Felietony

Marcin Drewicz: Nagroda Literacka cz.2

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!

Marcin  Drewicz: NAGRODA  LITERACKA część  II: LIST  PASTERSKI  KEP  I  MANIFEST  ŚWIECKICH

   Niniejsze piszemy, gdy jeszcze nie opadło – w Internecie, bo poza nim prawie cisza – oburzenie wywołane owym Listem Pasterskim KEP „o wchodzeniu do synagogi” – że rzecz tak w skrócie tu nazwiemy. Podobno jacyś księża gdzieś w Polsce list ten nawet odczytywali na Mszach Św. niedzielnych w dniu 22 marca 2026 roku.

„U nas” nie, żadnej wzmianki, i w trakcie tej wiodącej („wzorcowej”) Mszy radiowej też nie, żadnej wzmianki. List, pod którym nie widniało ani jedno imię czy nazwisko, można było sobie przeczytać na stronie internetowej Konferencji Episkopatu Polski. Zatem: dokument podpisany przez – jak rozumiemy – dobrze ponad stu ludzi „pod koloratką”, w biskupich purpurach i fioletach.

Atoli niechże P.T. Czytelnicy przypomną sobie – bo u nas w Polsce z elementarną pamięcią zbiorową jest coraz większy kłopot – ów sprzed zaledwie czternastu miesięcy inny bardzo w treści podobny do tego sygnowanego przez KEP list, nader „emocjonalny”, z imienia i nazwiska podpisany przez kilkanaścioro osób „pod krawatką”, czyli – jak to się dziś mówi – katolików świeckich, który my tu nazwiemy Manifestem Świeckich.

Za pozwoleniem – pyta P.T. Czytelnik – ale „co ma piernik do wiatraka?”. Co ma owa modląca Kapituła Nagrody Literackiej do Manifestu Świeckich?

Jak to co? Nie mamy wszakże dostatecznej wiedzy o wszystkich członkach Kapituły. Niemniej jeden z nich – nazwijmy go tu Panem B – jest zarazem sygnatariuszem Manifestu Świeckich. Człowiek ten – dodajmy wcale nie „na marginesie” – swego czasu w publikacji własnego autorstwa sponiewierał (sic!) przywoływaną powyżej powieść „Tak trzeba” Pana Ygrekowskiego, a wyodrębnione przez siebie cytaty z tejże powieści zadziwiająco okroił, podziurawił i poprzekręcał. CYTATY!!! Co w niego wstąpiło?

   Można tu właśnie powziąć przypuszczenie, że skoro tak i że skoro zarazem inny członek tejże samej Kapituły, czyli Pan A, wyrażał chęć wypromowania innej publikacji autorstwa tegoż samego Pana Ygrekowskiego, to ta cała Kapituła jest (już) wewnętrznie niespójna. Jeden zwalcza Ygrekowskiego, inny go popiera, a nie można wykluczyć, że obydwaj o tej rozbieżności swoich na literaturę (i nie tylko) poglądów nie wiedzą; aż się wreszcie dowiedzą w trakcie kolejnego posiedzenia Kapituły i tam bezpośredniej wymiany poglądów.

   Choćby tylko z tych powyżej przywołanych powodów Pan Ygrekowski nie uwierzył w szanse na nagrodzenie lub wyróżnienie owej jego najnowszej książki, co dopomogło mu w podjęciu w całej sprawie decyzji, którą już znamy: nominacja do konkursu ostatecznie może być, skoro jest ktoś chętny by o nią zawalczyć, lecz autor niczego od Kapituły nie przyjmie i w ogóle nie chce się z nią kontaktować.

   Nagrody Literackie mają swoich sponsorów, zwanych w dawnych czasach mecenasami, czyli ludzi zwykle zamożnych, którzy te nagrody ze swojej kiesy corocznie fundują. Tak jest i w tym przypadku, ale… jaki ten świat jest mały! Otóż sponsor, Pan C, wprawdzie nie podpisywał się pod wspomnianym sprzed ponad roku Manifestem Świeckich, ale… uczyniła to całkiem spora gromadka jego najbliższych przyjaciół. Przyjaciół! Żeby było jasne – piszemy tu nie o jakichś sekretach-rewelacjach, lecz o sprawach, o których za pomocą „kilku kliknięć” może się dowiedzieć każdy użytkownik Internetu.

Tak jak i my się dowiedzieliśmy, z ogólnodostępnych publikacji. Owszem, o przygodach samego Pana Ygrekowskiego wiemy nie z publikacji; i tą wiedzą dzielimy się z P.T. Czytelnikami, niniejszym ją… publikując.

   Pytanie jak wyżej: czy na owym wstępnym etapie członkowie jednej i tej samej Kapituły Nagrody Literackiej, więc obok Pana B, także Pan C wie już o życzliwym zainteresowaniu Pana A dla najnowszej książki pisarza Ygrekowskiego? Odpowiedź ta sama: jeśli nie wie, to się dowie. Ale i na tym rzecz się nie kończy.

   Tak zwana społeczna reakcja – obserwowalna wszakże tylko i aż w Internecie – na niedawny List KEP „o pójściu do synagogi” była, jak należy sądzić, dość szeroka. Swój wyraźny sprzeciw otwarcie wygłosili szeroko znani prominentni przedstawiciele polskiej publicystyki „po prawej stronie”. W ramach dygresji zauważmy, że jest to sytuacja w polskim katolicyźmie ostatnich pokoleń ZUPEŁNIE NOWA, a w dziejach całego Tysiąclecia też przecież odosobniona.

W dziejach Kościoła Powszechnego ostatnich tego rodzaju zdarzeń wypada poszukiwać kilkaset lat temu – w przypadkach, gdy to biskup lub opat lub proboszcz (lub też książę!) przeszedł na stronę herezji, a gromady wiernego ludu wraz z bardziej wybitnymi pośród nich osobami do herezji przejść nie chciały. A te bardzo już dawne czasy owego pierwotnego arianizmu, przeciwko któremu występował Św. Atanazy? Można by o tym mówić dłużej, lecz akurat my tutaj ten temat zawieszamy… bo mamy wszak inny.

   Bo też owe czternaście miesięcy wcześniej, przed listem KEP, ówczesny sprzeciw wobec owego „pod krawatką” Manifestu Świeckich był raczej znikomy. Odezwało się, owszem, kilku dzielnych publicystów, raczej innych, aniżeli ci którzy ostatnio protestowali wobec listu KEP. I znowu: „co ma piernik do…”? Tak, ma, gdyż z metodycznym zbijaniem tez Manifestu Świeckich wyrwał się był wówczas na jednym z gościnnych internetowych portali także ów znany nam już pisarz, Pan Ygrekowski.

Dodajmy, że teraz, czyli przeciwko Listowi KEP, Ygrekowski już nie występował, przejrzawszy Internet z ulgą stwierdzając, że od razu uczyniło to wielu innych, i to jakże prominentnych. Ale w przeszłości zdarzało mu się ganić, i to dosłownie w pojedynkę (!), inne zasłyszane w kościele (i w Kościele) wypowiedzi, jakże zadziwiająco w ostatnich czasach dziwaczne (łagodnie mówiąc), na różne inne tematy.

   A Kapituła Nagrody Literackiej? Pytanie to samo – zrazu o wzajemną wiedzę. Czy z jednej strony Pan A, czyli ten kto wyraził uznanie dla ostatniej książki Pana Ygrekowskiego, a z drugiej strony bezpośredni i, by tak rzec, pośredni sygnatariusz Manifestu Świeckich, czyli Panowie B i C, wiedzą lub pamiętają o nie tak dawnym przecież publicystycznym otwartym zaangażowaniu owego Pana Ygrekowskiego przeciwko Manifestowi Świeckich.

   Inaczej zapytując: czy Pan A w ogóle by powziął zamiar promowania na forum Kapituły Nagrody Literackiej przejawu twórczości Pana Ygrekowskiego, gdyby wiedział, że ów Ygrekowski wystąpił był otwarcie przeciwko popieranemu przez Panów B i C oraz ich środowiska polityczno-ideowe Manifestowi Świeckich?

   Biedna ta Kapituła Nagrody Literackiej – taka ROZDARTA. I jeszcze, by tak rzec, siedząca „w kieszeni” przyjaciela autorów i sygnatariuszy Manifestu Świeckich, pełnoprawnego jej członka z pełnym głosem.

   Jak w tak wewnątrz zróżnicowanym gremium ucierane są i zapadają decyzje? – pytamy ze szczerym smutkiem i współczuciem. Czy już – wcześniej może bywało lepiej? – aby nie tak, jak się „robi parówki”, lub też „negocjuje ustawy w parlamencie”?

   Ale inne kapituły nagród literackich, te, by tak rzec, nie modlące, przecież nie mają takiego problemu. Czy ktoś z ich grona też podpisywał Manifest Świeckich? Zapewne nie. Aczkolwiek – skąd nam to wiedzieć na pewno?

C.D.N.

Polecamy również: Świat potępił żydowską eskalację wokół Bazyliki Grobu Pańskiego

Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!