Komentując w Polsat News stosunek współczesnej Ukrainy do dziedzictwa Ukraińskiej Powstańczej Armii, dyrektor antypolskiego Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN prof. Dariusz Stola stwierdził, że Polacy „mieli podobnych ludzi”, wskazując na Narodowe Siły Zbrojne i Obóz Narodowo-Radykalny. Według niego organizacje te miały mieć „bardzo podobny program” do UPA i być „wrogami demokracji i wrogami mniejszości narodowych”.
Szef POLIN zrównał NSZ z UPA. Przypomnijmy: Narodowe Siły Zbrojne powstały w 1942 r. jako organizacja polskiego podziemia niepodległościowego i prowadziły działalność konspiracyjną, wywiadowczą oraz zbrojną przeciwko okupantowi niemieckiemu, a następnie sowieckiemu i podporządkowanym Moskwie strukturom komunistycznym. Żołnierze NSZ uczestniczyli również w Powstaniu Warszawskim, a część oddziałów kontynuowała walkę z komunizmem po zakończeniu wojny.
Nie oznacza to, że historia NSZ jest pozbawiona kontrowersji. Można i należy badać przypadki przemocy, stosunek części środowisk narodowych do mniejszości czy działania poszczególnych oddziałów. Czym innym jest jednak krytyczna analiza konkretnych wydarzeń, a czym innym przedstawianie całości NSZ jako polskiego odpowiednika UPA. Przede wszystkim NSZ nie miał w swoim programie ani żadnych rozkazach, planów ludobójstwa i czystek etnicznych.
Z kolei w przypadku UPA mówimy o organizacji, której działalność na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej była związana z planową akcją ludoójczą, wymierzoną w polską ludność cywilną. Instytut Pamięci Narodowej szacuje, że w latach 1943–1945 ukraińscy naziści zamordowali od 80 do 120 tys. Polaków. Celem tej akcji było usunięcie polskiej ludności z terenów uznawanych przez nacjonalistów ukraińskich za przyszłą część państwa ukraińskiego.
To zasadnicza różnica, której nie wolno zacierać poprzez ogólne odwołania do nacjonalizmu. Fakt, że w różnych krajach istniały środowiska radykalne, nie oznacza, że ich działalność, cele i odpowiedzialność za zbrodnie były takie same.
Problem jest szczególnie poważny, ponieważ Stola nie jest przypadkowym komentatorem, lecz dyrektorem jednej z najważniejszych instytucji zajmujących się pamięcią historyczną w Polsce. Od osoby pełniącej taką funkcję należy oczekiwać wyjątkowej precyzji w posługiwaniu się analogiami historycznymi, szczególnie gdy dotyczą one organizacji i wydarzeń związanych z masowymi zbrodniami.
Tymczasem obecna wypowiedź wpisuje się w szerszy spór o sposób przedstawiania polskiej historii przez POLIN. Od lat muzeum jest krytykowane przez środowiska konserwatywne i narodowe za selektywność narracji oraz nadmierne eksponowanie tych elementów historii, które mogą wzmacniać negatywny obraz Polaków. Krytycy działalności placówki określają ją nawet mianem „antypolskiej propagandy”.
Jeżeli dyrektor muzeum chciał jedynie przypomnieć, że również Polska miała w swojej historii środowiska radykalnie nacjonalistyczne, mógł powiedzieć to wprost. Nie było potrzeby zestawiania NSZ z UPA w kontekście odpowiedzialności za zbrodnie. Rzeź wołyńska nie była bowiem abstrakcyjnym „konfliktem dwóch nacjonalizmów”. Jej ofiarami padły dziesiątki tysięcy polskich cywilów, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze, a celem prowadzonej akcji było doprowadzenie do usunięcia polskiej ludności z określonych obszarów. Ci ludzie w zdecydowanej większości nie mieli nic wspólnego z NSZ i Narodową Demokracją.
Polska ma pełne prawo domagać się od Ukrainy prawdy o zbrodniach UPA i nie powinno to być uzależnione od bieżącej sytuacji politycznej. Nie oznacza to wrogości wobec współczesnych Ukraińców ani negowania ich prawa do własnej państwowości. Oznacza jedynie elementarną zasadę, że zbrodnie powinny być nazwane po imieniu, niezależnie od tego, kto ich dokonał. Tak samo nie można jednak z faktu istnienia w polskim ruchu narodowym środowisk radykalnych wyprowadzać wniosku, że NSZ było odpowiednikiem UPA. Historia wymaga proporcji, a nie wygodnych analogii.
Jeżeli dyrektor POLIN twierdzi, że NSZ i UPA miały „bardzo podobny program”, powinien przedstawić źródła i argumenty uzasadniające tak daleko idące porównanie, które na dziś jest po prostu fałszywe.
NASZ KOMENTARZ: Zrównywanie UPA z NSZ jest nie tylko daleko idącym uproszczeniem, ale przede wszystkim tworzy fałszywą symetrię pomiędzy polskim podziemiem niepodległościowym a ukronazistowską organizacją odpowiedzialną za ludobójczą czystkę etniczną wymierzoną w polską ludność cywilną.W praktyce politycznej celem takich wypowiedzi jest nie tyle budowanie fałszywej legendy NSZ (tę już zbudowali żydokomuniści), co rozmywanie odpowiedzialności za ukraińskie ludobójstwo na Wołyniu, zgodnie z ukraińską wersją propagandy historycznej.
Polecamy również: Niemieckie baseny: fala napaści seksualnych imigrantów
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




