1 kwietnia w jednym ze sklepów wielkopowierzchniowych przy ulicy Cieszyńskiej w Bielsku-Białej. 32-letni tzw. „uchodźca wojenny” z Ukrainy dokonał kradzieży alkoholu, a następnie – próbując utrzymać się w jego posiadaniu – zaatakował interweniującego pracownika ochrony. Sprawca uderzał ochroniarza pięściami po całym ciele i zbiegł z miejsca zdarzenia.
Ukrainiec w wieku poborowym okradł polski sklep i pobił ochroniarza. Dzięki sprawnej pracy operacyjnej policji mężczyzna został szybko zatrzymany. Jak ustalili śledczy, nie był to jego pierwszy konflikt z prawem – miał na koncie liczne wykroczenia i przestępstwa, w tym łamanie sądowych zakazów oraz zakłócanie porządku publicznego. Z uwagi na charakter czynu oraz jego powtarzalność służby uznały, że stanowi on realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. W konsekwencji, we współpracy ze Strażą Graniczną, wydano decyzję o zobowiązaniu mężczyzny do opuszczenia Polski oraz zakazie ponownego wjazdu.
Opisane zdarzenie budzi uzasadnione obawy społeczne, zwłaszcza że przemoc wobec pracowników ochrony czy personelu sklepów staje się coraz częściej odnotowywanym problemem. Warto jednak zachować proporcje w ocenie sytuacji. Przestępstwo ma zawsze charakter indywidualny i wynika z konkretnych decyzji sprawcy, a nie z jego pochodzenia.
Z punktu widzenia bezpieczeństwa publicznego kluczowe jest konsekwentne egzekwowanie prawa oraz szybka reakcja służb – i w tym przypadku działania policji można uznać za skuteczne. Sprawca został zatrzymany, a jego dalszy pobyt w Polsce uznano za niepożądany i został deportowany. Cóż jednak z tego, skoro na Ukrainie może sobie wyrobić fałszywe dokumenty i wrócić do Polski pod zmienionym nazwiskiem. Wystarczy mieć odpowiednią sumę pieniędzy.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst działań służb, które coraz częściej reagują nie tylko na pojedyncze incydenty, ale także na powtarzalne naruszenia prawa. Jak pokazują inne przypadki z ostatnich miesięcy, rośnie poczucie bezkarności i bezczelność Ukraińców w Polsce. Nie do końca wiadomo, z czego to wynika, wszak Ukraińcy dopuszczający się przestępstw wciąż muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną, ale również z konsekwencjami administracyjnymi, w tym deportacją i zakazem wjazdu.
Według najnowszych dostępnych danych policyjnych i analiz za lata 2024–2025, cudzoziemcy odpowiadają za sporą część ogólnej przestępczości w Polsce. Co więcej, w liczbach bezwzględnych widoczny jest stały wzrost przestępczości wraz z rosnącą migracją. W 2024 roku obywatele Ukrainy stanowili ok. 3,4% wszystkich podejrzanych o przestępstwa (9 753 osoby na ponad 286 tys.). W 2025 roku to właśnie ta grupa była najliczniejsza w statystykach przestępczych wśród cudzoziemców – zarzuty postawiono 10 602 osobom, co oznacza wzrost o ok. 8,7% rok do roku.
Łącznie cudzoziemcy mieli dopuścić się w Polsce blisko 30 tys. czynów zabronionych, a liczba sprawców przekroczyła 17,5 tys. Dominują przy tym przestępstwa o charakterze pospolitym – kradzieże, wykroczenia drogowe (zwłaszcza jazda pod wpływem alkoholu) czy naruszenia zakazów sądowych. Rośnie też skala imigranckiej przestępczości zorganizowanej.
Polecamy również: Ukrainka podpaliła Polce włosy
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





