W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii narastają dyskusje wokół nowej polityki edukacyjnej, wprowadzanej przez rządzącą tam skrajną lewicę, mającej na celu kształtowanie postaw młodych chłopców wobec kobiet i relacji międzyludzkich. Jest to element szerszej reformy programu nauczania związanego z wychowaniem do „zdrowych relacji”. Reforma ta w opinii niektórych krytyków prowadzi do systemowej produkcji słabych mężczyzn.
Wielka Brytania uczy chłopców bycia podległymi dziewczynkom. Rząd zaktualizował wytyczne dotyczące Relationships, Sex and Health Education (RSHE), które od września 2026 roku będą obejmować wszystkie szkoły w Anglii. Ich deklaratywnym celem jest m.in. przeciwdziałanie mizoginii, krzywdzącym stereotypom i toksycznym postawom wśród młodych ludzi. W praktyce nowe nauczanie zakłada, że chłopcy będą uczyć się od 11. roku życia, jak szanować kobiety i dziewczęta, jak rozumieć przyczynę przemocy, znaczenie zgody na seks oraz różnicę między pornografią a realnymi relacjami.
W komunikacie Department for Education podkreślono, że przewodnik ma pomóc młodym ludziom identyfikować pozytywne wzorce zachowań i kwestionować treści przesycone mizoginistycznymi mitami pojawiającymi się w przestrzeni internetowej, w tym w tzw. „manosferze”. Celem jest budowanie bezpieczniejszego środowiska szkolnego i społecznego dla wszystkich uczniów.
Dyskusja na temat zmian nie bierze się znikąd. Badania i sondaże pokazują, że część młodych chłopaków w Wielkiej Brytanii bywa podatna na wpływ internetowych treści promujących toksyczne modele męskości. Według analiz jednej z organizacji zajmujących się monitorowaniem mediów społecznościowych, około 43–53 % młodych Brytyjczyków w wieku 11–18 lat słyszało o kontrowersyjnych postaciach internetowych związanych z mizoginią, a ekspozycja na takie treści była powiązana ze zwiększoną akceptacją przemocy wobec innych.
Lewicowcy podkreślają, że ładunek treści online o charakterze mizoginicznym lub skrajnie uprzedzonym wobec kobiet może wpływać na postawy młodych ludzi, zwiększając ryzyko powielania szkodliwych wzorów zachowań. Taka sytuacja była jednym z czynników stojących za argumentacją rządu, który inwestuje miliony funtów w kursy, szkolenia i materiały dydaktyczne na temat zdrowych relacji.
Wśród krytyków rządowych zmian pojawiają się głosy, że edukacja skoncentrowana na emocjonalnej wrażliwości, relacjach i kwestionowaniu tradycyjnych stereotypów może w praktyce osłabiać chłopców jako jednostki. Niektórzy komentatorzy argumentują, że promowanie modelu mężczyzny jako osoby nadmiernie skupionej na unikaniu konfliktów, wycofanej lub niezdolnej do stanowczego działania, prowadzi do „produkcji słabych mężczyzn”, niezdolnych do stawiania granic czy podejmowania przywódczych decyzji. W takim układzie mężczyzna ma być dla kobiety podpaską i bankomatem.
Z tej perspektywy pojawia się słuszna obawa, że w relacjach społecznych standardy wymagane od chłopców będą już jawnie postrzegane jako bardziej restrykcyjne niż oczekiwania wobec dziewcząt. W takim ujęciu, gdy kobieta ma wymagania i domaga się wysokiego standardu zachowań, jest to uznawane za normalne, natomiast kiedy mężczyzna oczekuje czegoś od partnerki, bywa to atakowane jako przejaw „toksycznej męskości”, „mizoginii” i „patriarchatu” – co krytycy określają jako nieuczciwą asymetrię w oczekiwaniach społecznych.
Z drugiej strony wielu pedagogów, psychologów i osób zaangażowanych w politykę edukacyjną wskazuje, że celem programu nie jest osłabianie chłopców, lecz raczej wyposażenie ich w umiejętności ważne w XXI wieku: empatię, zdolność do budowania zdrowych relacji, rozumienie kwestii zgody oraz świadomość wpływu pornografii i przemocy werbalnej w sieci. Zdaniem ich zwolenników, takie kompetencje są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, nie zaś sprzeczne z ideałami siły i niezależności.
Debata wokół systemowej edukacji chłopców w Wielkiej Brytanii ilustruje szersze napięcia kulturowe między tradycyjnymi modelami męskości a postawami promującymi równość, empatię i tzw. „zdrowe relacje”. Są symptomem nadmiernej socjalizacji i osłabiania tradycyjnych ról płciowych. Z drugiej jednak strony, choć legislatorzy nie chcą nazwać przyczyny po imieniu (z uwagi na polityczną poprawność) – w grę wchodzi typowe dla krajów trzeciego świata pomiatanie kobietami, które zostało zaszczepione na Wyspach przy okazji masowego napływu afrykańskich i azjatyckich imigrantów.
Czy nowe nauczanie doprowadzi do przemiany społecznej i zniwelowania szkodliwych wzorców zachowań, wyniesionych z krajów islamskich, czy wręcz przeciwnie – przyczyni się do powstania pokolenia mniej pewnych siebie mężczyzn, które w ramach buntu realnie znienawidzi kobiety? Odpowiedź na to pytanie zależy od głębszej refleksji społecznej nad tym, czym dziś powinna być męskość i jakie kompetencje są kluczowe dla młodych ludzi w zmieniającym się świecie.
Ze swojej strony wątpimy, by muzułmanie zmienili swoje podejście do kobiet, które są w tej religii tylko w połowie ludźmi. Naszym zdaniem, reforma spowoduje wyłącznie jeszcze większą zniewieściałość autochtonów, w wyniku czego tubylcze kobiety będą jeszcze bardziej lgnąć do brutalnych samców, przywiezionych z trzeciego świata. I chyba o to tu chodzi.
Polecamy również: Imigranci z Tadżykistanu pobili się w Warszawie
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




