Europa Wiadomości

Na Ukrainie „zaginęło” 800 tys. sztuk broni

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę z rejestrów broni zniknęło co najmniej 780 465 sztuk broni palnej. Chodzi o broń utraconą na froncie, porzuconą, przejętą lub po prostu skradzioną z magazynów oraz jednostek wojskowych. Skala zjawiska robi ogromne wrażenie — szczególnie gdy przypomnimy sobie, że jeszcze niedawno europejskie elity przekonywały, iż masowe rozdawanie broni „odpowiedzialnym obywatelom” nie niesie praktycznie żadnych zagrożeń.

Na Ukrainie „zaginęło” 800 tys. sztuk broni. Największą grupę zapodzianej broni stanowią karabinki szturmowe, głównie AK-74 — aż 252 369 sztuk. Drugie miejsce zajmuje broń myśliwska, czyli strzelby i sztucery — 210 712 egzemplarzy. Na trzecim miejscu znalazły się karabiny wyborowe, potocznie nazywane snajperkami — 102 616 sztuk.

Dalej w zestawieniu pojawiają się pistolety na kule gumowe, pistolety bojowe, granatniki oraz karabiny maszynowe. Innymi słowy — praktycznie pełny katalog uzbrojenia, które w teorii powinno znajdować się pod ścisłą kontrolą państwa.

Najwięcej przypadków utraty lub kradzieży odnotowano w obwodzie mikołajowskim — 169 172 sztuki. Dalej znalazł się Kijów — 104 684 sztuki, obwód doniecki — 86 188 oraz obwód kijowski — 67 302 sztuki.

Jeszcze bardziej niepokojąca jest dynamika wzrostu. Od początku 2026 roku „rozpłynęło się” już 149 760 sztuk broni. Dla porównania — przez cały 2025 rok było to 179 315 egzemplarzy. Jeśli obecne tempo się utrzyma, rekord z 2022 roku — 266 086 utraconych sztuk — może zostać bez większego problemu pobity.

I oczywiście wszyscy mamy wierzyć, że niemal 800 tysięcy egzemplarzy broni po prostu wyparowało i absolutnie nie będzie miało żadnych konsekwencji dla bezpieczeństwa Europy. Przecież historia pokazuje, że broń z terenów objętych wojną nigdy później nie trafia do gangów, mafii czy organizacji przestępczych. Zwłaszcza na Bałkanach nic takiego przecież nigdy się nie wydarzyło.

Coraz częściej pojawia się więc pytanie: jaki wpływ będzie miała ta gigantyczna ilość niekontrolowanej broni na rozwój ukraińskiej zbrojnej przestępczości zorganizowanej po zakończeniu wojny? Czy za kilka lat Europa nie będzie mierzyć się z nową falą uzbrojonych grup przestępczych dysponujących wojskowym sprzętem i doświadczeniem frontowym? Równie ważne pytania brzmią: do jakiego kraju zwleką się weterani po wojnie? W którym kraju przebywają ich żony, matki i kochanki?

Te pytania są niewygodne politycznie, ale skala problemu sprawia, że coraz trudniej je ignorować. Zwłaszcza gdy liczby rosną szybciej niż oficjalne zapewnienia o „pełnej kontroli sytuacji”. Niestety, polski główny ściek polityczno-medialny w dalszym ciągu ignoruje to zagadnienie, a wskazywanie na nie po staremu grozi zostaniem „ruską onucą”.

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!