleczać.
Polecamy również: Morska farma Tuska miała dawać prąd. Na razie go zabiera
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




