W propagandzie Brukseli i rządu Tuska program SAFE miał być jednym z filarów modernizacji zdolności obronnych w regionie. W praktyce coraz częściej staje się przedmiotem kontrowersji i źródłem niemieckich przekrętów finansowych. Najnowsze doniesienia dotyczące kontraktu na bojowe wozy piechoty (MLI) dla Rumunii wskazują na poważny problem: tuż przed finalizacją umów ceny zostają znacznie podniesione. W centrum tej sprawy znalazła się firma Rheinmetall oraz stanowcza reakcja rumuńskiego ministra obrony Radu Miruță, który zapowiedział brak zgody na takie praktyki.
SAFE był przedstawiany jako narzędzie umożliwiające szybkie i efektywne finansowanie kluczowych projektów obronnych. W założeniu miał szybko łączyć potrzeby bezpieczeństwa z rozwojem przemysłu unijnego – większość zamówień miała być realizowana w Europie. Tymczasem terminy są celowo dobrane tak, by uniemożliwić poszczególnym krajom budowę od podstaw własnych zdolności produkcyjnych. Dodatkowo zamówienia dyktowane przez Brukselę faworyzują już istniejących, niemieckich producentów danego segmentu.
Niemiecki koncern Rheinmetall podwyższył Rumunom początkowo zapowiedziane ceny o 30% tuż przed podpisaniem kontraktów, wywierając presję na rząd w Bukareszcie przed ostatecznym terminem wykorzystania pierwszej transzy SAFE – 31 maja 2026 roku. Jak widzimy, Niemcy wykorzystują mechanizm krótkich terminów, by podnosić swoje ceny – wiedzą bowiem, że jeśli dane państwo nie zamówi sprzętu w określonym czasie, pieniądze mu przepadną. W ten sposób dochodzimy do istoty oszustwa metodą na SAFE.
Tego typu działania wpisują się w klasyczny schemat negocjacyjny znany z rynków o ograniczonej konkurencji: wykonawca, mając świadomość presji czasu oraz politycznego znaczenia projektu, próbuje maksymalizować swoją marżę. Problem polega na tym, że w sektorze obronnym — gdzie stawki są ogromne, a alternatywy ograniczone — państwo znajduje się w szczególnie trudnej pozycji negocjacyjnej.
Krytycy programu SAFE coraz częściej wskazują, że obecna sytuacja przypomina klasyczny przykład „kupowania kota w worku”. Najpierw ogłasza się ambitne projekty i wstępne budżety, a następnie — już po politycznym zaangażowaniu — pojawiają się korekty kosztów, które trudno odrzucić bez strat wizerunkowych i operacyjnych.
To szczególnie niebezpieczne w kontekście wydatków obronnych, które z natury rzeczy są mniej transparentne niż inne obszary finansów publicznych. Brak pełnej konkurencyjności oraz ograniczony dostęp do informacji technicznych sprzyjają sytuacjom, w których rzeczywisty koszt projektu ujawnia się dopiero na końcowym etapie. W efekcie państwo staje przed wyborem: zaakceptować wyższe koszty albo opóźnić kluczowe inwestycje w bezpieczeństwo.
Reakcja Radu Miruță — deklaracja, że Rumunia nie ulegnie presji — jest politycznie zrozumiała, ale w praktyce może okazać się trudna do utrzymania. W sektorze obronnym w warunkach SAFE czas działa na niekorzyść zamawiającego. Opóźnienia mogą oznaczać realne ryzyko dla zdolności operacyjnych, co dodatkowo wzmacnia pozycję dostawców. Wiażą się też z utratą kwot z pożyczki SAFE, którą i tak trzeba będzie spłacać.
To ujawnia strukturalną słabość SAFE: brak skutecznych mechanizmów zabezpieczających przed nagłymi zmianami cen. Jeśli kontrakty nie zawierają twardych klauzul ograniczających takie praktyki, system staje się podatny na presję ze strony wykonawców.
Sprawa Rheinmetall to symptom szerszego zjawiska, związanego z unijnymi programami, które przez polit-poprawnych polityków w Europie Środkowej uznawane są niemal za błogosławieństwa. W praktyce są to po prostu kolejne elementy brukselskiej polityki dziel i rządź, mającej na celu zwasalizowanie krajów europejskich wobec Niemiec. Dobrze rozumiała to polska kancelaria prezydenta Nawrockiego, która uniemożliwiła wciągnięcie w to bagno Polski. Przypomnijmy – nasz kraj miał wziąć w ramach pożyczki SAFE znacznie więcej, niż Rumunia…
Polecamy również: Kwidzyn powiela błędy Zachodu. miliony dla nachodźców
Wspieraj Fundację Magna Polonia! 🇵🇱
Dziękujemy za pomoc prawną Kancelarii Prawnej Litwin: https://kancelaria-litwin.pl
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





