Jeszcze niedawno wstydem było pochować członka rodziny w sosnowej trumnie. Teraz zieloni komuniści chcą zakopywać się w kartonach. Moda na „ekologiczne pogrzeby” coraz śmielej wkracza do Polski. Jak informuje Interia Biznes, w Gliwicach powstają kolejne sektory „eko-pochówków”, a postępowa(?) branża funeralna promuje tzw. biodegradowalne, kartonowe trumny i urny oraz ceremonie pozbawione tradycyjnych symboli pamięci. W ten sposób lewacy coraz bardziej wyzbywają się godności ludzkiej i zakopują bliskich jak śmieci albo zdechłego psa.
„Zielone pogrzeby”, czyli kolejna głupia moda z Zachodu. Nowy trend przedstawiany jest -owszem- jako „nowoczesny”, „świadomy” i „odpowiedzialny klimatycznie”. W praktyce jednak coraz częściej przypomina ideologiczną próbę całkowitego przedefiniowania ludzkiej godności i samego sensu pochówku. Oczywiście wszystko zmierza w kierunku uderzającym w godność ludzką.
W klasycznej cywilizacji europejskiej ciało zmarłego traktowano z szacunkiem. Pogrzeb był nie tylko procedurą sanitarną, ale też rytuałem pokazującym, że człowiek nie jest jedynie biologicznym odpadem podlegającym „utylizacji”. Tymczasem współczesne nurty ekologiczne coraz częściej sprowadzają ludzkie szczątki do poziomu „materii organicznej”, którą należy jak najszybciej rozłożyć, przetworzyć lub „oddać naturze”.
Pojawiają się nawet pomysły kompostowania zwłok, „garniturów z grzybów”, urn sadzonych pod drzewami czy rozsypywania prochów w lasach pamięci. To symboliczne zatarcie granicy między człowiekiem a światem zwierząt. Człowiek przestaje być traktowany jako osoba posiadająca wyjątkową godność — staje się elementem ekologicznego obiegu materii.
Nieprzypadkowo najbardziej entuzjastycznie takie rozwiązania promują środowiska ateistyczne i skrajnie lewicowe, od lat forsujące wizję człowieka jako „jednego z wielu gatunków”, pozbawionego szczególnego miejsca w świecie. W tej logice tradycyjny nagrobek, znicz czy krzyż zaczynają być przedstawiane niemal jako ekologiczne wykroczenie.
Co więcej, towarzysząca temu narracja o „ratowaniu planety” przez ekologiczne pogrzeby nosi znamiona hipokryzji. Unia Europejska obsesyjnie reguluje nawet sposób pochówku obywateli, podczas gdy ogromna część świata — od Chin po Indie i Afrykę — nie zamierza podporządkowywać życia społecznego klimatycznym modom elit z Brukseli. Emisje generowane przez przemysł ciężki, gigantyczne składowiska odpadów czy masowa produkcja w Azji mają nieporównywalnie większy wpływ na środowisko niż tradycyjne, europejskie cmentarze.
Mimo to homo eurosowieticus jest pouczany, że nawet po śmierci powinien „zostawić mniejszy ślad węglowy”. To pokazuje skalę ideologizacji ekologii. Zamiast rozwiązywać realne problemy środowiskowe, tworzy się kolejne nisze biznesowe i modne rytuały dla odmużdżonej klasy średniej Zachodu. Sama branża funeralna otwarcie mówi już o rosnącym rynku „zielonych pochówków”, który ma być wart miliardy dolarów.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy prosty czy skromny pogrzeb jest czymś niewłaściwym. Problem zaczyna się tylko wtedy, gdy ideologia próbuje wmówić społeczeństwu, że tradycyjny pochówek jest moralnie gorszy, bo nie wpisuje się w ekologiczne dogmaty. Człowiek zasługuje na godność również po śmierci. Cywilizacja, która zaczyna traktować własnych zmarłych jak element programu „zero CO2”, pokazuje raczej kryzys własnej kultury niż wyższy poziom moralny.
Wspieraj Fundację Magna Polonia! 🇵🇱
Dziękujemy za pomoc prawną Kancelarii Prawnej Litwin: https://kancelaria-litwin.pl
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




