Polska Wiadomości

Nawet Nowacka nie wytrzymała. Absurd urzędników

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Przez 25 lat lokalna lodziarnia w Pszczynie nagradzała dzieci, które osiągnęły bardzo dobre wyniki w nauce w ramach akcji „lód za czerwony pasek”. Uczniowie ze świadectwem z wyróżnieniem mogli otrzymać darmowe lody. Nikt nie był zmuszany do udziału, nikt nie ponosił żadnej szkody, a inicjatywa stała się sympatyczną tradycją motywującą młodych ludzi do wysiłku i systematycznej pracy. Wszystko do momentu, gdy sprawą zainteresowało się neobolszewickii Rzecznik Praw Dziecka (RPD).

Nawet Nowacka nie wytrzymała skali absurdu. W przesłanym do lodziarni piśmie urzędnicy RPD mieli wskazywać, że nagradzanie wyłącznie najlepszych uczniów „może prowadzić do wykluczenia” tych, którzy nie osiągnęli podobnych wyników. Efekt? Po ćwierć wieku akcja została zakończona. Trudno o lepszy przykład tego, jak biurokratyczna ideologia potrafi zniszczyć coś wartościowego tylko dlatego, że nie pasuje do wizji świata urzędników.

O tym jak kuriozalna była akcja urzędników świadczy to, że krytycznie odniosła się do niej nawet skrajnie lewicowa minister edukacji Barbara Nowacka.  Aktywistka publicznie stanęła po stronie zdrowego rozsądku, pisząc krótko: „Litości…”. Nowacka podkreśliła, że pracowitość, ambicje i talent warto zauważać i nagradzać, bo motywuje to również innych uczniów do wysiłku.

Jeżeli nawet ona uznaje działania urzędu za przesadę, to pokazuje skalę problemu. Doszliśmy do momentu, w którym obsesja „równości wyników” zaczyna wypierać zasadę nagradzania za osiągnięcia. W praktyce oznacza to promowanie sowieckiej urawniłowki, gdzie coraz częściej ważniejsze staje się to, aby nikt nie poczuł się gorszy, niż to, by docenić tych, którzy włożyli więcej pracy. W ten sposób dążymy do stworzenia społeczeństwa byle jakiego, w którym podcina się skrzydła osobom ambitnym, z dobrymi wynikami.

Tymczasem całe społeczeństwo funkcjonuje właśnie na zasadzie wyróżniania osiągnięć. Najlepsi sportowcy dostają medale. Najlepsi studenci otrzymują stypendia. Najlepsi pracownicy awansują i zarabiają więcej. Nikt rozsądny nie twierdzi, że przyznawanie nagród olimpijczykom dyskryminuje tych, którzy zajęli dalsze miejsca. Dlaczego więc podobna logika miałaby obowiązywać w przypadku dzieci, które ciężko pracowały na świadectwo z czerwonym paskiem?

Jeszcze bardziej niepokojący jest sam mechanizm działania państwa. Zamiast zajmować się realnymi problemami dzieci – przemocą, uzależnieniami cyfrowymi, kryzysem zdrowia psychicznego czy bezpieczeństwem w internecie – urzędnicy znajdują czas na tropienie lokalnej lodziarni rozdającej darmowe gałki lodów najlepszym uczniom. Trudno nie odnieść wrażenia, że urzędnicy coraz częściej walczą z problemami, które same sobie wymyślają. Najwyraźniej nie mają nic sensownego do roboty, a zatem należałoby ich zwolnić a ich instytucje poważnie odchudzić kompetencyjnie.

Historia z Pszczyny pokazuje, do czego prowadzi skrajnie rozumiana ideologia równości. Zamiast zachęcać dzieci do rozwoju i wysiłku, próbuje się eliminować wszelkie formy wyróżniania osiągnięć. W efekcie karze się nie tych, którzy nie chcą się starać, lecz tych, którzy chcieli nagrodzić pracowitość. Jeżeli darmowe lody za bardzo dobre wyniki w nauce stają się problemem wymagającym interwencji urzędu, to znak, że część administracji państwowej po prostu straciła kontakt z rzeczywistością.

NASZ KOMENTARZ: Sprawa i tak skończyła się wesołym oberkiem, gdyż gdyby do akcji wkroczył Urząd Skarbowy, nałożyłby na lodziarnię karę, podobnie jak zrobił to swego czasu z piekarzem, który za darmo oddawał chleb potrzebującym.

Polecamy również: „Mord rytualny w Rzeszowie?” – książka o zbrodni sprzed lat

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!