Świat Wiadomości Żydzi

Żydonazista porąbał siekierą libański krzyż

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kilka godzin temu świat obiegło zdjęcie przedstawiające izraelskiego żołnierza niszczącego figurę Jezusa w południowym Libanie. Fotografia – jak potwierdziła sama armia Izraela – jest autentyczna. Do zdarzenia doszło w miejscowości Debel, co dodatkowo spotęgowało reakcje opinii publicznej. gdyż zamieszkują ją wyłącznie chrześcijanie, którzy nie mają nic wspólnego z działalnością muzułmańskich bojowników Hezbollahu.

Żydonazista porąbał siekierą libański krzyż. Sprawa stała się tak głośna, że nawet rasistowskie władze izraelskie musiały zareagować i zrobiły to szybko. Politycy, w tym minister spraw zagranicznych Gideon Sa’ar, nazwali czyn „haniebnym” i przeprosili wiernych. Z kolei armia zapowiedziała śledztwo, podkreślając, że takie zachowanie „nie jest zgodne z jej wartościami”. Jednak sama szybkość reakcji nie zmienia faktu, że incydent w ogóle miał miejsce – i to w wyjątkowo napiętym regionie.

Zniszczenie figury Jezusa nie jest jedynie aktem wandalizmu. W realiach Bliskiego Wschodu ma ono charakter głęboko symboliczny. Chrześcijańskie wspólnoty w Libanie od lat funkcjonują w cieniu konfliktów regionalnych, a naruszenie ich miejsc kultu odbierane jest jako bezpośredni atak na tożsamość religijną.

Nic dziwnego, że wydarzenie wywołało „powszechne oburzenie” i zostało uznane za obrazę uczuć religijnych. W regionie, gdzie napięcia religijne i etniczne są wyjątkowo kruche, takie incydenty działają jak zapalnik – pogłębiają nieufność i podsycają konflikty.

Nie sposób analizować tego wydarzenia w oderwaniu od kontekstu militarnego. Południowy Liban pozostaje obszarem działań wojskowych Izraela w związku z konfliktem z Hezbollahem. Towarzyszą temu zniszczenia infrastruktury i napięcia z lokalną ludnością. W przeszłości odnotowywano również przypadki uszkodzeń obiektów kultury i dziedzictwa w wyniku działań militarnych.

Problem polega jednak na czymś innym: powtarzalności kontrowersyjnych zachowań żydowskich żołnierzy i cywilów. O ile oficjalne komunikaty izraelskich władz konsekwentnie podkreślają „incydentalny” charakter takich działań, o tyle kolejne przypadki podważają tę narrację. Plucie na chrześcijan na ulciach Jerozolimy, czy rzucanie kamienia w okna mieszkań zakonnic to już norma w Izraelu. Wizerunek żołnierza niszczącego figurę religijną to kolejne z szeregu tego typu zachowań i wpisuje się w szersze poczucie żydowskiej buty, wyższości oraz całkowitej bezkarności.

Trudno nie zauważyć, że tego typu zachowania nabierają coraz bardziej demonstracyjnego charakteru. Publiczne niszczenie symbolu religijnego – i to w miejscu zamieszkiwanym przez daną wspólnotę – ma w sobie element ostentacji, zwłaszcza, że celowo robiono to przed aparatem fotograficznym. To nie jest działanie przypadkowe ani ukryte.

W tym kontekście pojawiają się poważne zarzuty o ksenofobiczny wymiar takich czynów. Atak na symbol chrześcijański w regionie zamieszkałym przez chrześcijan może być odbierany jako wyraz pogardy wobec lokalnej ludności i jej kultury. Nawet jeśli nie jest to oficjalna polityka państwa, brak skutecznej prewencji i powtarzalność podobnych incydentów prowadzą do wniosku, że problem ma charakter systemowy.

Zniszczenie figury Jezusa w Libanie to wydarzenie o znaczeniu znacznie wykraczającym poza pojedynczy akt wandalizmu. To sygnał alarmowy dla całej społeczności międzynarodowej. Jeżeli takie zachowania nie zostaną jednoznacznie ukrócone i staną się normą, wkrótce dojdzie do dalszej eskalacji. Wtedy problem nie będzie już dotyczył jednego żołnierza, lecz całego systemu, który – zamiast zapobiegać – pozwala na eskalację pogardy wobec innych kultur i religii.

NASZ KOMENTARZ: Dokładnie tak samo powoli eskalowała niemiecka nienawiść do Żydów w latach 30. XX wieku. Ci ostatni -jak widać- uczą się od „najlepszych”.

Polecamy również: Żonkile na ulicach, czyli żydowska propaganda na koszt Polaków

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!