Polska Wiadomości

Tusk chce karać za znieważanie unijnej flagi

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Koalicja Obywatelska ma nowy sposób na ograniczenie prawa Polaków do krytyki UE. Partia właśnie przygotowała projekt ustawy, który ma objąć flagę Unii Europejskiej ochroną prawną. Zgodnie z propozycją, za naruszenie powagi symboli UE miałby grozić szereg sankcji – od grzywny do 5 000 zł po karę pozbawienia wolności za poważniejsze czyny, takie jak niszczenie czy zdejmowanie flagi z miejsca publicznego. Przepisy trafiły już do konsultacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i są rozważane przez ministra nadzorującego wdrażanie polityki rządu.

Tusk chce karać za znieważanie unijnej flagi. Projekt ustawy ma nazwę roboczą „O symbolach Unii Europejskiej i ich ochronie”. Zgodnie z jego założeniami, nie chodzi o równanie flagi UE z flagą państwową Polski, ale o likwidację luki prawnej, która – jak twierdzą jego autorzy – uprawnia dziś do bezkarnego atakowania tego symbolu. W uzasadnieniu pojawiają się odwołania do publicznych incydentów sprzed lat, w tym do akcji posła Grzegorza Brauna, który w przeszłości palił unijny sztandar, a także do obraźliwych wypowiedzi o fladze w przestrzeni medialnej.

W praktyce projekt przewiduje dwa główne typy naruszeń: niewłaściwe użycie symboli UE (np. w celach komercyjnych lub naruszających ich „powagę”) – sankcjonowane grzywną do 5 000 zł lub naganą oraz myślne utrudnianie eksponowania symboli podczas uroczystości. W tym przypadku grzywna ma wynieść do 2 000 zł.

Jeśli ustawodawca zdecyduje się na kary za publiczne znieważenie lub niszczenie flagi UE, takie działania mogłyby już – zgodnie z projektem – być traktowane jak przestępstwo, zagrożone nawet rokiem pozbawienia wolności.

Na pierwszy rzut oka propozycja wydaje się próbą uporządkowania kwestii, które dziś faktycznie nie są wyraźnie uregulowane w polskim prawie karnym. W świetle obowiązujących przepisów flaga państwowa Polski podlega ochronie prawnej – jej znieważenie lub niszczenie jest przestępstwem karanym nawet do roku więzienia. Symbole organizacji międzynarodowych, jak flaga UE, nie mają jednak takiej samej pozycji w polskim prawie, co w praktyce oznacza, że dziś takie akty pozostają bez realnych konsekwencji.

Problem zaczyna się jednak tam, gdzie projekt ustawy próbuje wprowadzić na grunt polski ochronę symbolu, który co prawda ma wymiar polityczny, ale nie ma osobowości prawnej państwa. UE jest organizacją międzynarodową, nie państwem – to fakt, który sam projekt częściowo przyznaje, tłumacząc potrzebę odrębnej ustawy właśnie brakiem osobowości prawnej UE.

Takie rozwiązanie rodzi poważne wątpliwości konstytucyjne i liberalne. Gdy kara więzienia ma być stosowana za gesty lub wypowiedzi wobec symbolu politycznego, pojawia się pytanie, czy nie dochodzi do nieproporcjonalnego ograniczenia wolności słowa i ekspresji politycznej. Flaga UE jest przedmiotem debat, krytyki i kontestacji – co samo w sobie jest częścią demokratycznej debaty publicznej. Ograniczenie swobody wypowiedzi pod groźbą kary kryminalnej może łatwo stać się narzędziem politycznym, a nie neutralnym instrumentem ochrony porządku prawnego.

To, że ekipa Tuska chce wprowadzić takie prawo, nie dzieje się w próżni politycznej. Po pierwsze, projekt ten sięga po mechanizmy karne w sferze, która historycznie była obszarem debaty publicznej i wolności wyrazu. Wprowadzenie kary więzienia za relatywnie symboliczne zachowanie może być postrzegane jako przesadne „usankcjonowanie symboli politycznych”, a nie realna potrzeba prawna.

Po drugie, fakt że projekt został skierowany do konsultacji w rządowych strukturach – pod rządami premiera Donalda Tuska – rodzi pytanie o kierunek polityki rządu wobec kwestii tożsamościowych i wolności obywatelskich. Choć biurokraci mogą argumentować, że chodzi o spójność prawa, to jednak wprowadzenie kar kryminalnych za gesty wobec flag politycznych przypomina rozwiązania bardziej charakterystyczne dla reżimów autorytarnych niż demokracji liberalnej.

Koalicja Obywatelska mogła wybrać inne drogi rozwiązania problemu – na przykład edukację społeczną, normy administracyjne czy kodeksowe ograniczenia dotyczące miejsc publicznych. Tymczasem kara więzienia za traktowanie symbolu UE wskazuje na nadmierne poleganie na represyjnym aparacie państwowym w sferze postaw obywatelskich, co w debacie publicznej powinno budzić poważne wątpliwości.

Projekt ustawy o ochronie symboli UE, choć formalnie wypełnia lukę prawną, przekracza granice rozsądnej interwencji państwa w sferę życia politycznego i wolności słowa. Ukaranie grzywną lub pozbawieniem wolności za działania wobec flagi UE jawi się jako kolejny przykład „nadgorliwości legislacyjnej”, który może mieć daleko idące skutki dla debaty publicznej i praw obywatelskich w Polsce. W normalnym państwie dialog i krytyka – również wobec obcych symboli – są częścią wolności, którą prawo powinno chronić, a nie za to karać.

W praktyce, nowy pomysł KO to kolejny, choć mały krok w kierunku budowy w Polsce totalitaryzmu i powszechnej cenzury.

Polecamy również: MEN pozyskuje wrażliwe dane dzieci, by uderzyć w rodziców

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!