Polska Sports Wiadomości

Polski Związek Judo domaga się przeprosin od ambasady Izraela

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Wydarzenia, do których doszło podczas międzynarodowego turnieju judo w Bielsku-Białej, wywołały falę komentarzy i emocji daleko wykraczających poza ramy sportowej rywalizacji. Jednak to nie sam atak żydowskiego trenera na polskiego sędziego stał się dziś osią sporu, lecz wyjątkowo obrzydliwa reakcja Ambasady Izraela w Polsce, która bezczelnie domagała się reakcji władz i ścigania rzekomych (polskich) winnych.

Polski Związek Judo twardo wystąpił w obronie prawdy na temat wydarzenia w Bielsku-Białej. Z dostępnych nagrań wideo oraz relacji organizatorów turnieju wynika, że źródłem eskalacji konfliktu było wyłącznie agresywne zachowanie jednego z trenerów izraelskiej ekipy, który po decyzji sędziowskiej miał dopuścić się fizycznej i słownej konfrontacji z arbitrem. Materiały te były analizowane przez środowisko sportowe i media, a ich przekaz pozostaje w wyraźnej sprzeczności z narracją przedstawioną później przez ambasadę.

Mimo to Ambasada Izraela opublikowała oświadczenie sugerujące, że izraelska delegacja — w tym dzieci i młodzież — padła ofiarą ataku oraz wrogich zachowań o charakterze narodowościowym. Tego rodzaju komunikat, sformułowany w sposób jednoznaczny i alarmistyczny, został skierowany do opinii publicznej, zanim zakończono jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające. W praktyce oznaczało to wydanie politycznego wyroku bez pełnego materiału dowodowego. Do wpisu błyskawicznie odniósł się niezawodny w takich sytuacjach Radosław Sikorski, również krytykując domniemany „antysemityzm”.

Właśnie ten moment stał się punktem zapalnym. Organizatorzy turnieju, przedstawiciele Polskiego Związku Judo oraz lokalne władze podkreśliły, że oświadczenie ambasady nie tylko mija się z faktami, ale również uderza w reputację wydarzenia, miasta i polskiego środowiska sportowego. Zarzuty o tak poważnym ciężarze gatunkowym, jak sugerowanie wrogich motywów czy zagrożenia dla dzieci, nie mogą być rzucane bez niepodważalnych dowodów.

W tym kontekście żądanie przeprosin od Ambasady Izraela, które wystosował Polski Związek Judo nie jest aktem wrogości ani próbą eskalacji konfliktu, lecz elementarnym oczekiwaniem odpowiedzialności instytucjonalnej. Dyplomacja opiera się na zaufaniu, precyzji języka i szacunku dla faktów. Gdy te zasady zostają naruszone, konsekwencje dotykają nie tylko stron bezpośrednio zaangażowanych, ale również relacji między państwami oraz lokalnych społeczności.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

Warto podkreślić, że nikt nie kwestionuje prawa ambasady do reagowania w sytuacjach, w których obywatele danego państwa mogą czuć się zagrożeni. Problem polega na tym, że w tym przypadku reakcja wyprzedziła rzetelną analizę zdarzeń, a zastosowana retoryka była niewspółmierna do dostępnych dowodów. Zamiast uspokajać sytuację, komunikat ambasady przyczynił się do jej zaognienia. Co więcej, po ujawnieniu prawdziwego przebiegu wydarzeń, ambasada nie przeredagowała ani nie usunęła swojego wpisu, co poświadcza, że nie zamierza zrezynować ze swojej kłamliwej, obrzydliwej retoryki.

Żądanie przeprosin dotyczy więc nie samego faktu zabrania głosu, lecz formy i treści tego głosu. Publiczne sprostowanie lub przeprosiny byłyby sygnałem, że instytucja dyplomatyczna potrafi skorygować swoje stanowisko w świetle nowych informacji. Taki gest nie osłabiłby pozycji ambasady — przeciwnie, wzmocniłby jej wiarygodność. Na to się jednak nie zanosi. Żydzi nie przywykli przepraszać jakichkolwiek gojów.

Polecamy również: Skandaliczne zaniedbania jaczejki OMZRiK. Komornik zajął jej konto

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!