W ostatnich latach w debacie publicznej w Europie nasilają się głosy odwołujące się do idei tzw. wielkiej podmiany, czyli tezy, że Europa ma być celowo „zmieniana” demograficznie poprzez masową imigrację dzikich ludów trzeciego świata. Krytyków tej koncepcji często nazywano teoretykami spiskowymi, jednak w ostatnim czasie szereg lewicowych polityków zaczęło głośno mówić, że ten plan jest realizowany i są z tego dumni, gdyż zyskają nowych wyborców, którzy pomogą im trwale zmarginalizować białych, tradycyjnych Europejczyków.
Lewica już otwarcie mówi o planie podmiany etnicznej Europy. Kilka dni temu Irene Montero – europosłanka skrajnie lewicowej, hiszpańskiej Podemos, a w latach 2020–2023 minister równouprawnienia, otwarcie broniła teorii Wielkiej Podmiany.
– Chcę prosić osoby imigranckie i należące do mniejszości etnicznych: nie zostawiajcie nas samych z tyloma faszystami. Oczywiście, że chcemy, żeby głosowali. Zdobyliśmy dla nich papiery, daliśmy im legalizację, a teraz idziemy po obywatelstwo lub zmianę prawa, żeby mogli głosować. Oby teoria podmiany populacji się ziściła!Obyśmy mogli pozbyć się faszystów i rasistów z tego kraju dzięki imigrantom! – krzyczała na wiecu swojej partii.
W identycznym duchu, 22 stycznia br. w Tuluzie wypowiedział się czołowy lider francuskiej lewicy Jean-Luc Mélenchon. On również użył sformułowania „podmiana” uważanego przez mainstream za skrajnie prawicową teorię spiskową. Według niego podmiana ludności jest pożądana i że jego ruch polityczny jest jej wcieleniem.
– Potrzebujemy wyborów samorządowych, które pokażą poziom świadomości politycznej Francuzów w ich różnorodności, zdolność naszych list do ucieleśnienia nowej Francji, Francji Wielkiej Podmiany, Francji pokolenia, które zastępuje poprzednie, bo tak było od zarania dziejów – powiedział. Paradoksalnie na sali byli praktycznie sami biali i kamery partyjnego operatora musiały szukać odpowiedniej ilustracji. Co ciekawe, wcześniej Mélenchon wynalazł termin „kreolizacja Francji”, co oznacza wymieszanie rasowe populacji, ale bez używania wciąż jeszcze wyklętego słowa „rasa”.
Także w Polsce skrajna lewica popiera wdrażanie teorii „Wielkiej Podmiany”. Jej gorącym zwolennikiem jest sodomicki polityk Krzysztof Śmiszek. „Widzę że skrajne prawactwo w furii, bo Hiszpania uregulowała status 500 tys. migrantów. Boja się jakiejś wyimaginowanej „Wielkiej Podmiany”. Ciągle się czegoś boją W Polsce też przyszedł już czas na poważną rozmowę o szerszym włączeniu migrantów w życie społeczne i polityczne” – napisał w serwisie X, odnosząc się do krytyki niedawnego rozwiązania hiszpańskiego, w ramach którego władze jednym ruchem zalegalizowały pobyt w kraju pół miliona nachodźców z Afryki.
Widzę że skrajne prawactwo w furii, bo Hiszpania uregulowała status 500 tys. migrantów.
Boja się jakiejś wyimaginowanej „Wielkiej Podmiany”. Ciągle się czegoś boją🤦♂️
W Polsce też przyszedł już czas na poważną rozmowę o szerszym włączeniu migrantów w życie społeczne i polityczne.— Krzysztof Śmiszek (@K_Smiszek) February 1, 2026
NASZ KOMENTARZ: Próby ściągania sobie elektoratu z zagranicy przez lewicowych polityków to jedna z najbardziej niebezpiecznych patologii w Europie. Lewica ma za nic czynniki kulturowe, dobro własnych obywateli, czy obciążenie dla służb, urzędów oraz budżetu państwa. Dąży do wojny domowej i wyniszczenia białej rasy, dlatego powinna być jak najszybciej zdelegalizowana.
Polecamy również: Nowacka znów próbuje oszukać rodziców w sprawie „edukacji zdrowotnej”
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!




