Polska Świat Wiadomości Żydzi

Świat potępił żydowską eskalację wokół Bazyliki Grobu Pańskiego

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Wydarzenia w Jerozolimie z Niedzieli Palmowej trudno nazwać inaczej niż kompromitacją państwa, które deklaruje przywiązanie do wolności religijnej. Izraelska policja uniemożliwiła wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego łacińskiemu patriarsze Jerozolimy kard. Pierbattiście Pizzaballi oraz kustoszowi Ziemi Świętej. Nie chodziło o tłum, nie chodziło o zamieszki – duchowni szli prywatnie, bez procesji. Zostali zatrzymani i zawróceni.

Świat potępił żydowską eskalację wokół Bazyliki Grobu Pańskiego. Wydarzenie pod Bazyliką Grobu Pańskiego nie jest incydentem oderwanym od szerszego kontekstu. Coraz częściej pojawiają się głosy, że polityka Izraela wobec chrześcijan przybiera formę systemowych ograniczeń, tłumaczonych „względami bezpieczeństwa”. Problem w tym, że to wyjaśnienie przestaje kogokolwiek przekonywać – nawet samych chrześcijan mieszkających w Ziemi Świętej, którzy mówią o odejściu od zasad wolności kultu.

Reakcje międzynarodowe były jednoznaczne. Prezydent Francji Emmanuel Macron wyraził „pełne wsparcie dla chrześcijan” i wprost potępił działania izraelskiej policji, wskazując na „niepokojący wzrost naruszeń statusu miejsc świętych”. Podobnie zareagowały Włochy – premier Giorgia Meloni uznała decyzję za obrazę wolności religijnej, a szef dyplomacji Antonio Tajani mówił wprost o sytuacji „niedopuszczalnej”. Również prezydent Polski Karol Nawrocki zabrał głos, pisząc o „braku szacunku wobec tradycji chrześcijańskiej” i wyrażając sprzeciw wobec blokowania mszy w tak kluczowym momencie roku liturgicznego.

Na tym tle szczególnie wyraźnie widać rozdźwięk między powagą sytuacji a reakcją części instytucji kościelnych w Polsce. Komunikat Konferencji Episkopatu Polski – krótki, zachowawczy i pozbawiony realnej treści – sprawia wrażenie administracyjnej notki, a nie głosu w obronie fundamentalnych praw wiernych. W momencie, gdy europejscy przywódcy mówią o naruszeniu wolności religijnej, trudno zrozumieć, dlaczego instytucja powołana do jej obrony ogranicza się do kilku ogólników, zupełniej jakby po prostu chciała „odhaczyć”, że w ogóle zabrała głos na ten temat.

„Zapoznałem się ze stanowiskiem kard. Pierbattista Pizzaballa, łacińskiego patriarchy Jerozolimy oraz br. Francesco Ielpo OFM, kustosza Ziemi Świętej o uniemożliwieniu im sprawowania Liturgii Niedzieli Palmowej w Bazylice Grobu Bożego. W pełni się z nim solidaryzuję. I czynię to w imię, a nie przeciw dialogowi chrześcijan i Żydów” – napisał kardynał  Grzegorz Ryś, który ze względu na swoje skrajne uwielbienie dla żydostwa, coraz częściej nazywany jest w sieci „rabinem”.  W oczy rzuca się nie tylko lakoniczność komunikatu ale też iście symboliczne napisanie „chrześcijan” z małej litery oraz „Żydów” z dużej.

Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z niepokojącą asymetrią: politycy świeccy mówią jasno o problemie, podczas gdy część hierarchii kościelnej wybiera bezpieczne milczenie lub półśrodki, by tylko nie narazić się swoim autorytetom, nowej rasie panów.

Izrael, podejmując takie decyzje, uderza nie tylko w konkretnych duchownych, ale w samą zasadę wolności religijnej. Jeśli państwo, które chce być postrzegane jako demokratyczne, ogranicza dostęp do najświętszych miejsc chrześcijaństwa w czasie najważniejszych świąt, to trudno mówić o incydencie. To sygnał polityki totalitarnej, która coraz mniej liczy się z prawami mniejszości religijnych. Jeśli nawet w takiej sytuacji reakcją części elit katolickich jest milczenie lub zdawkowe oświadczenia – to znak, że problem nie leży już tylko w Jerozolimie. Pokazuje to jak daleko sięgają żydowskie układy i kto jest szabesgojem.

Polecamy również: „Antyfaszyści” grozili mordowaniem katolików

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!