Propozycja Francji i Niemiec, by przyznać Ukrainie tzw. „symboliczne członkostwo” w Unii Europejskiej, pokazuje, jak bardzo europejska polityka rozszerzenia znalazła się dziś między utopią a politycznymi i ekonomicznymi ograniczeniami logiki faktów. Według doniesień „Financial Times” chodzi o model pośredni – taki, który dawałby Kijowowi dostęp do części mechanizmów unijnych i polityczne zakotwiczenie w Zachodzie, ale jednocześnie odsuwał w czasie pełne członkostwo wraz z jego konsekwencjami finansowymi i instytucjonalnymi.
Berlin i Paryż chcą „symbolicznego” wejścia Ukrainy do UE. W praktyce oznaczałoby to udział tego kraju w wybranych programach i strukturach UE, bez kluczowych praw, takich jak współdecydowanie. Szczególnie istotne jest wyłączenie z tego modelu Wspólnej Polityki Rolnej, która od dekad pozostaje jednym z najdroższych i najbardziej wrażliwych elementów unijnego budżetu. To właśnie rolnictwo stanowi dziś główną barierę dla szybkiej akcesji Ukrainy.
Skala ukraińskiego sektora rolnego sprawia, że jego włączenie do unijnego systemu dopłat oznaczałoby poważne przetasowania. Ukraina dysponuje ogromnymi areałami ziemi uprawnej i rozwiniętymi agroholdingami, które już teraz konkurują na rynkach światowych. Gdyby zostały objęte tym samym systemem subsydiów co rolnicy z państw członkowskich, wymagałoby to albo znaczącego zwiększenia budżetu UE, albo ograniczenia wsparcia dla obecnych beneficjentów. W obu przypadkach oznaczałoby to polityczne napięcia, zwłaszcza w krajach takich jak Francja i Polska, gdzie sektor rolny ma duże znaczenie społeczne.
Na tym tle coraz wyraźniej zarysowuje się druga strona problemu. Ukraińskie koncerny rolne, korzystające już z częściowego otwarcia rynku unijnego, zaczynają formułować własne żądania wobec Brukseli. Domagają się nie tylko dalszej liberalizacji handlu, ale również dostępu do dopłat oraz równych warunków konkurencji. Z ich perspektywy brak subsydiów przy jednoczesnym otwarciu rynku oznacza trwałą asymetrię – sytuację, w której ukraińscy producenci muszą konkurować z europejskimi, nie mając dostępu do tych samych instrumentów wsparcia.
Jednocześnie, agroholdingi nie chcą rezygnować z dotychczasowego modelu swojej produkcji rolnej, w ramach którego korzystają z szeregu zakazanych w UE środków ochrony roślin i nawożenia. Jest to oczywiście hipokryzja, do której rozrostu przyczyniła się sama UE, luzując dostęp do rynku UE, bez wprowadzania jakichkolwiek wymogów co do jakości żywności.
W tym kontekście koncepcja „symbolicznego członkostwa” zaczyna wyglądać jak rozwiązanie obarczone sporą, wewnętrzną sprzecznością. Z jednej strony Unia próbuje wysłać polityczny sygnał o gotowości do integracji Ukrainy i jej strategicznym znaczeniu dla Europy. Z drugiej – wyraźnie rysuje granice tej integracji tam, gdzie zaczynają się realne koszty, przede wszystkim w obszarze rolnictwa.
Powstaje w ten sposób model, który można określić jako członkostwo warunkowe lub niepełne – obecność w strukturach bez pełnego udziału w korzyściach. Tego typu rozwiązanie może być wygodne dla państw członkowskich, ponieważ pozwala zyskać czas i uniknąć natychmiastowych decyzji budżetowych. Jednocześnie jednak niesie ryzyko narastających napięć, zarówno po stronie ukraińskiej, jak i wewnątrz samej Unii.
W dłuższej perspektywie trudno sobie wyobrazić, by taki stan mógł być stabilny. Im bardziej Ukraina będzie integrować się z rynkiem i instytucjami UE, tym silniejsza stanie się presja na uzyskanie pełnych praw, w tym dostępu do dopłat rolnych. Z kolei dla Unii oznacza to konieczność odpowiedzi na fundamentalne pytanie o przyszłość wspólnej polityki rolnej i gotowość do poniesienia kosztów kolejnego dużego rozszerzenia.
Dzisiejsza propozycja Francji i Niemiec wydaje się więc próbą pogodzenia tego, co w krótkim okresie nie daje się pogodzić: politycznej potrzeby integracji Ukrainy z ekonomiczną niechęcią do jej pełnego sfinansowania. To typowa polityka UE – polityka rozkroku, utopijnego myślenia i nienależnych przywilejów dla bezczelnego, roszczeniowego kraju, jakim jest Ukraina.
Polecamy również: Klika POPiS niczym sanacja, wzięła się za znakowanie psów
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





