Europa Gospodarka Polska Wiadomości

Naukowcy twierdzą, że morskie farmy wiatrowe niszczą środowisko wodne

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Najnowsze badania, przeprowadzone przez niemieckich naukowców dowiodły, że morskie farmy wiatrowe zatrzymują wymianę wód i zakłócają naturalne procesy, tworząc strefy śmierci. Dochodzi do zakłócenia prądów morskich o 20%. Co więcej, wiatraki zakłócają procesy biologiczne i wywołują wymieranie flory i fauny które przypisuje się potem ociepleniu klimatu.  Firmy żeglugowe już zauważyły zmiany prądów morskich na trasach gdzie nie zmieniały się od setek lat. To zagrożenie dla statków i możliwość rozbicia się jednostek.

Naukowcy twierdzą, że morskie farmy wiatrowe niszczą środowisko wodne. Opublikowane niedawno na łamach „Communications Earth & Environment” badanie dotyczące wpływu farm wiatrowych na Morze Północne rzuca nowe światło na skutki tzw. „zielonej transformacji energetycznej”. Autorzy pracy wykazali, że rozbudowa farm może znacząco zmieniać dynamikę oceanów – spowalniać prądy morskie nawet o około 20%, zaburzać mieszanie wód oraz wpływać na temperaturę powierzchniową. Wyniki te mogą mieć istotne znaczenie dla Polski, która planuje rozwój energetyki wiatrowej na Bałtyku.

Niemieccy naukowcy przeprowadzili długoterminowe symulacje hydrodynamiczne, analizując skumulowane oddziaływanie setek turbin. Według badania duże skupiska instalacji wiatrowych redukują prędkość wiatrów przy powierzchni morza i generują tzw. „wake effects”, czyli ślady turbulencji oddziałujące na wodę i atmosferę. Skutkiem może być spowolnienie cyrkulacji oraz zmiana rozkładu energii pływów. W modelach pojawiło się również długoterminowe ocieplenie powierzchni wody sięgające ok. 0,2°C w obszarach farm wiatrowych, związane z ograniczeniem mieszania warstw wodnych.

Autorzy podkreślają, że oddziaływanie nie ogranicza się do lokalnego obszaru turbin. Zmiany hydrodynamiczne mogą rozprzestrzeniać się na setki kilometrów, wpływając na ekosystemy morskie, transport osadów czy produkcję biologiczną. Oznacza to, że rozbudowa energetyki offshore nie jest neutralna środowiskowo, a jej konsekwencje wymagają dokładnego planowania.

W kontekście tych ustaleń pojawiają się poważne pytania o strategię rozwoju morskich farm wiatrowych forsowaną przez rząd Donalda Tuska. Polska zapowiada szybkie zwiększanie mocy na Bałtyku, przedstawiając inwestycje głównie jako „zielone” i bezpieczne dla środowiska. Tymczasem badanie z „Nature” sugeruje, że duża koncentracja turbin może prowadzić do istotnych zmian fizycznych w morzu – od spowolnienia prądów po modyfikację temperatury i mieszania wód.

Krytycy zielonokomunistycznej polityki energetycznej wskazują, że rząd skupia się na celach klimatycznych i wizerunkowych, a mniej na pełnej analizie skutków ubocznych. Jeśli podobne zjawiska wystąpiłyby na Bałtyku, mogłyby wpłynąć na rybołówstwo, erozję dna morskiego i stabilność lokalnych ekosystemów. Tymczasem debata publiczna w Polsce często sprowadza się do bezalternatywnego hasła „zielonej transformacji” i stawiania na OZE, bez pogłębionej dyskusji o ryzykach hydrodynamicznych.

Jeśli rząd Tuska nadal będzie traktował rozwój farm wiatrowych wyłącznie jako element polityki klimatycznej, ignorując potencjalne konsekwencje dla środowiska morskiego, Polska powtórzy błędy obserwowane na Morzu Północnym. Wnioski z publikacji „Nature” sugerują, że potrzebna jest bardziej wyważona strategia – taka, która nie tylko zwiększa produkcję energii, lecz także chroni stabilność ekosystemów i interesy lokalnych społeczności.

No i najważniejsze – czy na ten temat wypowiedział się już „ekspert” Jakub Wiech?

Polecamy również: Rabin od Chanuki w Sejmie broni żydowskiego handlarza narkotykami

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!