Europa Wiadomości

Ukraińcy wyłudzali świadczenia nie tylko w Polsce. Wielka afera w Czechach

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Kolejne doniesienia z Europy pokazują, że system pomocy dla tzw. „uchodźców wojennych” z Ukrainy coraz częściej staje się polem do nadużyć. Najnowszy przykład pochodzi z Czech, gdzie ujawniono przypadki wyłudzania świadczeń przez obywatelki Ukrainy. Według ustaleń śledczych kobiety formalnie korzystały z ochrony tymczasowej, ale w rzeczywistości na co dzień przebywały poza terytorium kraju, pojawiając się jedynie na wizyty administracyjne, by zachować prawo do świadczeń. Podobne praktyki trwały całymi miesiącami w Polsce.

Ukraińcy wyłudzali świadczenia w Czechach. Łączna kwota nienależnie pobranych środków przekroczyła 1,1 mln koron, a w indywidualnych przypadkach chodziło o setki tysięcy koron wypłacanych przez długi czas mimo braku faktycznego pobytu w kraju. To jednak tylko fragment szerszego problemu. W innym śledztwie czeska policja rozbiła zorganizowaną grupę, która stworzyła system wyłudzania świadczeń na masową skalę – straty oszacowano na ponad 11 mln koron.

Mechanizm działania obrzydliwych pseudouchodźców był prosty, ale skuteczny. Organizowano transport osób z Ukrainy, wyrabiano im formalny status uchodźcy, zakładano konta bankowe, po czym pobierano świadczenia i odwożono „beneficjentów” z powrotem za granicę. Całość była zaplanowana i prowadzona niemal przemysłowo, co pokazuje z jednej strony skalę luki w systemie kontroli, a z drugiej poziom naiwności czeskich władz, które założyły dobrą wolę ze strony bezwzględnych Ukraińców.

Podobne zjawiska sygnalizowano również w Polsce. W przestrzeni publicznej wielokrotnie pojawiały się informacje o tzw. „turystyce socjalnej”, polegającej na przyjazdach – głównie z zachodniej Ukrainy – wyłącznie w celu załatwienia formalności i pobrania świadczeń, takich jak 800+. Szczególnie głośne były doniesienia o przyjazdach kobiet z okolic Lwowa do Przemyśla, gdzie podpisywano dokumenty potrzebne do wypłaty pieniędzy na dzieci, które faktycznie przebywały poza Polską.

Choć nie każdy przypadek oznacza nadużycie, powtarzalność takich schematów wskazuje na poważny problem systemowy. Programy pomocowe były tworzone w pośpiechu i pod presją sytuacji geopolitycznej, ale zabrakło w nich skutecznych mechanizmów weryfikacji. W efekcie państwa regionu – w tym Polska i Czechy – same stworzyły warunki do powstawania patologii, zupełnie jakby nie znały turańskich Ukraińców i tego, do czego są zdolni.

Problem nie ogranicza się wyłącznie do świadczeń socjalnych. W ostatnich miesiącach odnotowano również inne przypadki naruszeń prawa, w których pojawiają się obywatele Ukrainy – od prób nielegalnego wywozu dużych sum gotówki, sięgających ponad 1,6 mln zł, po udział w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy.To wszystko składa się na obraz systemu, który działa w sposób reaktywny, zamiast kontrolowanego. Pomoc humanitarna – co do zasady słuszna i potrzebna – została wdrożona bez odpowiednich zabezpieczeń, co otworzyło pole do nadużyć.

Największym problemem nie są jednak pojedyncze przypadki oszustw, lecz brak skutecznej reakcji państwa. Dyskusja na ten temat jest dziś szczególnie trudna, bo każda próba krytyki bywa sprowadzana do emocji, w tym oskarżeń o brak solidarności oraz bycie „ruską onucą”. Tymczasem fakty są jasne: tam, gdzie pojawiają się duże transfery socjalne i słaba kontrola, pojawiają się również ukraińskie nadużycia.

Bez realnego uszczelnienia systemu i rzetelnej weryfikacji beneficjentów podobne historie będą się powtarzać – a koszt ponosić będą podatnicy Polski i innych krajów europejskich.\

Polecamy również: Rafał Gaweł wraca do Polski, by odsiedzieć wyrok. „Czas zamknąć pewien rozdział”

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!