24 lutego br. rząd przyjął projekt ustawy, który wprowadza obowiązkowe czipowanie psów i kotów oraz państwowy rejestr tych zwierząt – tzw. Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Projekt przewiduje, że wszystkie psy (zarówno domowe, jak i te w schroniskach) będą musiały zostać oznakowane mikrochipem i zarejestrowane w centralnym, państwowym systemie. Koty będą objęte obowiązkiem głównie wtedy, gdy trafiają do schronisk lub zmieniają właściciela, natomiast dla pozostałych rejestracja ma pozostać formalnie „dobrowolna”.
Rząd Tuska tłumaczy, że celem tych zmian jest walka z bezdomnością zwierząt, lepsze powiązanie zwierzęcia z opiekunem oraz efektywniejsze ściganie praktyk nieodpowiedzialnych właścicieli. Projekt ma wejść w życie po upływie okresu vacatio legis i obejmie opiekunów psów i kotów urodzonych po uruchomieniu systemu.
Oficjalne komunikaty rządu koncentrują się na słowach-wytrychach: „walką z bezdomnością”, „lepszą identyfikacją zwierząt”, „utrzymaniem porządku w rejestrach”. Takie cele brzmią dobrze, ale po uważnej lekturze projektu widzimy przede wszystkim kolejny przykład rozrostu biurokracji, centralizacji i państwowej kontroli, który niekoniecznie ma silne uzasadnienie.
Zastrzeżenia wobec nowego pomysłu są wielorakie. Przede wszystkim państwowy rejestr, prowadzony przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, zastąpi dotychczasowe prywatne i lokalne bazy. W praktyce oznacza to, że dane wszystkich właścicieli i ich zwierząt trafią do scentralizowanego systemu – niezależnie od tego, czy ktoś kiedykolwiek potrzebowałby takich informacji. Działanie to wpisuje się w szerszy trend rozszerzania kompetencji państwa kosztem obywateli.
Co więcej, obowiązkowe czipowanie i rejestracja to nie tylko formalność – usługa implantacji mikrochipu oraz rejestracji może kosztować właściciela kilkadziesiąt złotych, a to dopiero początek wydatków. Choć projekt zakłada limitowane stawki, to dodatkowy obowiązek administracyjny i finansowy spadnie przede wszystkim na osoby prywatne, nie zaś na hodowców przemysłowych czy sieciowych sprzedawców.
Argument władz o rzekomej „konieczności” walki z bezdomnością zwierząt jest społecznie akceptowalny, jednak polityka obowiązkowego czipowania jest tylko jednym narzędziem – i to narzędziem mało efektywnym, jeśli nie zostanie połączona z innymi systemami wsparcia, edukacji właścicieli i gminnymi programami adopcyjnymi. Zamiast tego rząd woli narzucić kolejny obowiązek, zwiększając kontrolę, a nie rozwiązując kompleksowo problemu.
Politykę wprowadzaną przez rząd można odczytać jako część szerszego trendu państwowego „zarządzania życiem codziennym obywateli”. Nowe obowiązki związane z identyfikacją pupili to kolejna domena, w której obywatele muszą raportować swoje życie prywatne do państwowego systemu. Projekt przewiduje sankcje za brak chipu lub niezarejestrowanie zwierzęcia, co oznacza, że zwykły właściciel może zostać ukarany mandatem za niedopełnienie formalności. Z kolei centralna baza danych rodzi obawy dotyczące prywatności oraz ewentualnego nadużycia danych – od weterynarzy po policję i urzędy gminne.
Decyzja o obowiązkowym czipowaniu psów i kotów może być marketingowo sprzedawana jako „pomoc w walce z bezdomnością zwierząt”. Jednak analiza realiów legislacyjnych i administracyjnych wskazuje, że projekt bardziej rozbudowuje państwowe rejestry niż realnie chroni zwierzęta, koszty i obowiązki ponoszą zwykli właściciele, a rząd rozszerza kontrolę biurokratyczną w kolejnej sferze życia prywatnego. Co więcej, nie towarzyszyły temu żadne konsultacje społeczne.
W rezultacie mamy do czynienia z przykładem zamordyzmu biurokratycznego – ingerencji państwa w życie obywateli pod pretekstem troski społecznej, która w praktyce może skutkować głównie wzrostem obowiązków bez proporcjonalnych korzyści.
Działania te wpisują się w filozofię „więcej państwa, więcej nadzoru, większe kary” zamiast „więcej edukacji, wsparcia, partnerstwa z obywatelami”. To klasyczny faszyzm, w którym państwo organizuje każdą dziedzinę życia społecznego i gospodarczego.
Polecamy również: Prokuratura Żurka ściga żartownisia za 89 groszy
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




