Opanowane przez skrajną lewicę kraje skandynawskie, znane są z absurdalnej polityki antyrodzinnej. Tamtejsze dzieci już otwarcie nie są własnością rodziców, lecz państwa i państwo może je odbierać pod dowolnym pozorem. Ostatnio przekonała się o tym 18-letnia imigrantka z Grenlandii, mieszkająca w Danii. Władze odebrały jej dziecko tuż po porodzie, tłumacząc to wynikami „testu kompetencji rodzicielskich” (FKU), w którym ujawniła, że w dzieciństwie była molestowana przez członka rodziny. W ten sposób, Dania wtórnie wiktymizuje młodą kobietę. Co więcej, w grę wchodzą tu kwestie rasowe.
Lewicowy raj odbiera dzieci za pochodzenie. Duńskie służby podjęły decyzję o odebraniu dziecka 18-latce Ivany Nikoline Broenlund z Grenlandii, opierając się na wynikach testu kompetencji rodzicielskich. 12 sierpnia urodziła córkę w gminie Hoeje-Taastrup pod Kopenhagą, ale po godzinie dziecko zostało jej odebrane i przekazane rodzinie zastępczej. Decyzję podjęto na podstawie wyniku badania FKU. Na jego podstawie stwierdzono, że dziewczyna ma traumatyczne doświadczenia z przeszłości, które mogą „negatywnie wpłynąć na wychowanie dziecka”. Chodziło o wykorzystywanie seksualne przez ojczyma.
Sprawa ma charakter polityczny, gdyż lewicowe władze w Kopenhadze, organizują tego typu testy wyłącznie wobec imigrantek pochodzenia grenlandzkiego (Inuitek). Z powodu różnic kulturowych kobiety otrzymują słabe wyniki, co prowadzi do odbierania im dzieci. Jest to rasistowski sposób na ograniczenie ich populacji. Co ciekawe, tego samego typu testów nie stosuje się wobec śniadych nachodźców z Afryki i Azji.
Odebranie Inuitce dziecka oraz przekazanie go rodzinie zastępczej, rozsierdziło mieszkańców Grenlandii, którzy wyszli w proteście wyszli na ulice stolicy Nuuk, zyskując tym samym kolejny argument za niepodległością. Protesty Grenlandczyków poparł rząd wyspy, a duńska minister spraw społecznych Sophie Haestorp Andersen zwróciła się do władz Hoeje-Taastrup o wyjaśnienia.
Według raportu duńskiego Narodowego Centrum Badań i Analiz Dobrobytu z 2022 roku, w Danii pięć razy częściej dochodzi do odebrania dziecka rodzinie grenlandzkiej niż duńskiej. Wcześniej media na Grenlandii w Danii opisywały inne przypadki kobiet, którym odbierano dzieci po negatywnym wyniku testu. System oparty na niedostosowanym do kultury grenlandzkiej badaniu został skrytykowany przez Duński Instytut Praw Człowieka.
Na 16 września zaplanowano rozpatrzenie wniosku matki o zwrot dziecka. Liczymy, że ta skrzywdzona już kiedyś kobieta pokona lewicowych, rasistowskich zamordystów i odzyska swojego potomka na stałe. Polecamy jej też przenosiny do Polski. Nasz kraj jest jednym z ostatnich w Europie, gdzie jeszcze można w miarę bezpiecznie wychowywać swoje dzieci. Niestety, rząd Tuska próbuje zmienić ten stan rzeczy i dogonić w tym zakresie Skandynawów.
Prosimy o wyrazy wsparcia dla prześladowanej kobiety. Można je wyrazić pod jej profilem w mediach społecznościowych.
Podoba Ci się to co robimy? Wesprzyj projekt Magna Polonia!