Polska Wiadomości

Rząd Tuska znów majstruje przy klauzuli sumienia

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

W polskim systemie prawnym prawo do sprzeciwu sumienia wynika wprost z Konstytucji, lecz w debacie publicznej, a szczególnie w działaniach obecnego, lewicowo-liberalnego rządu, staje się instrumentem politycznym, a nie racjonalnie stosowanym gwarantem wolności sumienia.

Rząd Tuska znów majstruje przy klauzuli sumienia. Oficjalny rządowy przekaz wokół „klauzuli sumienia” jest fragmentaryczny, ograniczając się w retoryce do twierdzenia, że dotyczy ona wyłącznie lekarzy. Taka narracja znacznie odbiega od stanu prawnego, w którym zarówno pielęgniarki, jak i położne również dysponują konstytucyjnie chronionym prawem do odmowy świadczenia sprzecznego z własnym sumieniem. To z kolei wskazuje na zasadnicze niedopowiedzenie, które rząd zdaje się wykorzystywać wybiórczo, zamiast uporządkować regulacje w sposób spójny i zgodny z Konstytucją.

To niedopowiedzenie nie jest marginalne i bez znaczenia. Konstrukcja prawna przewidziana w ustawie o zawodzie pielęgniarki i położnej nakłada na te grupy obowiązek informowania pacjenta o alternatywnym miejscu realizacji świadczenia w przypadku sprzeciwu sumienia, co w praktyce działa de facto jako generator zachowań niezgodnych z sumieniem, jeśli dany pracownik nie chce brać udziału w jakiejkolwiek pomocy np. przy aborcji. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny jeszcze w 2015 roku orzekł, że lekarze nie muszą wskazywać pacjentowi innego miejsca świadczenia w przypadku odmowy z powodów sumienia.

Obecne władze, zamiast systemowo uporządkować te regulacje i usunąć sprzeczności, wykorzystują debatę wokół klauzuli sumienia do politycznego budowania wygodnej dla siebie narracji. Z jednej strony podkreślają konieczność poszanowania wolności sumienia, z drugiej zaś – pozostawiają luki prawne, które w praktyce ograniczają jej stosowanie poza grupą lekarzy.

Ten rozdźwięk skutkuje tym, że osoby wykonujące zawody medyczne mniej uprzywilejowane w aparacie prawnym (np. pielęgniarki, położne) są – formalnie i nieformalnie – pozbawiane realnej możliwości odwołania się do własnych przekonań. Tymczasem Konstytucja RP gwarantuje każdemu prawo do wolności sumienia i religii, a instytucje państwa nie powinny arbitralnie selekcjonować jego beneficjentów.

Ten paradoks pokazuje, że problem nie leży w rzekomej potrzebie ochrony sumienia, lecz w politycznym instrumentalizowaniu pojęcia klauzuli sumienia jako narzędzia ideologicznej walki. W praktyce doświadczenia szpitali i relacje środowisk medycznych wskazują, że rzeczywista ochrona praw sumienia wciąż jest niewystarczająca i niespójna, a rządowe działania — chaotyczne i pozbawione merytorycznej refleksji.

Kolejnym symptomem tej nierzetelności jest fakt, że debatę publiczną na temat klauzuli sumienia przyćmiewa jawna sprzeczność między stanowiskiem legislacyjnym a praktyką stosowania prawa: podczas gdy rząd nawołuje do poszanowania praw sumienia, resort zdrowia w niektórych wytycznych próbuje zawęzić jego zakres. Brak systemowego uregulowania prowadzi do tego, że normy konstytucyjne są implementowane z opóźnieniem lub wybiórczo, co w istocie osłabia ich gwarancyjny charakter.

Nie da się ukryć, że taka postawa władzy osłabia zaufanie obywateli do instytucji publicznych i legitymacji prawa. W debacie o prawach sumienia nie chodzi jedynie o retoryczne zapewnienia – chodzi o realne gwarancje, które muszą być spójne, transparentne oraz zgodne z fundamentami konstytucyjnymi.

Podsumowując, obecna debata wokół klauzuli sumienia nie tylko ujawnia luki legislacyjne, ale przede wszystkim wskazuje na instrumentalne traktowanie przepisów przez rząd i administrację. Rzeczywista ochrona praw osób wykonujących zawody medyczne — zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek czy położnych — wymaga systemowych zmian, które skoordynują prawo ustawowe z konstytucyjnym standardem. Niestety, na to się nie zanosi, gdyż najłatwiej łowić ryby w mętnej wodzie.

Polecamy również: Najważniejsi aktorzy afery Epsteina

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!