Europa Wiadomości

Hakerzy ujawniają dowody na operację Maroka w Ceucie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Grupa hakerska Jabaroot twierdzi, że zdobyła dostęp do wrażliwych danych marokańskich służb bezpieczeństwa i zapowiada ujawnienie materiałów, które mają rzucić nowe światło na masowy napływ migrantów do hiszpańskiej Ceuty. Sugeruje również, że w sprawę może być uwikłany skrajnie lewicowy premier Hiszpanii Pedro Sánchez, który pomaga w inwazji murzynów na Hiszpanię, legalizując nachodźców i przerzucając ich z Ceuty na kontynent.

Hakerzy ujawniają dowody na operację Maroka w Ceucie. Grupa Jabaroot przeprowadziła serię ataków na marokańskie instytucje. W ostatnich dniach grupa opublikowała dane przedstawiane jako informacje dotyczące około 70 tys. funkcjonariuszy marokańskiej policji i służb wywiadowczych. Marokańskie władze zaprzeczają jednak, aby doszło do włamania do systemów DGSN i DGST. Według oficjalnego stanowiska opublikowane dane miały pochodzić ze starszych baz należących do instytucji ubezpieczeniowych oraz systemów opieki społecznej i zdrowotnej.

Aktywiści Jabaroot twierdzą mimo to, że posiadają znacznie bardziej wrażliwe materiały. W swoich komunikatach zapowiadają ujawnienie dokumentów mających świadczyć o zaangażowaniu marokańskich struktur państwowych w kryzys migracyjny w Ceucie. Grupa domagała się między innymi przeprosin za tragedię, do której doszło podczas masowego forsowania granicy, a obecnie kieruje uwagę także na Pedra Sáncheza i sprawę izraelskiego oprogramowania szpiegowskiego Pegasus.

Nie oznacza to jednak, że hakerzy przedstawili już dowody na udział hiszpańskiego premiera w organizacji kryzysu. Tego elementu nie można obecnie traktować jako potwierdzonego faktu. Wiadomo natomiast, że telefon Sáncheza został w 2021 roku zainfekowany oprogramowaniem Pegasus, a hiszpańskie władze podejrzewały o przeprowadzenie operacji marokańskie służby. Pierwsze włamanie nastąpiło krótko po poprzednim poważnym kryzysie migracyjnym wokół Ceuty.

Tym razem skala wydarzeń była jeszcze większa. Pod koniec lipca dziesiątki tysięcy osób próbowały przedostać się z Maroka do Ceuty. Według hiszpańskich danych około 72 tys. osób znalazło się po stronie hiszpańskiej, a ponad 80 migrantów zginęło podczas prób przeprawy. Hiszpańskie i marokańskie władze wskazywały między innymi na działalność przemytników oraz kampanię dezinformacyjną w mediach społecznościowych. Jednocześnie pojawiły się pytania, w jaki sposób tak ogromna liczba ludzi mogła w krótkim czasie dotrzeć w rejon granicy.

Szczególne znaczenie ma fakt, że w Internecie przez wiele dni rozpowszechniano informacje sugerujące, że granica z Ceutą została otwarta, a osoby, które dostaną się do hiszpańskiej enklawy, będą mogły pozostać w Hiszpanii. Materiały publikowane na TikToku, Facebooku i Instagramie przedstawiały nawet trasy prowadzące w kierunku granicy oraz zachęcały młodych Marokańczyków do podjęcia próby przeprawy. Nie ma jednak rozstrzygających dowodów, że kampania ta była operacją zorganizowaną przez państwo marokańskie.

W tym kontekście powracają również informacje o królewskich ułaskawieniach w Maroku. Władze tego kraju regularnie korzystają z prawa łaski, a w marcu 2026 roku król Mohammed VI objął amnestią ponad 1200 osób, w tym osoby odbywające kary pozbawienia wolności. Wśród beneficjentów znalazły się również osoby skazane w sprawach dotyczących ekstremizmu i terroryzmu, które oficjalnie zadeklarowały odrzucenie wcześniejszych poglądów. Co ważne, po wypuszczeniu z więzień, przestępcy ci są nakłaniani do podejmowania prób przedostania się do Europy lub na Wyspy Kanaryjskie.

Co równie ciekawe, pod koniec lipca br., tuż przed masowym napływem ludzi do Ceuty, ogłoszono kolejne królewskie ułaskawienie obejmujące 1788 osób. W mediach społecznościowych pojawiły się w związku z tym sugestie, że zwolnieni więźniowie zostali następnie skierowani w stronę hiszpańskiej enklawy. Brakuje jednak przekonujących dowodów pozwalających potwierdzić tę tezę, dlatego nie należy przedstawiać jej jako zweryfukowanego faktu. Sam zbieg czasowy obu wydarzeń jest jednak co najmniej zastanawiający.

Znacznie mniej spekulacyjne są natomiast ostatnie wypowiedzi przedstawicieli marokańskich władz dotyczące statusu Ceuty i Melilli. 22 sierpnia minister sprawiedliwości Maroka Abdellatif Ouahbi stwierdził, że oba hiszpańskie miasta stanowią dla Maroka „historyczne i geograficzne prawo”. Wezwał również do utworzenia mechanizmu dialogu z Hiszpanią, którego celem miałoby być rozwiązanie kwestii ich przyszłości i doprowadzenie do ich „powrotu” w granice Maroka. Madryt odpowiedział kategorycznie, że Ceuta i Melilla są integralną częścią Hiszpanii oraz Unii Europejskiej i odrzucił marokańskie roszczenia.

Warto zwrócić uwagę na moment tych deklaracji. Marokański minister wysunął roszczenia dotyczące Ceuty i Melilli zaledwie kilka tygodni po największym w ostatnich latach kryzysie migracyjnym wokół hiszpańskich enklaw. W tym samym czasie grupa Jabaroot zapowiada publikację materiałów, które mają dowodzić, że marokańskie struktury państwowe miały wpływ na wydarzenia na granicy.

Na razie nie wiadomo, czy zapowiadane przez hakerów dokumenty rzeczywiście istnieją i czy potwierdzą ich najpoważniejsze oskarżenia. Marokańskie służby zaprzeczają, aby Jabaroot włamała się do ich systemów, a źródła zajmujące się analizą kryzysu migracyjnego nie przedstawiły dotąd dowodu przesądzającego o zorganizowaniu całej operacji przez Rabat. Pewne jest natomiast, że sprawa Ceuty przestała być wyłącznie kryzysem migracyjnym. Stała się również elementem coraz ostrzejszego sporu politycznego i terytorialnego między Hiszpanią a Marokiem.

Szeregowi nachodźcy (broń D) są tu tylko pionkami w znacznie poważniejszej grze, podovnie jak ci, nasyłani przez Białoruś na polską granicę.

Polecamy również: Francuska policja pomaga przemytnikom nachodźców

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!