37-letni imigrant chciał ukraść kabanosy ze sklepu sieci „Biedronka”. Przyłapany na gorącym uczynku zaczął grozić nożem pracownikom i klientom sklepu. Został zatrzymany i czeka go deportacja. Policja podaje tylko, że to „obcokrajowiec” i przemilcza jego narodowość. W ten sposób zachodnie standardy politycznej poprawności, powoli ogarniają Polskę.
Imigrant chciał okraść „Biedronkę” w centrum Gdyni. Do sklepu wszedł mężczyzna w średnim wieku, który zapłacił przy kasie za wódkę i słodycze. Jak zauważył pracownik placówki, wcześniej schował do kieszeni kurtki paczkę kabanosów, za które nie uiścił opłaty. Obsługa natychmiast powiadomiła policję, a następnie próbowała uniemożliwić mu opuszczenie sklepu. Próba kradzieży niewielkiego towaru przerodziła się w poważny incydent z użyciem noża i groźbami karalnymi. Sprawa zakończyła się zatrzymaniem mężczyzny, decyzją sądu o tymczasowym aresztowaniu oraz rozpoczęciem procedury wydalenia z Polski.
Po zwróceniu towaru mężczyzna domagał się wypuszczenia z lokalu. Gdy pracownicy odmówili, wyjął nóż i zaczął kierować wobec nich groźby pozbawienia życia. W obawie o bezpieczeństwo personel pozwolił mu opuścić sklep. Po wyjściu z placówki mężczyzna podjął próbę ucieczki. Za sprawcą ruszył jeden z pracowników sklepu, a w ujęciu pomógł przypadkowy przechodzień. Na miejsce szybko przyjechali policjanci, którzy zatrzymali podejrzanego oraz zabezpieczyli miejsce zdarzenia, w tym nóż użyty podczas incydentu.
Śledczy przeprowadzili oględziny i zgromadzili materiał dowodowy. Po przewiezieniu do jednostki policji obcokrajowiec usłyszał trzy zarzuty dotyczące kierowania gróźb karalnych wobec pracowników sklepu. Prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Gdyni wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do wniosku i zdecydował, że najbliższe trzy miesiące mężczyzna spędzi w areszcie.
Jednocześnie Komenda Miejska Policji w Gdyni wystąpiła do Straży Granicznej o wszczęcie procedury deportacyjnej. Oznacza to, że po zakończeniu postępowania karnego cudzoziemiec może zostać wydalony do kraju pochodzenia.
Choć sprawa zaczęła się od drobnej próby kradzieży, szybko przybrała niebezpieczny obrót. Policja podkreśla, że użycie noża i groźby pozbawienia życia znacząco podnoszą wagę czynu i wpływają na surowość zastosowanych środków zapobiegawczych. Zdarzenie jest kolejnym przykładem sytuacji, w której pracownicy sklepów muszą mierzyć się nie tylko z kradzieżami, dokonywanymi przez imigrantów, lecz także z agresją ze strony sprawców.
Martwi też postawa policji, która przyjmując lewicowe standardy, odmówiła ujawnienia narodowości sprawcy. Niemniej, tak chętne wyciąganie noża w błahych sytuacjach sugeruje, że chodzi o Ukraińca, albo mieszkańca Bliskiego Wschodu.
Polecamy również: Rabin od Chanuki w Sejmie broni żydowskiego handlarza narkotykami
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




