Policjanci z Oświęcimia zatrzymali 41-letniego obywatela Izraela podejrzanego o popełnienie dwóch przestępstw drogowych. Mężczyzna miał prowadzić samochód w stanie nietrzeźwości, a dodatkowo złamał obowiązujący go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Miał być osądzony w trybie natychmiastowym, ale… „sędzia po zapoznaniu się z materiałami sprawy postanowił, że wyrok zostanie wydany w terminie późniejszym”.
Pijany Żyd złamał zakaz i nie poniósł za to konsekwencji. Do zdarzenia doszło wieczorem 25 maja br. na osiedlu Zasole w Oświęcimiu. Funkcjonariusze patrolujący ulicę Legionów zwrócili uwagę na samochód marki Kia, którego kierowca miał problem z utrzymaniem prawidłowego toru jazdy. Po zatrzymaniu pojazdu do kontroli okazało się, że za kierownicą siedzi 41-letni Żyd z Izraela. Badanie alkomatem wykazało 1,3 promila alkoholu w organizmie.
Podczas dalszych czynności policjanci ustalili, że mężczyzna posiada sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Został zatrzymany i osadzony w policyjnej izbie zatrzymań. Następnie sprawą zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego oraz prokuratura. Zastosowano tryb przyspieszony, dzięki któremu podejrzany już dwa dni później został doprowadzony przed Sąd Rejonowy w Oświęcimiu. Mimo zastosowania trybu przyspieszonego sąd nie wydał wyroku podczas posiedzenia.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi do trzech lat pozbawienia wolności, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz w określonych przypadkach przepadek samochodu lub jego równowartości. Za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów grozi natomiast kara do pięciu lat więzienia.
Tymczasem po zapoznaniu się z materiałem dowodowym sędzia zdecydował, że orzeczenie zapadnie… w późniejszym terminie, co stanowi prawdziwy skandal, gdyż nie było żadnych podstaw do opóźnienia wyroku w sprawie, która jest przecież banalnie prosta. Celem przesunięcia daty wydania wyroku jest najprawdopodobniej chęć umożliwienia Żydowi ucieczki do ojczyzny wszystkich aferałów.
Sprawa budzi pytania nie tylko o odpowiedzialność samego kierowcy, ale również o konsekwencję działania polskiego wymiaru sprawiedliwości. W opinii wielu obywateli prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu pomimo wcześniejszego sądowego zakazu należy do najpoważniejszych naruszeń bezpieczeństwa drogowego. Oznacza bowiem, że wcześniejsze sankcje okazały się nieskuteczne, a sprawca świadomie zlekceważył zarówno wyrok sądu, jak i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu.
Wskazuje to również na szerszy problem polskiego sądownictwa, które od lat jest oskarżane o zbyt łagodne traktowanie cudzoziemskich sprawców, głównie Żydów. W wielu głośnych sprawach przedstawiciele tej nacji mogli liczyć na podejrzane fory przed prokuraturami i sądami.
Tymczasem społeczne oczekiwanie pozostaje takie samo: osoba, która prowadzi pojazd po alkoholu i jednocześnie łamie prawomocny zakaz sądowy, powinna spotkać się ze stanowczą i szybką reakcją państwa. Tylko wtedy wymiar sprawiedliwości może skutecznie budować poczucie równości wobec prawa i odstraszać potencjalnych naśladowców. Z jakiegoś jednak powodu, Żydzi są na „premiowanym”.
O czym jeszcze nie wiemy?
Polecamy również: Przełom w Gdańsku. Koniec zastrzyków z chlorku potasu
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




