Rada Europy chce karać za sprzeciw wobec genderyzmu/neołysenkizmu

Zobacz, jak było na konferencji — zapis live ZAPIS LIVE — ZOBACZ, JAK BYŁO II Powojenna Konferencja Żydoznawcza Obejrzyj nagrania →

W grudniu 2025 roku Parlament Europejski głosował nad dokumentem popierającym europejską inicjatywę obywatelską „My Voice, My Choice”, która dotyczy dostępu do usług aborcyjnych w Unii Europejskiej. Rezolucja wzywa Komisję Europejską do stworzenia dobrowolnego mechanizmu finansowego, który wspierałby państwa członkowskie oferujące bezpieczną i legalną aborcję dla osób podróżujących z krajów o restrykcyjnych przepisach. Dokument przeszedł większością 358 głosów za, 202 przeciw i 79 wstrzymujących się. Na tym jednak nie koniec.

Rada Europy chce karać za sprzeciw wobec genderyzmu/neołysenkizmu. Już 29 stycznia Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy będzie głosować nad radykalną rezolucją, która może otworzyć furtkę do karania ludzi za sprzeciw wobec ideologii dewiacyjnej. Oficjalnie dokument ten przedstawiany jest jako zakaz tzw. praktyk konwersyjnych. Prawdziwe zagrożenie kryje się jednak w szczegółach. Tekst bowiem przemyca pojęcia „tożsamości płciowej” i „ekspresji płciowej”. W praktyce oznacza to, że odmowa uznania tożsamości, którą wymyśliło sobie dziecko, może zostać uznane za „krzywdę”, „przemoc” i czyn karalny.

Temat ten jest oceniany przez krytyków jako przykład ekspansji polityki „gender” i ingerencji w krajowe systemy prawne regulujące aborcję i kwestie życia rodzinnego. Przeciwnicy wskazują, że działania PE zmierzają do ustanowienia norm, które nie są ujęte w traktatach UE i stoją w opozycji do tradycyjnych wartości rodzinnych w niektórych państwach członkowskich.

Parlament Europejski od lat przyjmuje dokumenty dotyczące strategii na rzecz tzw. „równości płci” oraz planów działania w tym obszarze.PE natomiast przyjmuje sprawozdania i rezolucje w tej tematyce, wzywając Komisję do przedstawiania dalszych, coraz dalej idących strategii.

Te działania są czysto ideologiczne i oderwane od realnych problemów społecznych, ponieważ w praktyce koncentrują się na szerokim pojęciu „równości” i „tożsamości płciowej”, nie tylko bez jasnego umocowania w prawidłach naukowych, ale też bez mandatu prawnego, wynikającego z unijnych traktatów. Krytycy wskazują, że tworzenie takich dokumentów często wyprzedza debatę publiczną w państwach członkowskich i narzuca określone ramy interpretacyjne.

Pojęcie „gender”, szeroko stosowane w dokumentach UE  i Rady Europy, dotyczących polityki społecznej, równości i edukacji, jest w wielu środowiskach publicznych i akademickich przedmiotem ostrej krytyki. Dla części obserwatorów działania instytucji europejskich w tej dziedzinie — w szczególności głosowania nad rezolucjami dotyczącymi tzw. „zdrowia reprodukcyjnego” i „równości płci” — są dowodem na ideologiczne uprzedzenia części eurodeputowanych oraz próbę narzucenia skrajnie lewicowych standardów społecznych, wykraczających poza zakres prawnie określonych kompetencji UE.

W połączeniu z ciągłym majstrowaniem przez instytucje unijne przy cenzurze Internetu i karaniu tzw. „mowy nienawiści”, czyli prawdziwych wypowiedzi na temat ideologii dewiacyjnej, rysuje się przed nami coraz wyraźniejszy scenariusz budowy w ramach UE super-totalitaryzmu, przy którym Związek Sowiecki był wesołym pluszakiem.

Polecamy również: Prokuratura Żurka zmuszona do ścigania jaczejki „Abotak”

MAGNA POLONIA NA E-MAIL Nie przegap najważniejszych tekstów.

Najważniejsze publikacje, nowe wydania i informacje o naszych działaniach bezpośrednio na Twoją skrzynkę.

FUNDACJA MAGNA POLONIA

Magna Polonia istnieje dzięki Czytelnikom.

Jeśli ten tekst był dla Ciebie wartościowy, pomóż nam finansować portal, wydawanie książek, działalność kulturalną i kolejne projekty Fundacji.

17,302 zł95%
Cel: 18,200 zł · brakuje 898 zł
Zobacz darczyńców tego miesiąca →
POLECAMY Kancelaria Litwin Potrzebujesz wsparcia prawnego? Sprawdź ofertę kancelarii, którą polecamy naszym Czytelnikom. Przejdź do strony →