W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy napięcie pomiędzy tradycyjnym rozumieniem praw człowieka a nowymi interpretacjami związanymi ze skrajnie lewicową ideologią gender oraz polityką instytucji międzynarodowych. Przykłady działań podejmowanych przez Wielką Brytanię i Unię Europejską pokazują, że istotnym elementem rewolucji neokomunistycznej są redefinicja pojęć oraz stałe rozszerzanie katalogu postulatów ideologicznych.
UE i Wielka Brytania coraz śmielej brną w genderyzm. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych obszarów jest kwestia definicji płci. W raporcie Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ Reem Alsalem, dotyczącym sytuacji kobiet w Wielkiej Brytanii, wskazano na problem ignorowania przez władze publiczne wyroku brytyjskiego Sądu Najwyższego, który nakazywał rozumienie pojęcia „płeć” w kontekście biologicznym.
Według raportu brak jasności definicyjnej utrudnia m.in. zbieranie danych o przemocy wobec kobiet oraz osłabia spójność systemu ochrony prawnej. Wskazano również, że mieszanie kategorii biologicznej płci i tożsamości genderowej może prowadzić do realnych konsekwencji w obszarach takich jak schroniska czy system penitencjarny.
Krytycy tej polityki podkreślają, że odejście od stabilnych kategorii prawnych nie tylko wprowadza chaos legislacyjny, ale także osłabia zaufanie obywateli do państwa prawa. Jeśli definicje podstawowych pojęć zmieniają się w zależności od bieżących trendów ideologicznych, prawo przestaje pełnić funkcję stabilnego punktu odniesienia. W tym kontekście Wielka Brytania staje się symbolem szerszego zjawiska – prób redefiniowania języka prawnego pod presją nowych koncepcji społecznych.
Podobne tendencje można zauważyć w działaniach Unii Europejskiej na forach międzynarodowych. Dokument Rady UE dotyczący priorytetów w zakresie praw człowieka przewiduje intensyfikację działań na rzecz „równości genderowej” oraz „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, a także promowanie integracji perspektywy genderowej w różnych obszarach polityki. Z perspektywy krytyków oznacza to przesuwanie akcentów z klasycznych praw człowieka na postulaty o charakterze ideologicznym, które nie zawsze mają jednoznaczne umocowanie w prawie międzynarodowym. ()
Szczególne kontrowersje budzi fakt, że pojęcie „praw reprodukcyjnych” bywa interpretowane jako obejmujące dostęp do aborcji, choć nie jest ono jednoznacznie zdefiniowane w traktatach międzynarodowych. Krytycy wskazują, że taka interpretacja może prowadzić do nacisków politycznych na państwa członkowskie i marginalizowania odmiennej wrażliwości kulturowej czy religijnej. ()
Równocześnie dokumenty UE podkreślają potrzebę walki z dezinformacją oraz wzmacniania „integralności informacji”. Choć cele te przedstawiane są jako działania na rzecz demokracji, pojawiają się obawy, że w praktyce mogą prowadzić do ograniczania pluralizmu debaty publicznej, zwłaszcza w kwestiach światopoglądowych. ()
Zestawienie polityki Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej pokazuje, że spór o gender nie dotyczy wyłącznie kwestii obyczajowych, lecz ma głęboki wymiar prawny i instytucjonalny. Krytycy obecnego kierunku zmian wskazują, że redefinicja pojęć oraz ekspansja nowych standardów ideologicznych mogą prowadzić do konfliktu między uniwersalizmem praw człowieka a suwerennością państw oraz tradycyjnymi systemami wartości. W ich ocenie przyszłość europejskiej debaty zależy od znalezienia równowagi pomiędzy ochroną praw jednostki a zachowaniem stabilności języka prawa i pluralizmu kulturowego.
Polecamy również: Regermanizacja dokonywana polskimi rękoma
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




