Europa Polska Wiadomości

Niemcy pouczają Polskę, sami tonąc w kryzysie

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Niemieckie media znów pouczają Polskę. Tym razem na ich celowniku znalazł się rząd Donalda Tuska, który według Stefana Locke z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” nie zdołał jeszcze „przywrócić praworządności”, a „prawicowy populizm” w Polsce ma się rzekomo dobrze nawet po odsunięciu PiS od władzy.

Niemcy od lat przedstawiają siebie jako wzór demokratycznej dojrzałości i atakują suwerenistów z krajów ościennych, podczas gdy coraz częściej sami popadają w polityczną propagandę i budują u siebie reżim totalitarny. Gdy konserwatyści mówią o bezpieczeństwie granic, ochronie tożsamości narodowej czy kryzysie migracyjnym, słyszymy typowe oskarżenia o „populizm”. Gdy jednak lewicowe elity forsują kolejne ideologiczne kampanie społeczne i przekonują obywateli, że masowa migracja nie niesie żadnych kosztów społecznych, wtedy ma to być rzekomo „nowoczesność” i „europejskie wartości”.

Problem polega na tym, że rzeczywistość coraz brutalniej zderza się z medialną narracją. Niemcy od kilku lat mierzą się z napięciami społecznymi, problemami bezpieczeństwa i kryzysem zaufania do establishmentu politycznego. Mimo to część tamtejszych komentatorów wciąż woli pouczać Europę Środkową, zamiast uczciwie rozliczyć własne błędy.

W artykule FAZ pobrzmiewa charakterystyczna dla części niemieckich elit politycznych nuta wyższości wobec Polski. Najpierw przez lata oczekiwano, że Warszawa będzie „wracać do europejskiego mainstreamu”, później z ulgą witano Donalda Tuska jako polityka „proeuropejskiego”, a dziś okazuje się, że nawet jego rząd nie do końca spełnia oczekiwań niemieckich komentatorów.

Można odnieść wrażenie, że dla niemieckich elit problemem nie jest konkretna polityka Polski, lecz sam fakt, że Polacy regularnie głosują inaczej, niż życzyłyby sobie tego redakcje w Berlinie czy Frankfurcie. Gdy społeczeństwo zachowuje konserwatywne poglądy, mówi o suwerenności i sceptycznie podchodzi do ideologicznych eksperymentów — natychmiast pojawia się etykieta „prawicowego populizmu”.

Ironia polega na tym, że właśnie ci sami komentatorzy przez lata przekonywali Europejczyków, iż kolejne przywileje dla dewiantów to dobrodziejstwo, masowa migracja będzie wyłącznie sukcesem, a polityka multi-kulti scementuje społeczeństwa. Dziś, gdy coraz więcej obywateli Zachodu krytykuje skutki tych decyzji, winni mają być oczywiście „prawicowi populiści”, którzy zwalczają niekorzystne trendy, a nie błędne decyzje lewicowych elit.

NASZ KOMENTARZ; Polska nie potrzebuje politycznych recenzji wystawianych przez zagraniczne redakcje. Historia Europy pokazuje, że próby politycznego i kulturowego „ustawiania” Polski przez silniejszych sąsiadów zwykle kończyły się fatalnie — przede wszystkim dla wzajemnych relacji. Dlatego zamiast kolejnych pouczeń z niemieckiej prasy, bardziej przydałaby się odrobina pokory i refleksji nad własnymi problemami. W skrócie – zajmijcie się sobą i swoim krajem, Niemiaszki.

Polecamy również: UE policzy każdą naszą podróż. I emisję CO2 też

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!