Katolicki Uniwersytet Lubelski od dekad jest instytucją o miałkim profilu. Oficjalnie łączy wysokie standardy akademickie z tożsamością katolicką. W praktyce jednak, dryfuje w kierunku laicyzmu, podszytego żydostwem. Ostatnie tygodnie przyniosły kolejny spór o formę dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Część studentów i pracowników uważa, że uczelnia przesuwa akcenty w sposób, który rozmywa jej misję i deprecjonuje wartości katolickie. Władze bronią się, twierdząc, że rozwijają ważny wymiar spotkania z innymi tradycjami.
Pracownicy i studenci KUL mają dość judaizacji uczelni. Na początku uporządkujmy kluczową kwestię: uczelnia katolicka ma pełne prawo prowadzić dialog międzyreligijny, a nawet wspierać inicjatywy, które służą lepszemu rozumieniu historii, tradycji i trudnych tematów. Z drugiej jednak strony, równie uzasadnione jest pytanie: gdzie przebiega granica między dialogiem a redefinicją tożsamości tej instytucji? Jeśli społeczność akademicka ma poczucie, że decyzje zapadają bez niej, a komunikaty rektora brzmią jak gotowe linie programowe, rośnie frustracja i poczucie, że uczelnia zamienia się w propagandową jaczejkę.
Krytycy działań władz uczelni podnoszą przede wszystkim wątek „asymetrii”. Ich zdaniem KUL chętnie buduje wizerunek otwartości, ale mniej dba o to, by katolicki charakter był realnie obecny w debacie i praktyce: w programach nauczania, w doborze tematów wydarzeń czy w podkreślaniu własnych fundamentów intelektualnych. Jeżeli uczelnia zaprasza gości i inicjatywy z zewnątrz, powinna równie mocno dbać o to, aby nie powstało wrażenie zastępowania katolickiej perspektywy inną wrażliwością, w tym przypadku – żydowską.
Instytucja o określonej misji nie może działać jak bezkształtna platforma, w której wszystkie narracje są równoważne, bo traci tożsamość, która stanowi o jej unikalności. W skrócie: skoro uczelnia ma w swojej nazwie „Katolicki”, to powinna przede wszystkim propagować katolicką wizję świata, a nie podmywać ją fałszywymi tezami o „judeochrześcijaństwie” i „starszych braciach w wierze”.
Szczególnie wrażliwy jest obszar symboliczny. Uczelnie żyją nie tylko faktami i decyzjami administracyjnymi, ale także znaczeniami: patronami, przestrzenią, językiem uroczystości. Gdy społeczność ma wrażenie, że zmienia się „kod kulturowy” miejsca, konflikt wydaje się nieunikniony. W takich sytuacjach nie wystarczy uspokajające hasło o „otwartości” – potrzebna jest rzetelna rozmowa o tym, jakie cele ma uczelnia katolicka w XXI wieku i jak je realizować bez wchodzenia w spór ideologiczny.
Najbardziej niepokojące w tej dyskusji jest jednak to, jak łatwo przeradza się ona w polaryzację. Zamiast poważnej rozmowy o misji KUL, procedurach i standardach komunikacji, pojawia się pokusa etykietowania: jedni widzą w oponentach „wsteczników” i „antysemitów”, inni w zwolennikach dialogu – „ludzi odwracających uczelnię od tradycji” i „judaizantów”. Taki schemat niszczy debatę akademicką, bo zastępuje argumenty podejrzeniem i moralnym szantażem. Fakty jednak są bezsprzeczne – KUL od lat ulega wpływom żydowskim, czego dowodem jest np. powołanie na nim tzw. Centrum Heschela.
W grudniu zeszłego roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyły się doroczne obchody Chanuki połączone z teologicznym oświadczeniem. Członkowie Koła Naukowego Teologów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego opublikowali stanowisko, w którym podkreślili, że chrześcijaństwo pozostaje nierozerwalnie związane z judaizmem. „Bez judaizmu nie ma chrześcijaństwa. Szacunek dla judaizmu zatem nie jest dodatkiem «do», ale konsekwencją wiary w Jezusa” – napisano w uzasadnieniu. W piśmie stwierdzono także, że „chrześcijaństwo nie jest religią oderwaną od judaizmu, lecz wyrosło z niego jak gałąź z pnia”.
W odpowiedzi na te praktyki część społeczności KUL skierowała list otwarty do Wielkiego Kanclerza KUL abp. Stanisława Budzika oraz Rektora ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy sprzeciwili się łączeniu celebracji adwentu z Chanuką, a także filosemickim poglądom podporządkowującym historię chrześcijaństwa z judaizmem. Podkreślili również troskę o zbawienie wszystkich studentów i potrzebę zapobieżenia zgorszeniu polegającemu na narracji „sprzecznej z prawdami wiary”. Treść listu opublikował m.in. portal Kresy.pl.
Oto jego kompetna treść:
„Jako społeczność akademicka KUL z niepokojem odnotowujemy zorganizowanie kolejnego wydarzenia mającego łączyć chrześcijańską celebrację adwentu z żydowską celebracją Chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Na wstępie, w poczuciu obowiązku do ochrony dobrego imienia KUL i nas samych oraz w duchu posłuszeństwa i szacunku wobec wychowawców i przełożonych, chcielibyśmy poinformować opinię publiczną i wyraźnie zaprzeczyć, jakoby celebracja ta odbywała się w imieniu społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wyrażała jakkolwiek poglądy religijne tejże społeczności jako całości. Dowodem na to są złożone pod tym listem podpisy pracowników naukowych uczelni, absolwentów i doktorantów, ale w głównej mierze studentów.
My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni.
Wszelka aktywność nakierowana na pokojowe współdziałanie ludzi różnych wyznań i kultur nie ma prawa godzić w świętość naszej wiary, jej nadprzyrodzony charakter, jak i w świadomość o jej uniwersalnej i wyłącznej zdolności zbawczej dla każdego człowieka. We wszystko to wierzymy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.
Te oczywiste prawdy powinny wybrzmieć tym bardziej w obliczu niedawnych prześladowań ludności cywilnej Strefy Gazy przez jedyne na świecie państwo żydowskie, czyli Izrael. Co wymowne, akty prześladowania w tym regionie dotknęły również ludność katolicką.
Inicjatywy, jak wyżej wspomniana, nie przynoszą żadnego pożytku duchowego społeczności akademickiej, a są jedynie źródłem zgorszenia dla wszystkich katolików, jak i ludzi
znajdujących się poza Kościołem, zwłaszcza dla żydów. W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu.
Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów.
W związku z zagrożeniem dobrego imienia naszej uczelni wśród opinii katolickiej, jak i niechrześcijańskim charakterem wydarzenia, z synowską pokorą i wiernością prosimy Waszą Ekscelencję o reakcję, mającą na celu położenie kresu patronatowi naszej uczelni nad wszelkimi niekatolickimi uroczystościami mogącymi budzić zgorszenie wśród wiernych, a Waszą Magnificencję o uporządkowanie stosunków wewnątrz uniwersytetu, aby poszczególne wydarzenia i organizacje nie budziły wątpliwości, co do wypełniania postanowień statutowych naszej uczelni.
“Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” J 14, 6
Z wyrazami najgłębszego szacunku
Pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
prof. Ryszard Zajączkowski
prof. Zbigniew Pańpuch
mgr Piotr Knap
ks. mgr Andrzej Fichuk
mgr Miriam Barczyk
mgr Klaudia Rams-Kowalczyk
mgr Michał Stefaniak
mgr Miłosz Jaroszewicz
Amelia Wyrzykowska
Dariusz Kisiel
Kacper Bigos
Karolina Wojtal
Krystian Kowalski
Jan Hornowski
Jowita Sobczyńska
Oliwia Reczko
Katarzyna Lisiecka-Chmielewska
Kacper Banaszkiewicz
Adam Nowak
Milena Raczyńska
Kacper Maliszewski
Katarzyna Winiarz
Franciszek Stachura-Baran
Aleksandra Kisiel
Michalina Maciaszek
Wiktor Kazimierz Wisiorek
Barbara Ćwiklińska
Konrad Babiarz
Miriam Wójcicka
Adam Piętka
Wiktor Jaskowski
Filip Gralewski
Łukasz Mazur
Dominik Karbowniczak
Filip Blacha
Justyna Nosal
Zuzanna Kotlarz”
NASZ KOMENTARZ: Jeśli KUL chce wyjść z tego kryzysu wizerunkowego wzmocniony, powinien zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze: uporządkować komunikację i jasno powiedzieć, jakie są cele inicjatyw międzyreligijnych i jak mają się do katolickiej misji uczelni. Po drugie: włączyć społeczność – nie tylko formalnie, ale realnie – w konsultacje i ocenę działań, by zmniejszyć poczucie narzucania kierunku z góry. Po trzecie: postawić granice judaizantom, którzy kompromitują uczelnię, tworząc z KUL, ŻUL (Żydowski Uniwersytet Lubelski).
Polecamy również: Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. To prawo, które uczy nietrwałości związków
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





