Europa Wiadomości

Synowie ukro-elit w Europie, biedacy na froncie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Według doniesień medialnych w instytucjach unijnych trwają dyskusje nad przyszłością ochrony tymczasowej dla obywateli Ukrainy. Pojawiają się propozycje zmian dotyczących młodych mężczyzn w wieku poborowym, którzy od lat przebywają w krajach Unii Europejskiej, podczas gdy wojna na Ukrainie nadal trwa. Sam fakt prowadzenia takich rozmów nie powinien nikogo dziwić. Trudno bowiem nie zauważyć coraz większego rozdźwięku między oficjalną narracją o narodowej mobilizacji a rzeczywistością widoczną na ulicach europejskich miast.

Synowie elit w Europie, biedni na froncie.  Od początku wojny tysiące ukraińskich żołnierzy walczyły i ginęły w walce z Rosjanami. Wielu z nich pochodzi z małych miejscowości oraz rodzin robotniczych i rolniczych. Tymczasem przedstawiciele zamożniejszych warstw społecznych zdążyli już urządzić sobie życie w europejskich metropoliach. Kiedy jedni spędzają kolejną noc pod ostrzałem, drudzy publikują zdjęcia z wakacji, imprez i nowych samochodów. Powstaje pytanie, które zadaje sobie coraz więcej ludzi: czy ciężar obrony państwa powinien spoczywać wyłącznie na barkach tych, których nie stać było na  łapówkę i wyjazd?

Historia zna wiele przypadków, gdy wojny prowadzone były przez biednych, podczas gdy bogaci znajdowali sposób, by pozostać z dala od pola walki i jeszcze zbić na wojnie majątek. Niektórzy korzystali z wpływów, inni z pieniędzy, jeszcze inni z odpowiednich znajomości. W XXI wiecznej Ukrainie mechanizm pozostaje zaskakująco podobny. Zmieniły się jedynie środki transportu i standard zakwaterowania.

Największym problemem nie jest nawet sam wyjazd z kraju. Wielu ludzi opuściło Ukrainę legalnie i z uzasadnionych powodów. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś jednocześnie deklaruje pełne poparcie dla wojennego wysiłku własnego państwa i np. wypisuje w mediach społecznościowych, że Ukraina broni Polski i Europy przed Rosją, lecz jednocześnie oczekuje, że koszt tego wysiłku poniosą wyłącznie inni.

Takie sytuacje rodzą poczucie niesprawiedliwości zarówno wśród samych Ukraińców, jak też mieszkańców państw, które pomagają ukraińskim dezerterom. Coraz trudniej przekonać opinię publiczną, że dwudziestokilkuletni, zdrowy mężczyzna powinien przez kolejne lata korzystać ze specjalnych rozwiązań ochronnych, jeśli jego rówieśnicy znajdują się w okopach pod nieustannym zagrożeniem życia.

Coś zaczyna ruszać w tym temacie. Unia Europejska wprawdzie przedłużyła ochronę tymczasową dla uchodźców z Ukrainy do marca 2027 roku, ale równocześnie rozpoczęła dyskusję o stopniowym wygaszaniu tego mechanizmu i przechodzeniu na inne formy pobytu. „Unia Europejska rozważa wyłączenie ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym z programu tymczasowej ochrony obowiązującego w państwach członkowskich” – poinformował „Euroactiv”. Niezależnie od ostatecznych decyzji, debata o odpowiedzialności i równości obowiązków będzie wracać coraz częściej.

Trudno nie zauważyć jednego faktu: państwa nie da się obronić wyłącznie patriotycznymi wpisami w mediach społecznościowych. Prędzej czy później pojawia się pytanie, kto faktycznie ponosi ryzyko, a kto jedynie obserwuje wydarzenia z bezpiecznej odległości.

Polecamy również: Flagi spadają, a wraz z nimi polityczna fikcja

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!