Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP) w Łodzi został ukarany przez NFZ karą w wysokości 350 tys. zł za to, że odmówił zabicia dziecka poczętego na podstawie zaświadczenia o stanie zdrowia psychicznego, które pacjentka uzyskała w drodze porady online. Skandaliczne postanowienie zostało zaskarżone do sądu.
NFZ nałożył na szpital karę, mimo iż art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego stanowi: „Orzeczenie o stanie zdrowia osoby z zaburzeniami psychicznymi, opinię lub skierowanie do innego lekarza lub psychologa albo podmiotu leczniczego lekarz może wydać wyłącznie na podstawie uprzedniego osobistego zbadania tej osoby”. Co ciekawe, z przeprowadzonej na zlecenie ICZMP dodatkowej konsultacji psychiatrycznej wynika, że stan psychiczny kobiety nie stanowił zagrożenia dla jej życia lub zdrowia.
Pozwanie Narodowego Funduszu Zdrowia przez ukarany podmiot w tej sprawie to bardzo dobra decyzja. Sąd, w przeciwieństwie do NFZ, będzie badał podstawy odmowy, kierując się przesłankami prawnymi, nie ideologicznymi jak kierowany przez ludzi Tuska NFZ.
Debata wokół tzw. przesłanki psychiatrycznej aborcji w Polsce ujawnia poważny problem na styku prawa, medycyny i etyki. Odwoływanie się do zagrożenia zdrowia psychicznego kobiety stało się dominującą podstawą wykonywania aborcji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Dane pokazują, że właśnie ta kategoria odpowiada za zdecydowaną większość przypadków legalnego przerywania ciąży. Rodzi to pytanie: czy mamy do czynienia z rzeczywistą kategorią medyczną, czy raczej z konstrukcją umożliwiającą obejście prawa?
Z perspektywy psychiatrii szczególnie problematyczne jest traktowanie aborcji jako środka terapeutycznego. W aktualnej wiedzy medycznej brak jednoznacznych dowodów, że przerwanie ciąży poprawia stan psychiczny pacjentki. Wręcz przeciwnie – wskazuje się, że nie istnieją badania potwierdzające pozytywny wpływ aborcji na zdrowie psychiczne, a część analiz sugeruje ryzyko jego pogorszenia. To fundamentalna kwestia: medycyna opiera się na dowodach, a nie na postulatach ideologicznych czy presji społecznej.
Jeszcze poważniejszy problem dotyczy logiki samej przesłanki. Jeśli uznać, że trudna sytuacja psychiczna uzasadnia zakończenie ciąży, to należałoby konsekwentnie przyjąć, że eliminacja źródła stresu jest metodą leczenia. Tymczasem psychiatria jako dziedzina nigdy nie operuje taką logiką – nie usuwa „przyczyny” poprzez likwidację obiektu, lecz leczy pacjenta poprzez terapię, farmakologię i wsparcie środowiskowe. Depresja, zaburzenia lękowe czy kryzysy adaptacyjne w ciąży podlegają standardowemu leczeniu, które – jak podkreślają specjaliści – jest możliwe i skuteczne.
Krytyka przesłanki psychiatrycznej dotyczy również jej podatności na nadużycia. Ocena stanu psychicznego jest w dużej mierze subiektywna, oparta na wywiadzie i deklaracjach pacjentki. W praktyce oznacza to, że przy odpowiedniej interpretacji niemal każdą trudną sytuację można zakwalifikować jako zagrożenie zdrowia psychicznego. W efekcie przesłanka ta przestaje być wyjątkiem, a staje się mechanizmem systemowym – substytutem wcześniej obowiązujących podstaw prawnych.
Niepokojące są także sygnały, że zaświadczenia psychiatryczne bywają wydawane bez pogłębionej diagnostyki, czasem nawet bez bezpośredniego kontaktu z pacjentką, jak to było w przypadku z Łodzi. Mamy tu zatem do czynienia nie tylko z problemem etycznym, ale również z celowym naruszaniem standardów wykonywania zawodu lekarza. Psychiatra przestaje wówczas pełnić funkcję terapeuty, a zaczyna odgrywać rolę formalnego „dostawcy” uzasadnienia dla decyzji o przerwaniu ciąży. Robi to oczywiście z pobudek ideologicznych, w duchu proaborcyjnym.
Zwolennicy przesłanki psychiatrycznej argumentują, że chroni ona kobiety w sytuacjach skrajnych. Jednak krytyczna analiza pokazuje, że zamiast rozwijać system wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego dla kobiet w ciąży, tworzy się uproszczone rozwiązanie polegające na eliminacji problemu poprzez zakończenie ciąży. To podejście redukcyjne, które nie tylko nie odpowiada standardom medycyny opartej na dowodach, ale również może prowadzić do ośmieszenia i marginalizacji realnej opieki psychiatrycznej.
W rezultacie „przesłanka psychiatryczna” jawi się nie jako kategoria medyczna sensu stricto, lecz jako narzędzie ideologiczne – elastyczne, trudne do weryfikacji i podatne na instrumentalizację. Jeśli ma ona pozostać częścią systemu prawnego, wymaga znacznie bardziej rygorystycznych kryteriów, transparentności oraz oparcia w solidnych dowodach naukowych. Z tego też powodu, powinna zostać zawieszona, przynajmniej do czasu wypracowania skutecznych metod eliminacji jej nadużywania przez lobby morderców dzieci.
Polecamy również: Świat potępił żydowską eskalację wokół Bazyliki Grobu Pańskiego
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!





