Polska Wiadomości

Polacy ofiarami mordów. Ukraińcy na czele statystyk

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Gdy Polak dopuści się przestępstwa wobec Ukraińca, informacja potrafi natychmiast stać się elementem dyskusji o „mowie nienawiści”, „ksenofobii” czy „antyukraińskich nastrojach”. Kiedy natomiast ofiarą brutalnego przestępstwa pada Polak, a podejrzanym jest obywatel Ukrainy, sprawa często pozostaje wiadomością lokalną. Niestety, niektórych statystyk nie da się oszukać – Ukraińcy królują w Polsce i to zwłaszcza w statystykach najbardziej brutalnych przestępstw, w tym zabójstw.

Polacy coraz częściej padają ofiarami mordów dokonywanych przez obcokrajowców, głównie Ukraińców. Już nawet oficjalne dane pokazują, że Ukraińcy są zdecydowanie najliczniejszą grupą cudzoziemców podejrzewanych o popełnianie przestępstw w Polsce. Według danych Policji w 2024 roku obywatelom Ukrainy przypisywano 9748 podejrzanych o popełnienie przestępstw. Dla porównania było to 1780 obywateli Gruzji, 1122 Białorusinów i 572 obywateli Mołdawii. W liczbach bezwzględnych obywatele Ukrainy zdecydowanie dominują wśród cudzoziemców podejrzewanych o przestępstwa.

Szczególnie interesująca jest policyjna baza osób poszukiwanych. W jednym z udostępnionych przez Policję zestawień znajduje się Oleksandr Martynenko, obywatel Ukrainy, poszukiwany w związku z zarzutem z art. 148 § 2 pkt 2 kodeksu karnego, czyli kwalifikowanym zabójstwem. To jednak dopiero początek długiej listy Ukraińców, poszukiwanych w Polsce za zabójstwa, porwania, gwałty, porwania, handel ludźmi.

Jedną z najbardziej makabrycznych zbrodni była masakra przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie. W 2024 roku w pustostanie odnaleziono ciała czterech mężczyzn. W sprawie podejrzanym jest obywatel Ukrainy Andrij S. Śledztwo dotyczy kilku zabójstw i ukrywania zwłok.

Jeszcze świeższa jest sprawa z Bytowa z 2026 roku. Trzech obywateli Ukrainy zaatakowało 36-letniego Polaka i jego partnerkę. Mężczyzna doznał ciężkich obrażeń i zmarł w szpitalu. Podejrzani zostali zatrzymani, a po śmierci pokrzywdzonego prokuratura analizowała zmianę kwalifikacji prawnej czynu.

Co ważne, z drugiej strony mamy do czynienia tylko z lekkimi pobiciami lub zaledwie pojedynkami słownymi, w których to Polacy byli stroną agresywną. Analiza artykułów medialnych z lat 2022-2026 wykazała, że w tym czasie Polacy zamordowali pięciu Ukraińców, byli za takie czyny poszukiwani, aresztowani, sądzeni, czy skazani. Tymczasem tylko w latach 2023-2024, Ukraińcy zamordowali w Polsce 183 Polaków i Polek, głównie w wyniku jazdy samochodem po pijanemu. Nie brakuje jednak też intencjonalnych mordów, jak ten z Warszawy.

W związku z powyższym należy postawić pytanie: dlaczego przypadki przemocy Polaków wobec Ukraińców są tak chętnie wykorzystywane jako argument o „polskiej nienawiści”, podczas gdy przypadki przemocy obywateli Ukrainy wobec Polaków nie prowadzą automatycznie do równie szerokiej dyskusji o stosunku Ukraińców do Polaków? Dlaczego też morderstwa drogowe, masowo popełniane przez Ukraińców pod wpływem alkoholu, są bagatelizowane?

To właśnie podwójne standardy powinny być przedmiotem debaty, nie sama skala zabójstw i morderstw. Jeżeli bowiem Ukrainiec popełnia przestępstwo, odpowiada za nie konkretny człowiek, a nie miliony innych Ukraińców. Dokładnie tak samo Polak odpowiada za własne czyny, a nie za przestępstwa wszystkich Polaków. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta zasada przestaje działać w obie strony i tylko Ukrainiec odpowiada za siebie, podczas gdy polski zabójca ma już być ambasadorem całego narodu  i media lamentują nad każdym tego typu przypadkiem.

Jeżeli obywatel Ukrainy zabija Polaka, należy o tym informować. Jeżeli Polak zabija Ukraińca — również. Jeżeli ofiarą jest Ukrainiec, nie wolno automatycznie robić z tego dowodu na „polską nienawiść”. Jeżeli ofiarą jest Polak, nie należy natomiast przemilczać sprawy tylko dlatego, że sprawcą jest cudzoziemiec i immunizować go, bo był pijany, albo rzekomo niepoczytalny.

Potrzebujemy przede wszystkim pełnych i porównywalnych danych: obywatelstwa sprawcy, obywatelstwa ofiary, rodzaju przestępstwa, liczby podejrzanych i skazanych oraz wskaźników przestępczości odniesionych do liczebności poszczególnych populacji. Potrzebujemy zatem tego, co zwykle – prawdy w życiu publicznym. Niestety, pod rządami kliki POPiS, której zależy na tworzeniu w Polsce multi-kulti, wciąż jest to krzyk wołającego na puszczy.

Polecamy również: Zabiła troje dzieci. Feministki wpłaciły jej 900 tys. dolarów

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!